Potrzebujemy katolickich mediów
W sobotę tysiące Polaków na ulicach Wrocławia, Szczecina, Poznania, Kielc
i Tarnowa domagało się obrony wolnych mediów, w tym Telewizji Trwam. Wszystkie
marsze rozpoczęły się Eucharystią.
– Dobra Nowina płynie do serc i umysłów nie tylko z ambony. Mówił o tym już
św. Maksymilian Kolbe. Telewizja Trwam to usta Narodu, modlitwa, która
kształtuje sumienia – tymi słowami zwrócił się do wiernych ks. prałat Aleksander
Ziejewski, który przewodniczył Mszy Świętej odprawionej w katedrze szczecińskiej
w intencji poszanowania wolności mediów w naszej Ojczyźnie.
Co to jest polityka?
Osią homilii księdza prałata Ziejewskiego stała się konieczność obrony
prawdy. Wskazał on nie tylko na znaczenie dochowania jej wierności, ale także na
konieczność dawania świadectwa. – Prawda musi kroczyć ramię w ramię z odwagą.
Miłość do prawdy pozbawiona odwagi jest jałowa – zaznaczył duszpasterz.
Zaapelował również o podjęcie trudu prawdziwego nawrócenia, obecności prawdy we
wszystkich sferach naszego życia. – Jeśli ktoś autentycznie pragnie Boga, musi
dążyć do tego, aby zawsze żyć w świetle – kapłan uczulał, by nie dzielić życia
na strefy światła i strefy ciemności.
Obrona prawdy ma podstawowe znaczenie, ponieważ nie jest jedynie obroną idei.
– Prawda to nie tylko słowo. Jest ona przypieczętowana Męką, Śmiercią i
Zmartwychwstaniem – podkreślił ksiądz Ziejewski. Zaznaczył także, iż nie jest to
oczywiście łatwe, ponieważ wielu boi się dzisiaj prawdy. Jednak, jak
przypomniał, jeśli poważnie traktujemy Jezusa, miłości do prawdy nie możemy
ograniczać tylko do tych dziedzin, gdzie jest ona łatwo przyjmowana.
Ksiądz prałat wskazał także na niebezpieczeństwo ulegania szantażowi, w myśl
którego każde publiczne zabranie głosu w obronie wartości nazywane jest
"politykowaniem". Przypomniał, że podobne oskarżenia pod adresem Kościoła
wysuwali już rządzący w czasach PRL i że pasterze Kościoła nie pozostawiali tej
krytyki bez sprostowania. – Według definicji z Encyklopedii z 1939 roku,
polityka to wszelkie zabiegi mające na celu dbanie o dobro wspólne – w taki
sposób na zarzuty o wtrącanie się do polityki odpierał ksiądz arcybiskup Ignacy
Tokarczuk. Jak wskazał ksiądz prałat Aleksander Ziejewski, te słowa są aktualne
także dziś.
Kościół to nie "chleb i igrzyska"
Duszpasterz zaapelował także o obronę Ojczyzny i Kościoła. – Walka z
Kościołem trwa. Po II wojnie światowej na naszej szczecińskiej ziemi rozebrano
więcej kościołów, niż zniszczono ich w czasie wojny – przypomniał kapłan. Po
wojnie oddano Kościołowi zaledwie 30 proc. zagrabionego mienia, często
znajdującego się w opłakanym stanie. Koszty remontów tych obiektów także
spoczywają na barkach Kościoła. Jak zaznaczył ksiądz prałat, tworzy się obecnie
propagandę o rzekomych bogactwach Kościoła, zamiast raczej razem z nim działać
na rzecz dobra wspólnego, choćby właśnie poprzez pomoc w remontowaniu
kościelnych zabytków należących do polskiego dziedzictwa narodowego, o które
mądre władze państwa powinny dbać. – To, co jest własnością Kościoła, jest także
własnością Narodu – przypomniał ksiądz prałat. Tymczasem, zdaniem kapłana, z
Kościołem dziś się walczy bądź też próbuje mu się przypisać jedynie rolę
instytucji charytatywnej, tudzież wywierać na niego presję, aby był "atrakcyjny"
i zapewniał ludziom rozrywkę. – Kościół nie może być wtłaczany w rolę instytucji
zapewniającej ludziom "chleb i igrzyska". Wierni potrzebują Boga i prawdy –
krótko podsumował takie zabiegi. Ksiądz Ziejewski przypomniał także, iż ci sami
ludzie, którzy dziś plują na Kościół, w trudnych czasach szukali w nim
schronienia, nie widząc innej ostoi.
Kościół jednak nawet w najtrudniejszych czasach siał dobro i siać je będzie
nadal. – Może ja zbioru nie doczekam, ale zboże w ziemi urośnie i wyda plon –
ksiądz prałat przypomniał przytaczane kiedyś przez Prymasa Wyszyńskiego słowa
polskiego chłopa siejącego zboże w czasie wojny. Było to zresztą jedno z wielu w
homilii nawiązań do nauczania Prymasa Tysiąclecia. Przypomniany został także
porządek miłości, o którym mówił Sługa Boży. Nie sprzeciwiał się on kochaniu
wszystkich narodów świata, ale wskazywał na właściwą tej miłości hierarchię, w
której na pierwszym miejscu stoi zawsze Ojczyzna.
Mówił o tym także błogosławiony Jan Paweł II. Przywołane w sobotniej homilii
słowa Papieża wypowiedziane w Kielcach w 1991 roku zabrzmiały bardzo mocno: "To
jest moja Matka, ta Ziemia! (…) Te sprawy nie mogą mnie nie boleć. Was też
powinny boleć".
Wśród bolesnych kwestii, wobec których nie sposób przejść obojętnie, ksiądz
prałat Ziejewski wymienił próbę wycofania ze szkół nauki religii i znacznego
ograniczenia godzin nauki historii. Określił je jako walkę z polską kulturą.
Wezwał do obudzenia się z letargu i do obrony Ojczyzny, nade wszystko poprzez
wypowiedzenie walki własnym słabościom i grzechowi. Przypomniał słowa wieszcza
Cypriana Kamila Norwida: "Polak jest wielki, ale często człowiek w Polaku jest
karłem". Ksiądz prałat wskazał na konieczność przekroczenia naszego egoizmu,
pokonania namiętności i osobistych ambicji. – Zróbmy rachunek sumienia i od tej
pory żyjmy prawdą – zaapelował. Wezwał także do jedności, która daje siłę i
umożliwia skuteczne stawienie oporu niszczącym działaniom wrogów Polski i
Kościoła. – Budowanie wspólnoty będzie możliwe jedynie wtedy, kiedy nie będziemy
szukać własnej korzyści, ale dobra ukochanej Ojczyzny. Nie chciejmy w niej
królować, ale jej służyć – podsumował.
Ufamy i dlatego tu jesteśmy
– Telewizja Trwam jest jedyną telewizją, którą oglądam. Odbierałam ją do tej
pory na kablówce. Teraz ten kanał został zlikwidowany, a zatem mój telewizor
milczy. Nawet wnuczka pyta mnie, co się stało z bajeczkami, które do tej pory
oglądała w Telewizji Trwam – ubolewała pani Barbara z parafii św. Józefa w
Szczecinie. – Modlę się zatem za tę telewizję i spodziewam się, że Pan Bóg
wysłucha moich próśb. Tak jak mówił święty Maksymilian: Nawet najgenialniejszy
człowiek nie zniszczy mocy szatana, może to zrobić jedynie Niepokalana. Ufam i
dlatego tu jestem. Nie mogło mnie tu zabraknąć – podsumowała.
– Panu Donaldowi Tuskowi i panu Bronisławowi Komorowskiemu chciałbym
powiedzieć, że panowanie zła zawsze prędzej czy później się kończy. Braciom
Polakom chciałbym natomiast powiedzieć, że aby wyrwać się z tego tańca
chochołów, w którym dzisiaj tkwimy, musimy najpierw nawrócić się do Boga. Kiedy
się nawrócimy, wtedy ze wszystkim sobie poradzimy – wskazał Tadeusz Kuźniar ze
Szczecina.
Na temat oferty programowej mediów publicznych uczestnicy Marszu mieli
podobne zdanie: – Wyrzuciłam telewizor i jedynym radiem, którego słucham, jest
właśnie Radio Maryja. Do niedawna słuchałam jeszcze Trójki, ale odkąd zmienił
się skład KRRiT, wszystko się zmieniło o 180 stopni. Jestem Polką i mam prawo
się nią czuć – tak o swojej decyzji wzięcia udziału w organizacji Marszu mówi
Goździsława Korbalska-Habior ze Szczecina.
Uczestnicy Marszu mówili o konieczności obrony prawdy w wielu jej aspektach,
nie tylko w wymiarze politycznym. – Tylko w Telewizji Trwam możemy otwarcie
powiedzieć, że aborcja to morderstwo – przypomina Joanna Horn ze Stowarzyszenia
Civitas Christiana.
– Najbardziej mamy dosyć kłamstwa w telewizji. PO to skrót od Powszechnej
Obłudy. Dziś jest gorzej niż za komuny, wtedy podział był jasny, wiedzieliśmy,
kto jest kto – podkreślają
Kazimierz Dzwonkowski i Stanisław Suszek, stoczniowcy szczecińscy, uczestnicy
strajku z 1970 roku.
Przekonanie, że dzisiejsze rządy są pod pewnymi względami gorsze od
komunistycznych, podziela także Kazimierz Drzazga, wiceprzewodniczący Sejmiku
Województwa Zachodniopomorskiego, niosący w Marszu flagę z napisem "Wytrwamy i
Wygramy".
– W zeszłym roku kandydowałem w wyborach z ramienia PiS i zwróciłem się o
poparcie mojej kandydatury do osób, które w stanie wojennym podpisywały list
przeciwko delegalizacji "Solidarności". Spotkałem się z odmową. Usłyszałem:
"Dziś podpiszę, a jutro będę bez pracy" – opowiada Kazimierz Drzazga.
My chcemy Boga
Marsz przeszedł ulicami Szczecina pod urząd wojewódzki. Tam został odczytany
apel do władz o przyznanie Telewizji Trwam miejsca na cyfrowym multipleksie.
"Stacje, które otrzymały miejsce na pierwszym multipleksie, programowo wyznają
światopogląd ateistyczny. Jest to zawężenie oferty programowej do treści
laickich. Telewizja Trwam spełniała wszystkie kryteria – finansowe, programowe i
techniczne, aby taką koncesję otrzymać. Mamy więc prawo sądzić, że ta decyzja
jest polityczna. Mamy prawo zauważyć także, że trzy podmioty spośród czterech,
które otrzymały tę koncesję, nie spełniają tych warunków. Decyzja KRRiT krzywdzi
nas, katolików, traktując nas jako obywateli drugiej kategorii, i jest jawnym
przejawem dyskryminacji. Po 20 latach od wywalczonej wolności powraca w Polsce
widmo totalitaryzmu ateistycznego. Pomimo oporu władzy domagamy się, aby
Najwyższa Izba Kontroli zbadała zasadność przyznania miejsc na pierwszym
multipleksie" – napisali organizatorzy Marszu w apelu skierowanym do KRRiT,
prezydenta RP i premiera.
Pod urzędem wojewódzkim wznoszono okrzyki: "Wolne media naszym prawem",
"Wczoraj Moskwa, dziś Bruksela wolność słowa nam odbiera", PO-lszewicka
PO-lityka prześladować katolika" oraz – już tradycyjnie – "Nie oddamy wam
Telewizji Trwam". Zebrani przy akompaniamencie orkiestry odśpiewali także pieśń
"My chcemy Boga". Głos zabrał również Joachim Brudziński, poseł PiS. – Dzisiaj,
z Wałów Chrobrego, z polskiego Szczecina, zadajmy premierowi pytanie, czy
rzeczywiście rozumie politykę jako troskę o dobro wspólne. Spójrzmy tam, gdzie
stoją martwe żurawie stoczni, którą przyjeżdżali budować ludzie z całej Polski –
powiedział. Przypomniał także słowa premiera Donalda Tuska, który domagał się
uzasadnienia na piśmie, dlaczego port szczeciński miałby zostać pogłębiony.
Brudziński zapytał, czy premierowi potrzebna jest także pisemna odpowiedź na
pytanie, dlaczego Szczecin ma być polski.
Wskazał następnie na konieczność powszechnej dostępności mediów katolickich:
– Potrzebne są nam niezależne, katolickie media, w których można odnaleźć pewien
ład, którego brakuje w mediach mainstreamowych. Możemy w nich znaleźć także to,
co stanowi dzisiaj największy deficyt w mediach głównego nurtu – prawdę –
zaznaczył. Jedność Polaków w obronie najważniejszych wartości była widoczna w
organizacji szczecińskiego Marszu. Włączyły się w nią bardzo liczne środowiska
chrześcijańskie i patriotyczne: Zakon Rycerzy Kolumba, Wspólnota Rodziny Radia
Maryja i Widzów Telewizji Trwam, Stowarzyszenie Civitas Christiana, Fundacja
"Szczecińska", Kluby "Gazety Polskiej", Akcja Katolicka, Odnowa w Duchu Świętym,
Domowy Kościół Odnowy, szkoły katolickie, Solidarność Rolników Indywidualnych
oraz Ruch Społeczny im. Prezydenta Rzeczypospolitej Lecha Kaczyńskiego.
– Żaden ustrój polityczny nie wygrał jeszcze z Bogiem. Oni walczą z Kościołem i
przegrają. W Narodzie zaczynają się budzić sumienia – tak obecną sytuację Polski
podsumowali stoczniowcy szczecińscy.
Agnieszka Żurek
Szczecin
