Pożegnanie z poborem
Po 54 latach w Niemczech został wczoraj zlikwidowany pobór do wojska.
Ostatni poborowi żołnierze opuścili koszary, co oznacza, że od teraz niemieckie
wojsko jest w pełni zawodowe. Na razie nie widać jednak zbyt dużego
zainteresowania armią u młodych Niemców.
Niemiec mają od teraz bronić żołnierze zawodowi oraz ochotnicy. Niestety, z tymi
ostatnimi są ciągle kłopoty, gdyż jak informuje biuro prasowe Federalnego
Ministerstwa Obrony, pomimo wydania dużych środków na reklamę nie zgłaszają się
potencjalni rekruci. Niemcy z niepokojem zastanawiają się, co się dzieje z ich
młodzieżą, czy nie zatraciła ona patriotyzmu i czy ma w ogóle zamiar bronić
ojczyzny. – Kto będzie bronił Niemiec w razie jakiegokolwiek zagrożenia? –
pytają zaniepokojeni.
Likwidacja poboru to największa w powojennej historii reforma sił zbrojnych w
tym kraju. Ma ona na celu profesjonalizację Bundeswehry i zwiększenie jej
możliwości militarnych przy jednoczesnym zmniejszeniu liczebności sił zbrojnych
i wprowadzeniu oszczędności. Jednak nie wszystkie plany związane z reformą
Bundeswehry się sprawdzają, ponieważ już na obecnym etapie widać dużo mniejsze
zainteresowanie wśród młodych ludzi zaciągnięciem się do armii, niż wcześniej
przypuszczano. Pełnomocnik Bundestagu ds. sił zbrojnych Hellmut Koenigshaus jest
zdania, że do uzdrowienia sytuacji konieczne są takie zmiany, aby Bundeswehra
stała się dla młodych ludzi atrakcyjna. Koenigshaus stwierdził ponadto, że można
by do wojska przyjmować także mieszkających w Niemczech cudzoziemców w zamian za
szybsze przyznanie niemieckiego obywatelstwa.
Bundeswehra powstała 5 maja 1955 roku. W roku 1968 obowiązek powszechnego poboru
został wpisany do konstytucji RFN, w której w dalszym ciągu istnieje artykuł
12a, który w części brzmi: "Mężczyźni po ukończeniu osiemnastego roku życia mogą
być zobowiązani do służby w siłach zbrojnych, w Federalnej Straży Granicznej
albo w formacji obrony cywilnej". Oznacza to, że jeśli młodzi Niemcy nie będą
szli do wojska na ochotnika tak chętnie, jak tego oczekuje rząd, wtedy Bundestag
będzie mógł przywrócić pobór – w ostatnich latach jego istnienia służba w armii
trwała sześć miesięcy.
Waldemar Maszewski, Hamburg
***********************************
Bundeswehra nie zostanie w koszarach
Z Agnes Malczak, członkiem parlamentarnej Komisji Obrony w Bundestagu,
rozmawia Waldemar Maszewski
Jakie ma być teraz niemieckie wojsko?
– Bezpośredni konwencjonalny atak na terytorium Niemiec stał się dziś
nieprawdopodobny, w związku z tym Bundeswehra przestaje być typowym wojskiem
obronnym i zmienia się w wojsko do wykonywania wielu multilateralnych misji
wojskowych pod mandatem ONZ. Jednocześnie musi być dla wszystkich jasne, że
obecnie w działaniach dużo większy nacisk należy położyć na likwidację i
prewencję w zwalczaniu kryzysów w cywilnych obszarach. Interwencja wojskowa musi
być traktowana jedynie jako ostateczność, ultima ratio i bez działań w obszarze
cywilnym nigdy nie przyniesie efektu.
Jak duża będzie redukcja armii?
– Już nie potrzebujemy masowej i wielkiej armii poborowej, lecz dobrze
wyszkolonych i uzbrojonych żołnierzy, i to zarówno kobiet, jak i mężczyzn. W tej
chwili Bundeswehra liczy 188,6 tys. żołnierzy zawodowych i jeszcze dodatkowo 39
tys. poborowych. Reforma Bundeswehry nie będzie jednak oznaczała, że z dnia na
dzień wielka część żołnierzy musi pakować manatki, będzie się to odbywać
stopniowo z uwzględnieniem kwestii socjalnych. Od 1 lipca br. pobór już nie
obowiązuje, a zamiast tego powstanie na terenie całego kraju 15 tys. urzędów
zaciągu do wojska, gdzie kobiety i mężczyźni będą mogli dobrowolnie zgłaszać się
do służby. Rząd niemiecki planuje utrzymanie jedynie 170 tys. zawodowych
żołnierzy, ale opozycyjna partia Zielonych, mimo że wspiera redukcję armii, dąży
do jeszcze większego jej ograniczenia liczbowego, aby Bundeswehra liczyła 160
tys. żołnierzy.
Ile będzie zarabiał zawodowy żołnierz?
– Wysokie lub niskie wynagrodzenie nie jest jedynym czynnikiem, który będzie
powodował chęć przyjścia do armii zawodowej. Istnieją także inne czynniki, które
dopiero gdy będą współbrzmiały, spowodują, że zawodowa armia stanie się
atrakcyjna. Są to m.in.: związki pomiędzy zawodem a rodziną, możliwość
dokształcenia i dalszej nauki, zapewnienie odpowiedniego ubezpieczenia,
odpowiednich usług socjalnych oraz bezpieczeństwa, także podczas misji
militarnych. We wszystkich tych dziedzinach Bundeswehra musi dużo poprawić.
Armia zawodowa lepiej spełnia swoje zadania niż poborowa?
– Pobór już dawno powinien być zniesiony. Moim zdaniem, najlepszym rozwiązaniem
nie jest jednak typowa armia zawodowa, lecz armia, do której akces składaliby
młodzi ludzie na określony czas, np. 2 lata.
Reformy obligują Niemcy do większego angażowania się w zagraniczne operacje
wojskowe. Ale RFN nie wysłała swoich wojsk do Libii, a wcześniej odmówiła
udziału w akcji w Iraku.
– Biorąc pod uwagę wiele globalnych wyzwań, koniecznością jest prowadzenie na
świecie wielu ścisłych działań na bazie gospodarczej, politycznej lub
kulturalnej. Tylko międzynarodowe zaangażowanie pomiędzy państwami da efekty,
także, a może przede wszystkim Niemcy są tego przykładem. Zarówno nasza silna
pozycja gospodarcza, jak i ścisła współpraca z sąsiadami nakazuje nam
prowadzenie odpowiedzialnej polityki zagranicznej. Odpowiedzialna i solidarna
polityka podczas zwalczania sytuacji kryzysowych oznacza także likwidację
eskalacji konfliktów cywilnymi środkami. Wojna w Iraku była wielkim błędem
politycznym byłego amerykańskiego prezydenta George´a Busha. Ten konflikt
kosztował życie wiele istnień ludzkich i był niezgodny z zasadami przestrzegania
prawa i ludzkiej godności. Dlatego ciągle jestem zdania, że niewysłanie
Bundeswehry do Iraku było słuszne.
A w przypadku Libii dlaczego Bundeswehra pozostała w koszarach?
– Faktycznie to była bardzo trudna decyzja, ale nie ma co teraz rozważać, czy
udział w akcji militarnej był bardziej usprawiedliwiony, czy mniej. Takie
rozważania nie zmienią faktu, że należało coś szybko zdziałać i że jest to
zgodne z prawem. Teraz ważniejsze jest pytanie, co można rozwiązać w Libii drogą
militarną, jakie konsekwencje, ale także jakie ewentualne eskalacje mogą
przynieść takie akcje. Czy ta interwencja militarna jest skutecznym środkiem do
osiągnięcia celu, jakim jest pokój? Ale, moim zdaniem, na te pytania jak na
razie natowska akcja nie daje odpowiedzi. Dlatego ewentualny niemiecki udział w
akcji militarnej w Libii uważałabym za nieodpowiedzialny.
NATO chce zainstalować w Europie system tarczy antyrakietowej, Rosja mówi
wprost, że konsekwencją tego stanu rzeczy ma być zachwianie równowagi militarnej
między NATO i Moskwą i grozi zerwaniem układu START II.
– Proponowany system antyrakietowy generuje fałszywe sygnały w obecnym
uzbrojonym po zęby świecie i rozmija się z koniecznością rozbrojenia i kontroli
zbrojeń. Funkcja jakoby ochronna takiego systemu jest na razie – biorąc pod
uwagę możliwości techniczne – raczej iluzją. Konkludując, ten system
antyrakietowy niszczy równowagę militarną i prowadzi do rywalizacji, co może być
bardzo niebezpieczne. Budowa antyrakietowego systemu doprowadzić może do spirali
zbrojeń i niebezpiecznego rozwoju nowych technologii militarnych szczególnie w
takich państwach jak Rosja i Chiny. Dla Europy byłoby dużo lepiej, gdybyśmy
zrezygnowali z tego systemu.
Wielu niemieckich polityków dyskutuje na temat, jak Rosję zintegrować z NATO.
Były minister obrony Volker Ruehe twierdzi, że Moskwa powinna mieć drzwi otwarte
do NATO. Co Pani o tym sądzi?
– Takie projekty jak Rada NATO – Moskwa powstały po to, aby likwidować napięcia
pomiędzy paktem a Rosją. Potrzebujemy także w jakiejś formie europejskiej
struktury bezpieczeństwa, do której powinna dołączyć właśnie Rosja, lecz także
Stany Zjednoczone. Taka struktura powinna być płaszczyzną, na której jest szansa
na konkretny dialog z Rosją, gdzie omawiano by możliwości kooperacyjne w
zakresie zachowania bezpieczeństwa, a także wszelkie problemy związane ze
zwalczaniem wzajemnych zagrożeń. Jestem jednak sceptyczna co do pomysłu, aby
odpowiednim forum do takiej dyskusji było NATO, lepsza do tego jest organizacja
OBWE.
Dziękuję za rozmowę.
