Poseł Gabriela Masłowska, KP PiS: Trudno uwierzyć w przypadek
W katastrofie pod Katyniem zginęli wspaniali ludzie. Wielu z nich
znałam osobiście, z niektórymi rozmawiałam na kilka godzin przed tym
nieszczęśliwym zdarzeniem. Pamiętam słowa pana posła Zbigniewa Wassermanna,
który na moje pytanie, czy jest jeszcze w stanie dźwigać ciężar kłód rzucanych
pod nogi w trakcie prac komisji śledczej, odparł: „Jest to bardzo trudne, ale
najważniejsze, aby nie pozwolić się teraz wypalić. Będą trudniejsze
czasy…”.
To były jego ostatnie słowa w rozmowie ze mną. Ustalałam też w ostatniej
chwili z panią poseł Gęsicką kwestie finansowe dotyczące pewnego ważnego
projektu ustawy, który mógłby mieć fundamentalne znaczenie dla przyszłości
państwa polskiego i naszego bytu narodowego. Odniosła się do niego przychylnie.
Mam w oczach panią poseł Aleksandrę Natalli-Świat, kiedy wychodziła w piątek
przed feralnym dniem z Sejmu – taka zmęczona. Zawsze patrzyła na finanse przez
pryzmat państwa, jego potrzeb, bez względu na partyjne interesy. „To jest nasz
polski budżet, a nie budżet rządu” – mawiała. Pan Tomasz Merta, wiceminister
kultury i dziedzictwa narodowego, człowiek oddany sprawom polskiej kultury,
który tak wielką wagę przykładał do ochrony zabytków, zwłaszcza zabytkowych
kościołów na terenach wiejskich… Wiedział, że uboga społeczność lokalna nie
jest w stanie utrzymać ich w należytym stanie, więc wspierał renowację ze
środków centralnych, unijnych. W piątek przed katastrofą byłam u niego późnym
popołudniem z moją współpracownicą, aby podziękować za pomoc przy
odrestaurowaniu zabytkowego kościoła na terenie Lubelszczyzny. Długo odkładałam
tę wizytę ze względu na ogrom pracy, ale tego dnia poczułam, że muszę to
wreszcie załatwić. Odłożyłam wyjazd do domu. Kupiłam wielki bukiet róż. Przyjął
nas niezmiernie ciepło. Powiedziałam mu, że choć bardzo krótko znam go
osobiście, jego postawa pozwala mi zachować wiarę w człowieka i że bardzo sobie
cenię tę znajomość. Podziękowałam, zapewniając, że będziemy go polecać
Opatrzności Bożej. Kiedy nazajutrz ujrzałam jego nazwisko na liście pasażerów
prezydenckiego samolotu, po prostu zamarłam. Tak mi żal tego wspaniałego
człowieka. Dobrze, że chociaż zdążyłam mu podziękować.
Do tej tragedii doszło
nieprzypadkowo. Kumulacja kłamstwa, demoralizacji, braku zaufania do
przedstawicieli instytucji publicznych była tak wielka, iż wydawało się, że
świat zmierza do szaleństwa, że coś strasznego musi się wydarzyć. Pytanie, co
dalej? Są sygnały, że coś drgnęło w Narodzie, który do niedawna sprawiał
wrażenie bezwolnego. Nie działały nawet niektóre instytucje kontrolne państwa, a
wśród posłów nie było widać chęci dochodzenia do prawdy i pracy dla dobra
społeczeństwa. Ufam, że to wydarzenie zmieni sposób patrzenia wielu osób
polityki i zwykłych obywateli.
not. MaG
—————————
Prof. Jan Szyszko, minister środowiska w rządzie PiS:
Pytajmy, dlaczego zamknięte są archiwa
Po katastrofie pod Smoleńskiem cały świat zadaje sobie pytanie:
dlaczego prezydent wraz z delegacją tam leciał? W ten sposób ukrywana,
zapomniana prawda o Katyniu staje w centrum uwagi. Świat będzie domagał się
jej wyjaśnienia i musi zainteresować się, dlaczego nadal są utajnione
archiwa, nie tylko rosyjskie, ale także – wbrew wszelkim zasadom demokracji –
archiwa brytyjskie i amerykańskie. Ujawnienie prawdy to warunek pojednania.
W kraju zaś ta tragedia zmusza nas do dokonania podsumowania ostatnich lat,
ponieważ czekają nas wymuszone przez los wybory prezydenckie. Mieliśmy budować
silną Polskę w Europie dla dobra tej Europy. Jak się z tego wywiązywaliśmy
i wywiązujemy? Czy jesteśmy silniejsi gospodarczo? Czy w naszym kraju nie
zmusza się do emigracji najwartościowszą, najmłodszą i najlepiej wykształconą
część społeczeństwa, podcinając szanse Polski na rozwój? Czy
wykorzystujemy nasze zasoby, w tym energetyczne, dla naszego bezpieczeństwa?
Czy doceniamy ostoję polskości, jaką jest polska wieś? Na te pytania rządzący
muszą odpowiedzieć. W przeszłości padały słowa, czyny są już dokonane.
Pozostaje je osądzić. Polacy okazali w tych dniach jedność i przywiązanie
do Ojczyzny. Czy wykorzystają to do budowy silnego państwa?
not. MaG
—————————
Dr Witold Wasilewski, IPN:
Tragedia w drodze do Katynia
Podczas uroczystości szczególnie silnie wybrzmiały odniesienia
katastrofy pod Smoleńskiem do dramatu katyńskiego, że była to "tragedia
w drodze do Katynia". Gdy dochodzi do tragedii, zwłaszcza tak wielkiej, w
wymiarze narodowym, staramy się nadać sens temu, co się stało. W tym wypadku
tym sensem, który odczytujemy, jest przypomnienie o zbrodni katyńskiej –
zbrodni ludobójstwa sprzed 70 lat. Nie sposób oprzeć się wrażeniu, że
prezydent i towarzyszące mu osoby, wśród których wiele poświęciło życie
walce o prawdę i osądzenie zbrodni katyńskiej, jak choćby śp. Stefan Melak
– wykonali zadanie, którego wykonania w inny sposób nie można sobie wyobrazić.
Osiągnęli coś, o czym trudno było nawet myśleć. Uzmysłowili ludziom w
krajach Unii Europejskiej i na całym świecie, jak ważnym dla nas momentem w
historii, przez lata zakłamywanym, był Katyń.
Przez tę tragiczną śmierć tradycja historyczna ożywa. Dramat nowego Katynia
przyczyni się do przypomnienia, zwłaszcza młodszemu pokoleniu, o mordzie na
polskich oficerach. Historia zna oczywiście wiele dramatycznych zdarzeń, ale
ta tragedia – w której celebrowanie pamięci ofiar samoistnie zmienia się w
inne tragiczne wydarzenie historyczne – nie ma precedensu. To sytuacja szczególna
i niepowtarzalna. Życie napisało scenariusz, jakiego nie znała historia i
jakiego żaden dramaturg by nie wymyślił.
not. MaG
