Potrzebna strategia wobec dechrystianizacji
Poparcie wyborcze udzielane poszczególnym partiom nie zawsze jest
adekwatnym wykładnikiem postaw religijnych. Czasem jednak wyniki głosowania są
nazbyt charakterystyczne, aby nie dostrzegać związku pomiędzy postawą polityczną
a postawą religijną.
Platforma Obywatelska – to partia tych, którzy w większości uważają się za
katolików, ale też w większości nie czują się zobowiązani do układania całego
swego życia według nauki Kościoła i często kontestują wybrane jej fragmenty. PO
to także partia tych, którzy gotowi są akceptować obecność Kościoła w życiu
społecznym – pod warunkiem, że w swych działaniach ewangelizacyjnych Kościół nie
będzie stawiał nazbyt jednoznacznych żądań, ale zadowoli się przeróżnymi
kompromisami ze światem. Bywa, że okazują tolerancję wobec zła, jeżeli ich
zdaniem jest ono wyrazem postępu. PO otrzymała 39,18 procent głosów poparcia.
Ruch Palikota – to partia tych, którzy w pełni świadomie chcą usunąć Ewangelię z
życia Polski, a także tych, którym przeszkadza Kościół, gdy budzi niepokój
sumienia. Nie szukają prawdy, a wyrazem ich wewnętrznej postawy jest relatywizm.
Lubią się "bawić", ale ich skłonność do zabawy często nie zna granic wstydu ani
rzeczy, których nie godzi się czynić przedmiotem zabawy. Stąd nie tylko ich
antyklerykalizm bywa niezwykle agresywny, ale bardzo często bluźnierstwo i
ostentacyjna propaganda grzechu są manifestacją ich osobistych i społecznych
dążeń. RP otrzymał 10,02 procent głosów poparcia.
Sojusz Lewicy Demokratycznej – to partia tych, którzy też chcieliby usunąć
Ewangelię z życia społecznego, ale jako starzy praktycy nauczyli się tolerować
Kościół, a nawet wspierać poszczególnych ludzi Kościoła. Oczywiście pod
warunkiem, że ci ludzie Kościoła samoograniczą swą misję ewangelizacyjną do
zadeklarowanych katolików i będą tolerancyjni wobec propagandy dążeń opartych na
przekonaniu, że Boga nie ma i grzechu nie ma. SLD otrzymał 8,24 procent głosów
poparcia.
Łącznie te partie otrzymały 57,44 procent głosów poparcia. Dodajmy, że wśród
pozostałych grup Polaków nie wszyscy chcą czynić z Ewangelii program swego
życia, a antyklerykalizm też bywa wśród nich obecny. Niewykluczone, że w grupie
osób niebiorących z różnych powodów udziału w wyborach te proporcje rozkładają
się podobnie. Dodajmy, że w tych ponad 51 procent nieobecnych większość to
osoby, którym mniej zależy na takim, a nie innym kształcie życia publicznego,
lub które straciły nadzieję, że są w stanie na to życie realnie wpływać. Innymi
słowy – to w większości osoby, które nie poczuwają się do odpowiedzialności za
dobro wspólne. Dodajmy, że te wyniki byłyby o wiele gorsze, gdybyśmy wzięli pod
uwagę rozłożenie głosów w młodym pokoleniu Polaków.
Oto jest miara malejącej otwartości Narodu Polskiego na Ewangelię. Oto miara
sukcesu świadomej, precyzyjnie wymierzonej w Polskę akcji antyewangelizacyjnej.
Dodajmy, że postawy wrogie cywilizacji chrześcijańskiej i Kościołowi, przy takim
rozkładzie głosów poparcia w wyborach, będą się teraz na gruncie Sejmu wzajemnie
pobudzać i radykalizować.
W tej sytuacji po raz kolejny staje pytanie: co jest najistotniejszą strategią
Kościoła? Czy dostosowanie instytucji kościelnych do trwania w
dechrystianizującym się świecie i kierowanie tymi, którzy na razie nie dali się
zdechrystianizować? Czy może usilne, gorliwe zabieganie o przywrócenie całej
Polski Chrystusowi? Od odpowiedzi na to pytanie zależy przyszłość Polski i
przyszłość Kościoła w Polsce. Tylko usilne, gorliwe zabieganie o przywrócenie
całej Polski Chrystusowi daje szansę Polsce i Kościołowi. Tylko taka postawa nie
jest zdradą Ewangelii. Słuszne będzie pokorne postawienie pytania: "Co teraz
czynić?". Słuszne będzie postawienie tego pytania w obecności Maryi, Matki
Kościoła i Królowej Polski – co Ona radzi nam uczynić?
Wydaje się, iż dobrze byłoby od fundamentów przemyśleć celowość częstego dziś
jałowego dialogu ze światem. Za parawanem tego dialogu tak łatwo ukrywa się
faktyczna rezygnacja z misji ewangelizacyjnej. Wydaje się, że potrzebny jest od
zaraz wielki program reewangelizacji Polski. Potrzebny jest program wielkiego
narodowego nawrócenia. Wreszcie, wobec odwracania się licznych osób od Ewangelii
i Kościoła, świadectwo dążenia do świętości jest właściwą odpowiedzią Bogu i
światu.
To wymaga: po pierwsze, nieustającego nawrócenia, pokuty i wielkiej modlitwy; po
drugie, wielkiej katechezy (ktoś dowcipnie powiedział, że kiedyś kapłani
błogosławili dzieci i nauczali dorosłych, a dziś błogosławią dorosłych i
nauczają dzieci); po trzecie, niewspółmiernie większego niż to jest obecnie
zaangażowania całego (!) Kościoła w dzieła miłosierdzia; po czwarte, stałego i
bardzo konsekwentnego oceniania zjawisk życia publicznego w świetle Ewangelii –
czego nie wolno mylić z udzielaniem poparcia uczestnikom walki politycznej.
Jan Łopuszański
prawnik, wykładowca Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej
