Polska – Rosja 0:7
W taki metaforyczny sposób dr Piotr Naimski, doradca szefa Biura
Bezpieczeństwa Narodowego i członek Zespołu ds. Bezpieczeństwa Energetycznego w
Kancelarii Prezydenta, podsumował kształt polsko-rosyjskiej umowy międzyrządowej
w sprawie dostaw gazu. Podczas debaty w Pałacu Prezydenckim Naimski zaznaczył,
że jeśli kontrakt wejdzie w życie, Polacy będą płacić za gaz więcej. I to przez
bardzo długi okres.
Według Naimskiego, Rosja strzeliła aż dwa gole, doprowadzając do zmian w
statucie EuRoPol Gazu – polsko-rosyjskiej spółki będącej właścicielem Gazociągu
Jamalskiego, którym Gazprom przesyła błękitne paliwo do Europy Zachodniej.
Chodzi przede wszystkim o zmiany w zarządzie i radzie nadzorczej firmy, które
zdaniem Piotra Naimskiego pozwolą Rosjanom na blokowanie niewygodnych dla nich
decyzji, a w przypadku sporu – przenoszenie ich na poziom negocjacji
politycznych, w których jak dotąd Polska zawsze miała słabszą pozycję.
Za
kolejne dwa gole prezydencki minister uznał zgodę prowadzącego równolegle
negocjacje kontraktu Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa na umorzenie
należności Gazpromu z tytułu zaległości w należnych EuRoPol Gazowi opłatach za
przesył błękitnego paliwa za rok 2006 oraz lata 2007-2009. W sumie sięgały one
od 205 do 385 mln USD (w zależności od przyjętej interpretacji prawnej
sporu).
Za ewenement w skali światowej uznano z kolei zgodę strony polskiej
na zapisaną w umowie międzyrządowej odgórną wysokość zysku netto EuRoPol Gazu na
poziomie 21 mln zł, co część uczestników dyskusji przyjęła za faktyczne
zwolnienie Gazpromu z płacenia za przesył surowca Gazociągiem
Jamalskim.
Szóstym golem dla Rosjan jest to, że stronie polskiej nie udało
się wynegocjować niższych cen za gaz, przede wszystkim dzięki odejściu (choćby
częściowemu) od formuły indeksowania ceny kupowanego gazu ziemnego w stosunku do
cen ropy naftowej i jej produktów, co zrobiło już wiele krajów, korzystając ze
spadku zapotrzebowania na gaz na światowym rynku.
Ostatnim, choć może
najgorszym dla Polski punktem umowy jest – zdaniem dr. Piotra Naimskiego –
zapisane w umowie wydłużenia dostaw aż do 2037 roku. To z kolei co najmniej
utrudni plany zmniejszenia zależności naszego kraju od Rosji, tym bardziej że
Polska zobowiązała się do kupowania o ponad 2 mld m sześc. więcej błękitnego
paliwa, i to również po 2014 r., a więc po spodziewanym uruchomieniu terminalu
gazu skroplonego LNG w Świnoujściu. Ministra, ale także część uczestników
dyskusji zdziwiło w tym kontekście uznanie przez rząd Donalda Tuska umowy z
Rosjanami za… sukces.
Co na to przedstawiciele rządu i PGNiG odpowiedzialni
za podpisanie umowy międzyrządowej i kontraktu z Gazpromem? Nic! Joanna
Strzelec-Łobodzińska, reprezentująca w pierwszej części spotkania Ministerstwo
Gospodarki, nie chciała odnieść się do zarzutów, a nawet wziąć udziału w
dyskusji, podobnie zresztą jak przedstawiciele zarządu PGNiG. Osamotniona przez
nich rzecznik Joanna Zakrzewska zapewniała jedynie, że „ten mecz jeszcze
trwa”.
Mariusz Bober
