Pod okiem służb

Polacy są wykorzystywani przy udziale służb specjalnych lub ich metod dla
doraźnych celów politycznych warstwy rządzącej, niekoniecznie zgodnych z
interesem naszego kraju. Im słabsze instytucje państwa, tym częściej takie
działania mają miejsce.
Służby specjalne działały i działają zarówno w krajach o ustroju demokratycznym,
jak i totalitarnym czy autorytarnym. Nie wszystko jednak jest czarne i białe.
Jest też szara strefa. Taką szarą strefą są państwa i służby specjalne krajów
przechodzących transformację ustrojową z systemu totalitarnego w demokratyczny.
W czasie reform i przesileń społeczno-gospodarczych pojawia się silna pokusa u
formalnie demokratycznych władz publicznych wykorzystania służb specjalnych jako
jednej z metod walki politycznej.
Obserwując 22 lata tzw. wolnej Polski, można zauważyć, że nasz kraj znajduje się
w tej szarej strefie – w wielu wypadkach władza publiczna sięga po służby
specjalne do walki politycznej, a nie do zapewnienia bezpieczeństwa państwa. W
ostatnich czterech latach coraz więcej dowodów wskazuje na to, iż dochodzi do
przesilenia i zmierzamy do państwa o charakterze totalitarnym, ukrytego za
parawanem haseł i gremiów demokratycznych. Co gorsza, grozi nam taki rozwój
sytuacji, gdzie to służby specjalne i inne instytucje szeroko pojętego wymiaru
sprawiedliwości oraz ścigania, a nie władza publiczna, będą bezpośrednio
realizować dyspozycje swoich szefów lub ich zleceniodawców z wewnętrznych kręgów
"magnaterii finansowej" lub prywatnych czy też państwowych zleceniodawców
zewnętrznych. Teza ta nabiera dodatkowej ostrości w świetle publicznie
dostępnych informacji, iż byli funkcjonariusze SB oraz jej agenci mogli
inspirować, a następnie współtworzyć rządzącą Polską Platformę Obywatelską.

Dezinformacja sterowana
Wiele wydarzeń w sferze publiczno-politycznej, działań i zaniechań partii
rządzącej Polską od 2007 r. wykazuje niezwykłe podobieństwa do sytuacji i metod
działania służb specjalnych. Ich rezultaty są zwykle korzystne dla obecnego
prezesa Rady Ministrów czy prezydenta RP, a niekorzystne dla przedstawicieli
opozycji czy też innych "zwykłych obywateli" nieprzychylnie nastawionych do
rzeczywistości. Działania te podejmowane są w wielu dziedzinach życia
społecznego i publicznego, przy wykorzystaniu szerokiego spektrum metod i
instrumentów, w tym w szczególności w sferze przekazu medialnego i kreowania
wizerunku.
Służby specjalne działają w trzech obszarach: pracy operacyjno-analitycznej,
pracy śledczej oraz pracy w zakresie kreacji informacji i kształtowania postaw.
Zajmijmy się ostatnim obszarem działań służb specjalnych. W tym bowiem zakresie
najczęściej służby lub ich metody mogą być wykorzystywane przez rządzących do
realizacji nakreślonych celów politycznych czy ekonomiczno-finansowych. Do tych
działań zaliczamy dezinformację, manipulację, inspirację i wywieranie wpływu.
Dezinformacja polega w tym przypadku na przygotowaniu, opracowaniu i przekazaniu
jako prawdziwych nieprawdziwych dokumentów, danych i informacji mających
wytworzyć lub np. ukształtować opinie o osobie, środowisku itp. zgodnie z
interesem służby lub państwa.
Za przykład takich działań można uznać pojawienie się w czasie ostatniej
kampanii wyborczej do Sejmu RP całkowicie nieprawdziwej informacji o
zrezygnowaniu z kandydowania Beaty Kempy. Wiadomość ta pojawiła się w serwisie
PAP, a w ślad za nią w większości mediów elektronicznych, i spowodowała wiele
niekorzystnych dla kandydatki opinii i komentarzy. Niewątpliwie zdarzenie takie
było na rękę konkurentom politycznym, a więc kandydatom partii rządzącej. Skala
zaś i stopień skomplikowania drogi przekazania tych danych do serwisu PAP (jak
wiemy z przecieków medialnych) wskazuje na niebezpieczeństwo wykorzystania
możliwości służb specjalnych (niekoniecznie polskich). W interesie Platformy
Obywatelskiej i państw ościennych nie było i nie jest, aby jakakolwiek część
władzy publicznej znalazła się w rękach przedstawicieli prawicowej opozycji.
Dezinformacja ta, jak należy sądzić, przyniosła tylko częściowy skutek,
zmniejszyła bowiem skalę poparcia dla Beaty Kempy, ale nie wyeliminowała jej z
życia publicznego.
Inną dezinformacją, szczególnie niegodziwą, było poinformowanie przez media
mainstreamowe o istnieniu nagrania wskazującego na kłótnię śp. generała Andrzeja
Błasika z kapitanem Arkadiuszem Protasiukiem na lotnisku przed odlotem do
Smoleńska. Taka wiadomość, jak się okazało, całkowicie nieprawdziwa i w zasadzie
niezdementowana przez medium, które ją przekazało, wywołała zamierzony efekt,
utrwalając w znacznej części społeczeństwa w żaden sposób nieudowodnioną tezę o
"naciskach na pilotów". Komu taka dezinformacja przyniosła korzyść? Każdy z
Państwa chyba potrafi odpowiedzieć na to pytanie.

Państwo manipuluje
Manipulacja to celowo inspirowane przekazywanie z reguły zniekształconych, ale
prawdziwych informacji, danych dokumentów, mająca na celu oszukanie osoby lub
grupy ludzi, aby skłonić je do działania sprzecznego z ich dobrem, interesem.
Zazwyczaj osoba lub grupa ludzi poddana manipulacji nie jest świadoma środków,
przy użyciu których wywierany jest wpływ.
Za klasyczny przejaw manipulacji organów państwa można przyjąć sprawozdanie z
prac komisji do sprawy samobójczej śmierci Barbary Blidy i zawarte w nim
wnioski. W sprawozdaniu tym prawdziwe fakty są okraszone nieprawdziwymi
komentarzami lub analizami, pomijane są fakty czy dowody niewygodne dla z góry
postawionych tez. Wszystko po to, aby w niekorzystnym świetle przedstawić
funkcjonariuszy państwa walczących z patologiami władzy oraz zohydzić w oczach
społeczeństwa głównych przeciwników politycznych "partii miłości": Zbigniewa
Ziobrę i Jarosława Kaczyńskiego. Ten spektakl manipulacji ma zresztą trwać, co
wynika z publicznych informacji o zamiarach postawienia obu polityków przed
Trybunałem Stanu.
Popularne telewizje czy gazety codzienne, samodzielnie czy na skutek działań
osób czy instytucji trzecich, biorą udział w manipulacjach np. wizerunkiem
publicznym liderów opozycji. Przykład? Informacja sprzed kilku miesięcy
dotycząca powoływania się Zbigniewa Ziobry na immunitet europosła podczas
zatrzymania za szybką jazdę w Niemczech. Jak wiemy, sama rozmowa z
funkcjonariuszami policji miała miejsce, ale inaczej przebiegała. Manipulacja ta
miała – jak się zdaje – spowodować zmianę wizerunku polityka znanego z
bezkompromisowości i przestrzegania prawa. Podobnie było z wyemitowanym przez
telewizję mainstreamową materiałem, jakoby Jarosław Kaczyński, jadąc samochodem,
rażąco naruszał przepisy ruchu drogowego. Cel był taki sam.

"Kibole" – wróg ludu
Inspiracja to zamysł wywołania we władzach państwa lub w ich obywatelach poprzez
szereg działań i informacji (prawdziwych i nieprawdziwych) określonego
zachowania lub zaniechania niekorzystnego dla nich. Z reguły inspiracja stanowi
istotny element dezinformacji czy manipulacji.
Inspiracją np. będzie informacja dotycząca niszczenia przez opozycję pomników
czy np. samochodów stacji telewizyjnych. Fakt, iż zdarzenia te nie mają
jakiegokolwiek związku z działalnością osób publicznych, a spowodowane są przez
chuliganów czy przestępców, nie ma znaczenia. Łatka już przylgnie. Częstokroć w
takim wypadku korzysta się z logomachii. Specjaliści od komunikacji społecznej
tworzą bowiem odpowiednio nośne formułki, hasła (zarówno korzystne, jak i
niekorzystne), a następnie rozpowszechniają je wśród opinii publicznej w celu
wywołania określonej, zaplanowanej reakcji ludzi. Ostatnio najbardziej znanym
przykładem jest hasło "kibole" mające wywoływać niekorzystną ocenę przez
społeczeństwo kibiców niezgadzających się z rządem. Wykorzystuje się też
sformułowania korzystne dla rządzących, często używając w mediach określeń:
"fachowcy", "uczciwi i skuteczni", "spokojni".
Nierzadko wszystkie wskazane działania wykorzystywane są łącznie i stanowią
przejaw najbardziej skutecznej metody, jaką jest wywieranie wpływu. Ten rodzaj
działań przejawia się w pozornie niezorganizowanych kampaniach informacyjnego
oddziaływania z wykorzystaniem działań socjopsychologicznych, częstokroć
realizowanych przez osoby w żaden sposób niekojarzone ze służbami specjalnymi.
Operacje te polegają na wpływaniu na władze lub społeczeństwo przez wysoko
uplasowanych w mediach, administracji publicznej agentów lub oficerów i celem
wywoływania określonych zachowań, np. gniewu, złości, strachu, obawy,
zadowolenia, przyjaźni, co w konsekwencji może doprowadzić do podejmowania
korzystnych dla działającego rozstrzygnięć, działań lub zaniechań. Ma też
miejsce w takim wypadku udzielanie poparcia różnego rodzaju ruchom lub
organizacjom społecznym, związkom zawodowym, partiom politycznym celem
podejmowania przez nie działań korzystnych dla wpływającego, a niekorzystnych
dla państwa lub społeczeństwa będącego celem operacji.
W wielu wypadkach działania takie mają charakter wieloletnich, wielorakich i
kompleksowych działań. Przykładem może być przedstawianie przez ostatnie cztery
lata w mediach oraz przez reprezentantów koalicji rządowej przedstawicieli
obecnej opozycji prawicowej jako niekompetentnych, niewykształconych,
antyeuropejskich "oszołomów". U znacznej części społeczeństwa wywołuje to
zamierzony skutek – strach przed opozycją, choć nie ma to nic wspólnego z
rzeczywistością. Podobnie wygląda sytuacja z przychylnością władzy dla np.
organizacji homoseksualnych czy anarchistyczno-socjalistycznych połączonych z
różnego rodzaju grantami na ich rzecz (finansowymi, rzeczowymi, medialnymi), a
uniemożliwianiem ruchom prawicowo-patriotycznym funkcjonowania w życiu
społecznym poprzez np. zarzucanie im antysemityzmu. Podobnie rzecz ma się z
obiektywnymi mediami nieprzychylnymi rządowi, które usiłuje się wyeliminować z
głównego nurtu życia społeczno-politycznego.

 

Bogdan Święczkowski


Autor był w latach 2005-2006 dyrektorem Biura ds. Przestępczości
Zorganizowanej Prokuratury Krajowej, od października 2006 r. do listopada 2007
r. szefem Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego.

drukuj