Polska wetuje redukcję CO2
Przedstawiciel Polski zawetował postanowienia posiedzenia unijnych
ministrów środowiska w sprawie redukcji emisji dwutlenku węgla. Chodzi o tzw.
kroki milowe zaproponowane przez duńską prezydencję. Miały one wyznaczać cele do
osiągnięcia przez państwa członkowskie aż do 2050 roku.
Przez cały dzień w Brukseli trwały negocjacje w tej sprawie. Ostatecznie
polski przedstawiciel zawetował przyjęcie projektu. "Polska z przykrością, ale
nie mogła zaakceptować wersji nieuwzględniającej zasadniczych naszych postulatów
dotyczących tzw. mapy drogowej" – napisała w oświadczeniu rzecznik polskiego
przedstawicielstwa przy UE Renata Bancarzewska.
Posiedzenie ministrów ochrony środowiska państw UE trwało od godz. 10.00.
Duńczycy zaproponowali, by cała Wspólnota przyjęła jako wniosek obietnice
redukcji CO2 we wszystkich 27 krajach członkowskich według programu określanego
jako "kroki milowe". Konkretne wskaźniki redukcji pochodzą z analiz Komisji
Europejskiej. W stosunku do roku 1990 UE miałaby w 2030 roku zredukować emisję
CO2 o 40 proc., w 2040 – o 60 proc., a w 2050 – o 80 procent.
Zgodnie z obowiązującym pakietem klimatycznym z 2008 roku Unia ma obniżyć
swoją emisję o 20 proc. do 2020 roku. Polska nie chce wyznaczania nowych celów
redukcji emisji CO2 sięgających poza ten termin, dopóki nie zakończą się
globalne negocjacje klimatyczne, co może nastąpić w 2015 roku. Polska już raz
zawetowała podobny pakiet propozycji w ubiegłym roku.
Wymuszenie zmniejszenia emisji dwutlenku węgla odbije się niekorzystnie na
wynikach ekonomicznych i konkurencyjności polskiego przemysłu i sektora
energetycznego. Polska gospodarka mogłaby nie udźwignąć ogromnych kosztów, jakie
pociągnie za sobą spełnienie wymagań stawianych przez UE.
PF
***
Unia upiera się przy redukcji CO2
Nasz Dziennik, 2012-03-10
Nie przyniosło przełomu wczorajsze spotkanie ministrów środowiska
Unii Europejskiej w sprawie redukcji emisji CO2 w krajach wspólnoty do 2050
roku. Brak porozumienia był do przewidzenia.
Jak podkreślają obecni przy obradach komentatorzy, atmosfera rozmów od samego
początku nie napawała optymizmem, dlatego trudno było oczekiwać już teraz
jakichś rozwiązań. To dlatego, że interesy państw unijnych są rozbieżne. Jeszcze
przed rozpoczęciem spotkania w Brukseli było wiadomo, że zostanie na nim
przedstawionych wiele różniących się od siebie stanowisk w kwestii redukcji
emisji CO2 w UE w najbliższych 40 latach. I tak prezydencja duńska
zaproponowała, aby "27" przyjęła we wnioskach z posiedzenia tzw. kroki milowe,
które w swojej analizie wskazała Komisja Europejska. W 2030 r. UE miałaby
zredukować swoją emisję dwutlenku węgla o 40 proc., w 2040 – o 60 proc., a w
2050 r. aż o 80 proc. w porównaniu z 1990 rokiem.
Polska zapowiedziała, że nie chce rozpisywania nowych celów, i zagroziła
zawetowanie wniosków z posiedzenia. Jak powiedział minister środowiska Marcin
Korolec, Polska nie chce nowych celów redukcji emisji CO2 po 2020 r. przed
zakończeniem globalnych negocjacji klimatycznych, co może nastąpić w 2015 roku.
Inne kraje Wyszehradu (Czechy, Węgry i Słowacja) oraz Bułgaria i Rumunia
wyraziły chęć przystania jedynie na indykatywne (orientacyjne) cele, a kraje
takie jak Wielka Brytania, Niemcy i Francja chcą od razu nakreślenia celów
obligatoryjnych. Już w czasie obrad pojawiły się propozycje o podniesieniu do 25
proc. celu redukcji emisji CO2 do 2020 roku. Zgodnie z obowiązującym pakietem
klimatycznym z 2008 r. UE ma obniżyć swoje emisje w ciągu najbliższych ośmiu lat
o 20 procent. To i tak będzie bardzo kosztowane dla gospodarek wielu państw,
zwłaszcza takich jak Polska, których energetyka jest oparta na węglu kamiennym i
brunatnym. Wysokie koszty zakupu pozwoleń na emisję CO2 grożą znacznym wzrostem
cen energii dla przemysłu i odbiorców indywidualnych. A to z kolei grozi
pogorszeniem konkurencyjności polskiej gospodarki.
ŁS, PAP
