Policja skatowała redemptorystę
Wietnamska policja zaatakowała kapłanów i zakonników udających się do Dong Chiem. Skatowała do nieprzytomności redemptorystę br. Antoniego Nguyena Van Tanga. Cały teren parafii jest oblężony przez komunistyczne służby bezpieczeństwa od czasu wysadzenia monumentalnego krzyża na miejscowym cmentarzu i spacyfikowania parafian, którzy próbowali do tego nie dopuścić. Represje z każdym dniem się nasilają. Na wietnamskie władze konieczny jest międzynarodowy nacisk.
Ze względu na nieustanne akty przemocy i zastraszania, których dopuszczają się władze wobec katolików w parafii Dong Chiem, w środę udała się tam delegacja księży i zakonników z dekanatu Hanoi. Jak podała agencja VietCatholic New, kapłani zostali zatrzymani przez siły policyjne przy moście Xay w odległości 500 m od Dong Chiem. Tam też doszło do napaści. Kilku policjantów szczególnie brutalnie zaatakowało br. Antoniego Nguyena Van Tanga oraz osobę świecką. Mężczyzna został ranny, natomiast zakonnik został dosłownie skatowany. Zadano mu silne ciosy w głowę, w wyniku czego stracił przytomność.
Z uwagi na krwawe prześladowania archidiecezja Hanoi zaapelowała do wszystkich katolików, by gorliwie modlili się za kapłanów i parafian z Dong Chiem, a w szczególności za tych, którzy zostali aresztowani lub pobici. Wezwała też władze, by w Wietnamie jak najprędzej zaczęto respektować prawa człowieka.
– Wobec wydarzeń w Wietnamie chciałbym zaapelować o aktywność, pisanie listów, e-maili, o telefony do ambasady, bo najgorszą rzeczą jest nasza bierność – podkreśla w rozmowie z „Naszym Dziennikiem”
o. Kazimierz Piotrowski CSsR, przewodniczący Sekretariatu Misji Zagranicznych Redemptorystów. – Musimy bardzo wyraźnie pokazać światu, że problem istnieje. Tamtejsze władze komunistyczne sytuację w kraju przedstawiają światu w ten sposób, że wszystko od strony prawa działa u nich w porządku – dodaje.
Tymczasem interpelację poselską w sprawie prześladowań w Wietnamie złożył w Parlamencie Europejskim Konrad Szymański, europoseł PiS. Podkreśla w niej, że wydarzenia w Wietnamie ukazują problem łamania podstawowych praw człowieka w tym kraju, przede wszystkim wolności wyznania i przynależności religijnej, a także prawa do posiadania własności. „Czy Komisja Europejska zamierza podjąć jakieś działania w tej sprawie? W szczególności, czy Komisja zamierza wystosować notę lub opublikować démarche w tym i w podobnych wypadkach? W jaki sposób Komisja weźmie pod uwagę opisany problem w swojej polityce zewnętrznej wobec Wietnamu?” – pyta Szymański. O konieczności takich działań przekonany jest ks. Waldemar Cisło z organizacji Pomoc Kościołowi w Potrzebie. – My trochę stosujemy zasadę milczenia owiec. A przecież jako ludzie wierzący mamy media, mamy możliwość oddziaływania przez naszych polityków, choćby przez Parlament Europejski – podkreśla.
Miejscowa ludność rozpoznała napastników, którzy zaatakowali kapłanów. Byli nimi policjanci ze śródmieścia Hanoi. Parafia w Dong Chiem od 20 stycznia została całkowicie odcięta od świata i pozostaje oblężona przez policyjne punkty kontrolne broniące wstępu komukolwiek z zewnątrz.
Archidiecezja Hanoi potępiła prześladowania katolików w Don Chiem i napaść na księży i zakonników. W wydanym oświadczeniu kurii czytamy m.in.: „Setki policjantów jednostek specjalnych, oddziały paramilitarne i funkcjonariusze nieumundurowani zostali rozmieszczeni w terenie, aby zabarykadować i zamknąć wszystkie przejścia do i z parafii. Ponadto ks. Nguyen Van Huu – proboszcz, i ks. Nguyen Van Lien – jego wikariusz, są nieustannie wzywani i przesłuchiwani przez policję, a parafianie bici i zbiorowo aresztowani”.
W oświadczeniu wymieniono także 16 nazwisk aresztowanych osób, z których część była zatrzymana w drodze na miejscowe targowisko, inni zostali ujęci w swoich domach, a małe dzieci, które sprzeciwiały się aresztowaniu rodziców, zostały brutalnie pobite. Policyjne działania zakłóciły spokojne życie ubogiej rolniczej wioski Dong Chiem. Podczas gdy mężczyźni przebywają z dala od domów, zdobywając środki do życia, w wiosce mieszkają głównie ludzie starzy, kobiety i dzieci. To oni są obecnie ofiarami nieustannej nagonki propagandowej.
– Możemy sobie jako opinia światowa zrobić rachunek sumienia i przyznać, że za mało działamy. Mała czy żadna reakcja na to, co się dzieje w Wietnamie, rozzuchwala tylko komunistów i odbierana jest jako zachęta do dalszych represji – podkreśla, komentując wydarzenia w Wietnamie, ks. Waldemar Cisło z organizacji Pomoc Kościołowi w Potrzebie. Uważa, że chrześcijanie powinni podjąć działania na forum publicznym. – Jeśli na poziomie rządowym nic się nie będzie działo, nie będzie nacisków, to dalej będzie to odbierane przez prześladowców chrześcijan jako przyzwolenie – podkreśla ks. Cisło, dodając, że nie wolno nam zapomnieć także o modlitwie za cierpiących w Wietnamie.
Małgorzata Pabis
O. Kazimierz Piotrowski CSsR, przewodniczący sekretariatu misji zagranicznych redemptorystów:
Sytuacja katolików w Wietnamie jest bardzo skomplikowana. Są oni często poddawani wielorakim szykanom, gdy chodzi o kontakty z zagranicą, o sprawowanie kultu, o jakieś inwestycje itd. Chrześcijan wspiera wielu naszych współbraci. W ramach obchodów stulecia istnienia naszej prowincji pamiętaliśmy o naszych współbraciach z Wietnamu, ofiarując im m.in. cały komplet ornatów. Do tej pory mamy problemy, żeby je im przekazać. Dlaczego? Bo nawet przez taką rzecz mogą być oskarżeni przed tamtejszych społeczeństwem na zasadzie: ludzie są biedni, a redemptoryści otrzymują z Zachodu bogate dary.
Pamiętamy o naszych współbraciach. Ale aby im nie zaszkodzić, aby ich nie narazić, musimy zachowywać ogromną ostrożność w kontaktach. Tak też postępują różne instytucje kościelne z innych krajów. Ostatnie wydarzenie wpisuje się w całokształt szykan ze strony tamtejszego reżimu. My jako redemptoryści byliśmy i jesteśmy solidarni z tamtejszymi chrześcijanami.
Wobec wydarzeń w Wietnamie chciałbym zaapelować o aktywność, pisanie listów, e-maili, o telefony do ambasady, bo najgorszą rzeczą jest nasza bierność. Musimy bardzo mocno pokazać światu, że problem istnieje. Tamtejsze władze komunistyczne sytuację w kraju przedstawiają światu w ten sposób, że od strony prawa wszystko jest u nich w porządku. Tłumaczą, że to, co się ewentualnie dzieje, to kryminalne wybryki niektórych członków kościoła. Tak to pokazują światu! Dlatego też bardzo prosimy o wielką aktywność, aby ukazywać prawdę. Siła nacisku ze strony świata musi być duża. To może być ogromną pomocą dla tamtejszego prześladowanego Kościoła.
Z Ambasadą Socjalistycznej Republiki Wietnamu w Warszawie nie można się skontaktować osobiście. Pod numerami tel. 22 844 60 21 oraz 22 844 16 93 zgłasza się tylko faks. Ale zawsze można pisać protesty na adres: ul. Kazimierzowska 14, 02-589 Warszawa.
not. MP
