Polskie władze nie reagują
Z mecenasem Bartoszem Kownackim, pełnomocnikiem m.in. wdowy po gen.
Andrzeju Błasiku, rozmawia Zenon Baranowski
W raporcie MAK zawarto tzw. dane drażliwe dotyczące gen. Błasika. Jak Pan to
ocenia?
– Uważam, że to jest niebywały skandal. W konwencji chicagowskiej, w oparciu o
którą pracował MAK, nie ma przepisów, które by uzasadniały opublikowanie
ekspertyzy sekcyjnej kogokolwiek, a tym bardziej jednego z pasażerów tego
samolotu.
Polskie władze mówią o naruszeniu konwencji chicagowskiej, ale w innych
sprawach, prokuratura nie chce oceniać decyzji Rosjan.
– Brakuje tutaj reakcji polskich władz, które nie zaprotestowały przeciwko temu.
Te informacje zostały opublikowane na stronie internetowej w zeszłym tygodniu. I
nikt nie zażądał od strony rosyjskiej ich usunięcia. Gdy prezydent Bronisław
Komorowski rozmawiał z prezydentem Rosji, mógł bardzo kategorycznie zażądać ich
usunięcia. Niczego takiego nie zrobił, podobnie nie zareagował rząd. Mam również
pytanie do polskiej komisji Jerzego Millera badającej katastrofę, a także do
premiera. W momencie kiedy dotarły do nich takie informacje, dotyczące gen.
Błasika, powinni podjąć różne działania. Skonsultować się z rodziną, rozmawiać z
Rosjanami.
Pańskim zdaniem, zabrakło tu troski o interes państwa?
– Opublikowanie tych danych świadczy o tym, że polskie interesy nie zostały w
sposób należyty zagwarantowane. Ze względu na funkcję, jaką pełnił gen. Andrzej
Błasik, polskie władze, polskie służby powinny objąć jego osobę, a także
bliskich generała szczególną ochroną.
Czy będzie w tej sprawie jakaś Pana reakcja jako pełnomocnika rodziny
generała?
– Nie wykluczam podjęcia konkretnych działań. Muszę się skonsultować z wdową po
generale, panią Ewą Błasik. I od tego uzależniam swoje działania.
Polska prokuratura liczy na to, że po zakończeniu prac MAK ulegnie
przyspieszeniu realizacja polskich wniosków o pomoc prawną. Chce m.in. obecności
polskich biegłych przy czynnościach dokonywanych przez rosyjskich prokuratorów.
– MAK do tej pory dysponował wieloma materiałami i to było jakby
usprawiedliwieniem dla prokuratur rosyjskiej i polskiej, że z tego powodu nie
miały dostępu do wielu dowodów. Teraz powinno to ulec zmianie. Jeżeli nie
nastąpi żadne przyspieszenie – a ja wcale nie jestem przekonany, że nastąpi – to
trzeba będzie wyciągnąć odpowiednie konsekwencje. Natomiast nie wierzę, żeby
nagle strona rosyjska w specjalny sposób ułatwiła procedowanie polskiej
prokuraturze. Co więcej, jestem w stanie przewidzieć wyniki śledztwa
rosyjskiego. Na pewno prokuratorzy będą się posiłkowali raportem MAK.
Dziękuję za rozmowę.
