Pół godziny na argumenty

Z mec. Ireneuszem Kamińskim, pełnomocnikiem rodzin ofiar zbrodni
katyńskiej przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka, rozmawia Piotr Falkowski

Czym różni się postępowanie przed ETPC od procedowania innych sądów?
– Specyfiką trybunałów międzynarodowych jest to, że postępowanie jest zasadniczo
pisemne, a rozprawa jest czymś wyjątkowym. W tym przypadku rozprawę mamy i to
już podnosi rangę tej sprawy, zagadnienia i sporu, które zostały przez Trybunał
docenione. Trybunały międzynarodowe nie wydają też od razu wyroków, potrzebują
kilku miesięcy, aby na podstawie pisemnej argumentacji stron oraz tego, co
ewentualnie wydarzyło się na rozprawie, przygotować wyrok.

Jak do tego doszło, że została ogłoszona rozprawa?
– To jest decyzja Trybunału. Tak postanowił, pochylając się nad sprawą, nad
argumentacją stron, okolicznościami, które stwierdził. Ta decyzja wskazuje, że
zdaniem Trybunału jest w tej sprawie coś ważnego. I rzeczywiście pojawia się tu
szereg zagadnień prawniczych, ale bardzo subtelnych, naprawdę trudnych do
wyjaśnienia dla niespecjalistów. Dlatego Trybunał postanowił nas zaprosić.

Sama rozprawa przed Trybunałem w Strasburgu przypomina to, co znamy z
polskich sądów?

– Zupełnie nie. Tak jak wcześniej powiedziałem, postępowanie ma charakter
pisemny, tak więc gros materiałów Trybunał już ma i zazwyczaj uznaje, że one mu
wystarczają i w konsekwencji rozprawy nie ma. Jeśli więc jest, to bardzo krótka.
Sprowadza się do syntetycznej odpowiedzi stron na pytania, które Trybunał zadał.
Znamy je od miesiąca. Przed Trybunałem będziemy na nie odpowiadać. Stronami
sporu są z jednej strony rodziny ofiar, a z drugiej Federacja Rosyjska. Stroną
jest też rząd Polski, gdyż postanowił włączyć się do sprawy. Każdy ma 30 minut,
aby zmieścić się z całą skomplikowaną wielowątkową argumentacją. Potem sędziowie
mogą nam zadawać dodatkowe pytania – na odpowiedź jest wówczas 10 minut.

Jakie pytania skierował Trybunał do stron?
– Bardzo mocne. Na przykład jedno z nich brzmi: "Czy zbrodnia katyńska była
zbrodnią wojenną?". Bardzo ciekaw jestem odpowiedzi Rosjan na to pytanie.

A jak będzie wyglądał wyrok?
– Trybunał nie wydaje wyroku takiego jak w sprawie karnej. Trybunał może – i
oczywiście będziemy go do tego przekonywali – stwierdzić, że doszło do
naruszenia Europejskiej Konwencji Praw Człowieka w kilku punktach. Gdyby w
wyroku, który poznamy za kilka miesięcy, znalazła się taka konkluzja, będzie
musiał zostać wykonany przez Rosję. A zatem określone działania, które
doprowadziły do wyroku stwierdzającego naruszenie Konwencji, musiałyby zostać
uchylone. Jeśli zarzucamy, że Rosja nie przeprowadziła skutecznego postępowania
w sprawie zbrodni katyńskiej, a więc nie wykonała proceduralnego obowiązku
związanego z ochroną prawa do życia, to wykonanie tego wyroku powinno polegać na
przeprowadzeniu tego postępowania.

Rosja prowadziła postępowanie, ale je umorzyła, a uzasadnienie utajniła.
– Są jeszcze poważniejsze wady rosyjskiego postępowania. Rosjanie nie są w
stanie podać choćby jednego nazwiska polskiego obywatela, który został
zamordowany w 1940 r. w ramach zbrodni katyńskiej, nie mówiąc już o sprawcach!
To jest coś uderzającego. W postępowaniu wyjaśniającym w sprawie o morderstwo
przede wszystkim ustala się, kto został zamordowany i przez kogo. Żadnego z tych
elementów nie wykonano. Nawet w odniesieniu do osób zidentyfikowanych imiennie,
w sprawie na wniosek stowarzyszenia Memoriał o rehabilitację, sąd rosyjski
stwierdził, że zwłoki z dziurą po pocisku w czaszce świadczą tylko o gwałtownej
śmierci człowieka, a nic nie mówią o jej okolicznościach. My skupimy się na
konkretnych osobach, ale w tle jest całe postępowanie rosyjskie i jego wady. Ta
skarga odnosi się do jej całokształtu. Rosja powinna odtajnić dokumenty śledztwa
albo podjąć je na nowo.

Dziękuję za rozmowę.

drukuj