Poseł wyszedł, Trybunał umorzył

Trybunał Konstytucyjny powinien najpierw przeanalizować skutki, jakie w
relacjach Polska – UE niesie tzw. ustawa kompetencyjna, a dopiero potem orzec o
konstytucyjności traktatu lizbońskiego – stwierdził poseł Antoni Macierewicz
(PiS). Złożył więc wniosek o odroczenie rozprawy, ale został on odrzucony. Poseł
opuścił więc salę rozpraw, w wyniku czego Trybunał podjął decyzję o umorzeniu
wniosku posłów PiS z powodu nieobecności przedstawiciela wnioskodawców.

Podczas rozpatrywania konstytucyjności traktatu lizbońskiego Macierewicz
argumentował, że odroczenie rozprawy jest konieczne, gdyż ustawa ta wchodzi w
życie dopiero za trzy miesiące. Poseł podkreślał, że w sposób istotny ogranicza
ona kompetencje Sejmu wyłącznie do możliwości wyrażenia aprobaty dla aktu
unijnego lub wstrzymania się od głosu. Narusza w ten sposób nie tylko traktat z
Lizbony, który zwiększył uprawnienia parlamentów narodowych państw członkowskich
UE w procesie stanowienia prawa, lecz też polską Konstytucję. – Ustawy
kompetencyjnej nie można nazwać błędem prawnym, ale decyzją, która bez
interwencji Trybunału Konstytucyjnego może trwale zmienić charakter państwa
polskiego i jest w sposób fundamentalny niezgodna z Konstytucją RP i zasadami
kierującymi naszą obecnością w UE – ocenił poseł PiS.
Trybunał jednak odrzucił wniosek Macierewicza, a gdy ten zrezygnował z udziału w
posiedzeniu, umorzył w całości wniosek posłów. Z taką decyzją nie zgodził się
parlamentarzysta, który określił ją jako "wątpliwą prawnie". – Została
przeprowadzona cała faza przedstawiania wniosków, zarówno przez wnioskodawców,
czyli w kolejności przeze mnie i senatora Piotra Łukasza Andrzejewskiego, jak i
pozostałych stron, tzn. Sejmu, prokuratora generalnego i prezydenta; a także
została przeprowadzona druga faza – oświadczył Macierewicz. Również trzech
sędziów zgłosiło zdanie odrębne do tej decyzji, tłumacząc, że Macierewicz stawił
się na rozprawę, ale postanowił nie kontynuować w niej swojego udziału.
Zapowiedział, że prawdopodobnie posłowie złożą do TK wniosek o zbadanie ustawy
kompetencyjnej, która – jego zdaniem – odbiera polskiemu Sejmowi prawo weta
wobec decyzji Rady UE. – Ten fakt ma tak duże znaczenie dla rozstrzygnięć tutaj
podejmowanych, że wymagał głębszego namysłu. Trybunał postanowił jednak inaczej.
W tej sytuacji, chcąc jasno i dobitnie wskazać na wagę zagrożeń dla polskiego
ładu konstytucyjnego i demokracji płynących z tej ustawy i niechęci wzięcia jej
pod uwagę przy tym rozstrzygnięciu, uznałem, że nie mogę dalej uczestniczyć w
posiedzeniu Trybunału Konstytucyjnego – wyjaśniał Macierewicz.
Trybunał nadal rozpatrywał drugi wniosek o zbadanie zgodności traktatu
lizbońskiego z Konstytucją autorstwa senatorów PiS. Reprezentujący ich senator
Piotr Łukasz Andrzejewski wskazywał, że ten wniosek ma charakter uzupełniający w
stosunku do pisma złożonego przez posłów, ale – jak zaznaczył w swoim wniosku –
grupa senatorów podejmuje podstawowe założenia także tego umorzonego
zaskarżenia.
– Na pewno sądzimy, że decyzyjna suwerenność i nadrzędność Konstytucji
wyprzedzająca procedury unijne w zakresie kompetencji dzielonych jest zagrożona
pozostawieniem traktatu lizbońskiego i jego skutków bez właściwej oceny
Trybunału Konstytucyjnego – powiedział.
Senatorowie akcentują, że brakuje regulacji "okołotraktatowej" dotyczącej
procedury wyrażania zgody na zmiany w unijnych traktatach, tzw. prawie
pierwotnym. Kwestionują oni konstytucyjność przeniesienia kompetencji organów
naszego państwa na organy UE oraz ograniczoną skuteczność prawa sprzeciwu
naszych władz wobec decyzji UE. Andrzejewski wskazywał, że w przypadku
niedookreślonych kompetencji, w których do końca nie wiadomo, czy decyduje głos
Unii, czy Polski, zgodnie z traktatem z Lizbony organy UE same "biorą" te
kompetencje. Wówczas nie zabiera głosu w takich sprawach parlament, a Polska
jest pytana o stanowisko w takich sprawach tylko na szczeblu Rady UE, w której
bierze udział premier.
Trybunał ma wydać orzeczenie w sprawie zgodności traktatu lizbońskiego z
Konstytucją 24 listopada.
 

Zenon Baranowski

drukuj