Polska Tandeta Prasowa

Wokół nas

Różne gremia w Polsce i na świecie przyznają rozmaite nagrody. Finansują je różne grupy interesów, którym zależy na promowaniu takich, a nie innych poglądów, takich, a nie innych ludzi, stacji telewizyjnych etc.

W niedzielę wieczorem Polska Agencja Prasowa podała wiadomość: „Radosław Sikorski otrzymał statuetkę Wiktora w kategorii najpopularniejszy polityk. Tegoroczna Gala rozdania nagród odbywa się w warszawskim hotelu Sofitel Victoria. Za najwyżej cenionego komentatora publicystę uznano Tomasza Lisa. Borys Szyc otrzymał statuetkę Wiktora w kategorii najpopularniejszy aktor telewizyjny; Piotr Rubik został doceniony jako najpopularniejsza w minionym roku gwiazda piosenki i estrady. Gospodarze programu „Teraz my” – Tomasz Sekielski i Andrzej Morozowski – otrzymali Wiktora w kategorii „twórcy najlepszego programu telewizyjnego”. Za najlepszego prezentera telewizyjnego uznano Macieja Orłosia; a za osobowość telewizyjną doceniono Wojciecha Manna”.

Różne gremia w Polsce i na świecie przyznają rozmaite nagrody. Finansują je różne grupy interesów, którym zależy na promowaniu takich, a nie innych poglądów, takich, a nie innych ludzi, stacji telewizyjnych etc. To normalne. Kiedy się więc podaje informacje o jakichś nagrodach czy wyróżnieniach, to równocześnie podaje się, skąd się ta nagroda wzięła, kto oceniał i kto płacił. To ABC dziennikarskiej rzetelności. Światowy standard. Dziennikarz musi być dociekliwy. Powinien też informować swojego czytelnika o tym, o czym ten czytelnik, zajęty codziennymi sprawami, po prostu nie wie. Tymczasem czego się dowiadujemy z komunikatu Polskiej Agencji Prasowej, czyli instytucji teoretycznie niezależnej od grup interesów? Dowiadujemy się, że UZNANO! Ta bezosobowa forma sugeruje, że to MY WSZYSCY tak uznaliśmy!

Nie trzeba wielkiej inteligencji, by zauważyć, że jurorami w tej „gali” byli ludzie ze środowiska politycznie wrogiego obecnemu rządowi RP. Nagrodzili osoby podobne sobie. Tomasz Lis, Tomasz Sekielski czy Andrzej Morozowski – to zadeklarowani miłośnicy liberałów i „postępowej lewicy”. Tomasz Lis otrzymał nagrodę „za całokształt osiągnięć”. Osiągnięć czy poglądów? Radosław Sikorski został nagrodzony chyba za to, że już nie jest ministrem rządu RP. To typowy przykład manipulacji. Nie ma go w rządzie, więc jest „wybitny”, bo ten rząd „niszczy najlepszych”… O dokonaniach panów Rubika i Szyca wiem niewiele. Pewnie służą tu jako kwiatek do kożucha. „Osobowość” pana Manna mocno już wyblakła. Dziś to poczciwy safanduła, znany z programów z udziałem dzieci bogatych rodziców.

Twórcą „Wiktorów”, corocznych nagród telewizji, był Józef Węgrzyn, peerelowski dziennikarz, znany ze „Sztandaru Młodych” oraz z „ITD” (redaktorem naczelnym tego pisma był m.in. Aleksander Kwaśniewski). Związany z TVP od 1980 r. do lat 90. Potem został prezesem firmy Media Corporation. Jurorami w konkursie są laureaci poprzednich edycji. Jacy laureaci? Popatrzmy dla przykładu na laureatów 2000 roku: Aleksander Kwaśniewski, Monika Olejnik, Jerzy Owsiak, Józef Węgrzyn… Do tego popularni ludzie z różnych dziedzin, którzy są po to, by uwiarygodnić wybór tych pierwszych, członków politycznego lobby. Rok 2004: Tomasz Lis, Danuta Huebner, Piotr Bałtroczyk (prowadził kampanie wyborcze nieboszczki Unii Wolności), Zygmunt Solorz, Justyna Pochanke… Ich „kwiatki do kożucha” to popularni aktorzy i sportowcy, tacy jak Otylia Jędrzejczak czy Anna Dymna.

Przy takich zasadach przyznawania nagród nie ma oczywiście mowy o tym, by jakikolwiek dziennikarz czy polityk prawicowy mógł się przedrzeć przez zasieki politycznej poprawności i wrogości do ludzi, którzy rzekomo „niszczą demokrację w Polsce”. Nie są to więc żadne nagrody telewizyjne, lecz nagrody politycznego lobby związanego z SLD, PO, UW, z TVN i podupadłym imperium Agory.

Wbija się biednemu człowiekowi do głowy, że to jest „obiektywny” sąd i że powinien podziwiać laureatów. To są sztuczki tych, którym się wydaje, że cofną czas i że „Gazeta Wyborcza” oraz środowiska z nią związane znowu będą dyktatorami opinii w Polsce. Na szczęście mamy to już za sobą.

Od PAP oczekiwalibyśmy większej dociekliwości i rzetelności w podawaniu informacji. Chodzi o staranność i kompletność informacji, a nie poprawną politycznie prasową tandetę.

Szczepan Surdy
drukuj