Powodzianie skarżą Skarb Państwa
Brak polityki przeciwpowodziowej, zaniedbania rządu i podległych mu
instytucji doprowadziły do majowej i czerwcowej powodzi oraz tragedii wielu
ludzi, którzy stracili dorobek całego życia. Są o tym przekonani dotknięci
żywiołem i jego skutkami powodzianie z Tarnobrzega, tarnobrzeskiej gminy Gorzyce
oraz Sandomierza. I domagają się wysokich odszkodowań od Skarbu Państwa. Wczoraj
w Sądzie Okręgowym w Krakowie złożyli pozew zbiorowy i liczą na rekompensatę
poniesionych szkód.
Pod pozwem podpisało się 17 najbardziej zdeterminowanych przedsiębiorców i
mieszkańców Tarnobrzega, gminy Gorzyce oraz Sandomierza. Domagają się łącznie
8,5 mln złotych. Jak powiedział inicjator pozwania rządu Zbigniew Rusak, jeden z
poszkodowanych przedsiębiorców z Sandomierza, rząd, lekceważąc zagrożenia,
zaniedbał bezpieczeństwo mieszkańców przed powodzią i podczas niej. Zarzuty
zaniechań powodzianie formułują też przeciwko instytucjom odpowiedzialnym za
gospodarkę wodną, w tym wobec regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Krakowie
i Świętokrzyskiego Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych w Kielcach.
– Wielu z nas straciło wszystko, a instytucja pozwu zbiorowego daje nam szansę
odzyskania tego, co w wyniku zaniedbań władz zabrała nam woda. Państwo nas
zawiodło, to nasza ostatnia deska ratunku i wierzymy, że sprawiedliwość będzie
po naszej stronie – tłumaczy Zbigniew Rusak. Jego zdaniem, przy tej okazji
społeczeństwo ma okazję poznać sytuację polskich przedsiębiorców, którym
urzędnicy stawiają wysokie wymagania, nie dając nic w zamian.
– Liczyliśmy na tanie kredyty, umorzenie czy chociażby zawieszenie podatków czy
składek ZUS, ale nic nam nie dano poza obietnicami składanymi przed wyborami
prezydenckimi przez polityków. Przecież powódź i jej skutki nie stały się nagle,
same z siebie, ale były wynikiem długoletnich zaniedbań władz. Mamy dowody na
to, że pieniądze były źle wydatkowane przez urzędników instytucji i zakładów,
które odpowiadają za stan faktyczny wałów i melioracje rzek – twierdzi Rusak.
Poszkodowani uważają, że władze zlekceważyły też przepisy, jakie nakłada na nie
Unia Europejska. – Zgodnie z dyrektywami UE miały być też budowane zbiorniki
retencyjne, które zabezpieczyłyby nas przed powodziami. Niestety, Polska się z
tego nie wywiązała, więc dlaczego my, poszkodowani mieszkańcy czy właściciele
firm, mamy ponosić teraz koszty zaniedbań władz? – pyta przedsiębiorca z
Sandomierza.
Złożony wczoraj w Sądzie Okręgowym w Krakowie pozew zbiorowy przygotowany przez
krakowską kancelarię prawniczą Kubas Kos Gaertner liczy 110 stron i ma mnóstwo
załączników.
Teraz pozew musi poczekać na akceptację sądu pod względem formalnoprawnym. Pod
pozwem podpisało się kilkanaście osób, ale deklarację przystąpienia do niego
złożyło już ok. 250 kolejnych powodzian i wiele wskazuje na to, że zrobią to w
najbliższym czasie. Wcześniej uniemożliwiło im ten krok sprzątanie zniszczeń po
powodzi. Na przystąpienie do pozwu będą mieli od jednego do trzech miesięcy.
Wszystko zależeć będzie od sądu, który po spełnieniu warunków przez pozew ogłosi
informacje o takim postępowaniu.
Mariusz Kamieniecki
