PO odpowiada na oczekiwania rosyjskie


Z prof. Włodzimierzem Marciniakiem z Instytutu Studiów Politycznych Polskiej Akademii Nauk, członkiem polsko-rosyjskiej grupy ds. trudnych, rozmawia Jacek Dytkowski



Jaka jest przyczyna sporu w Sejmie dotyczącego uchwały potępiającej 70. rocznicę ataku wojsk sowieckich na Polskę?

– Na pewno przyczyną jest nieustanna rywalizacja obu partii przejawiająca się m.in. w takiej sytuacji, że jeżeli PiS zgłosiło swój projekt, wtedy PO musi go automatycznie zanegować. Pomijając natomiast ten czynnik, niewątpliwie usunięcie w uchwale pojęcia „ludobójstwo”, które często figurowało w innych dokumentach i oficjalnych stanowiskach różnych organów państwa polskiego, np. w IPN, można by potraktować jako wyjście naprzeciw oczekiwaniom rosyjskiej polityki historycznej. Zgodnie z nią używanie takich pojęć jak „ludobójstwo” lub „golodomor” – w wypadku stosunków z Ukrainą, traktuje się jako próbę kryminalizacji sowieckiej przeszłości i zagrożenie dla własnego poczucia tożsamości i identyfikacji państwowej.

Słowo „ludobójstwo” w uchwale sejmowej może popsuć stosunki polsko-rosyjskie?

– Z racjonalnego punktu widzenia oczywiście nie, ale wydaje mi się, że jest to taki punkt, wobec którego władze rosyjskie są szczególnie przewrażliwione. Polityka pamięci nie mieści się tylko w sferze idei – jest ona związana także z polityką bieżącą i tu może istnieje oczekiwanie strony rosyjskiej, żeby takiego pojęcia nie umieszczać w uchwale. Tłumaczyłoby to opór Platformy wobec tego zapisu, inaczej bowiem byłby on trudny do zrozumienia. Widać natomiast wyraźnie, że mamy jednocześnie do czynienia z pogorszeniem stosunków polsko-ukraińskich, czego widomym sygnałem był wcześniejszy wyjazd Julii Tymoszenko, premier Ukrainy, z uroczystości na Westerplatte.

Dziękuję za rozmowę.

drukuj