PO nie ma pomysłu na funkcjonowanie służb

Z prof. Andrzejem Zybertowiczem, socjologiem z UMK, badaczem służb specjalnych, rozmawia Mariusz Bober

Jak Pan ocenia mianowanie gen. Macieja Huni na stanowisko pełniącego obowiązki szefa cywilnej Agencji Wywiadu?

– Generał Hunia to człowiek sympatyczny, o dużej wiedzy, inteligencji i doświadczeniu. Mam natomiast wątpliwości, czy kierując cywilnym kontrwywiadem, należycie ukierunkowywał zadania podległych mu funkcjonariuszy. I nie chodzi mi tylko o jego rolę w operacji przeciwko asystentowi posła Józefa Gruszki z PSL, ale o zakres i intensywność szerzej rozumianych działań kontrwywiadowczych.


Nie poradzi sobie z kierowaniem AW?


– W sensie organizacyjnym pewnie sobie poradzi. Jednak błędem jest rozpatrywanie tej nominacji tylko pod kątem samej osoby gen. Huni. Jest to bowiem kolejny ruch w długim ciągu ruchów kadrowych w obszarze kierownictwa służb pokazujący, że Platforma Obywatelska nie ma wizji zarządzania służbami tajnymi jako kluczowym elementem systemu bezpieczeństwa państwa.


Generał Maciej Hunia będzie kolejną osobą pełniącą obowiązki szefa AW. Oznacza to podtrzymanie stanu tymczasowości w zarządzaniu tą formacją. Z czego to wynika?


– Z tego, że w gronie osób w PO, które mają wpływ na decyzje premiera Donalda Tuska dotyczące służb, brakuje ludzi kompetentnych. Wydaje się, iż niewiele mają do powiedzenia posłowie Konstanty Miodowicz [były szef Zarządu Kontrwywiadu UOP – red.] i Marek Biernacki [szef MSWiA w rządzie AWS – red.]. Platforma zlikwidowała budowany przez ministra Zbigniewa Wassermanna Departament Bezpieczeństwa Narodowego w kancelarii premiera. Budowa tego organu nie była jeszcze ukończona, ale coraz lepiej wdrażał się on w rolę ogniwa pomocniczego ministra koordynatora nadzorującego służby specjalne. Ten dorobek został zaprzepaszczony, tym bardziej że przy obecnym premierze w ogóle nie powołano ministra koordynatora ds. służb specjalnych. Oznacza to niebezpieczne pozostawienie służb nie tylko samym sobie, ale i łatwiejsze uleganie przez służby presjom wywieranym przez część wielkiego biznesu. Dalej, to, co zrobiono w Służbie Kontrwywiadu Wojskowego, pokazuje, iż marnuje się dorobek Antoniego Macierewicza polegający m.in. na przestawieniu służby na neutralizację nowocześnie, a nie tylko tradycyjnie szpiegowsko rozumianych zagrożeń – w tym zwłaszcza o charakterze ekonomicznym. Wiele wskazuje też na to, że pod rządami PO w SKW panuje marazm. Zaś największą tajną służbą – Agencją Bezpieczeństwa Wewnętrznego, kieruje człowiek, który – dzisiaj wiem to na pewno – działa w warunkach konfliktu interesów. Wcześniejsza aktywność biznesowa szefa Krzysztofa Bondaryka jest tego rodzaju, iż wywiera negatywny wpływ na determinację funkcjonariuszy ABW przy wykonywaniu ważnych zadań dla bezpieczeństwa państwa (wyraźnie pokazała to np. obszerna publikacja „Dziennika” z soboty, 24 maja 2008 r.). Zatem ocena każdej decyzji, w tym tej dotyczącej mianowania gen. Huni na stanowisko szefa AW, winna być częścią szerszego oglądu podejścia PO do służb.


Co to znaczy?


– Istnieje np. interpretacja, że gen. Hunia – człowiek dobrze osadzony w środowisku służb, potrafiący się zachowywać w ujmujący sposób i posiadający rozbudowaną sieć kontaktów – może być przez premiera Tuska traktowany jako próba stworzenia przeciwwagi dla nadmiernie silnej pozycji szefa ABW Krzysztofa Bondaryka w środowisku już nie tylko służb, ale i pewnych grup biznesowych. Być może dla osób podpowiadających premierowi gen. Hunia to jedyna osoba w obszarze służb, która może stworzyć taką przeciwwagę. Jeśli tak jednak jest, znaczyłoby, że Donald Tusk podchodzi do delikatnej materii służb w stylu: „dziel i rządź”, czyli działa w sposób bardzo ryzykowny dla kraju znajdującego się w naszej sytuacji wewnętrznej i geostrategicznej.


…i w tak wrażliwej dziedzinie jak służby specjalne?


– Oczywiście.


Pytam o to także dlatego, że konsekwencją mianowania gen. Huni na stanowisko p.o. szefa AW będą zmiany w Służbie Wywiadu Wojskowego, którą do tej pory kierował. Mianowicie, zastąpić ma go któryś z jego dotychczasowych zastępców. Więc tam również zostanie wprowadzony w ten sposób stan tymczasowości?


– Tymczasowe decyzje kadrowe nie groziłyby tak poważnym zamieszaniem, gdyby premier albo sekretarz stanu w kancelarii premiera Jacek Cichocki [a także sekretarz kolegium ds. służb specjalnych – red.] umiał zakomunikować nie tylko opinii publicznej, ale także i przede wszystkim tysiącom funkcjonariuszy służb, przemyślaną koncepcję funkcjonowania służb; by jasne było, do czego zmiany ostatecznie zmierzają. Tymczasem zamiast wcielenia w życie wypracowanej wizji polityki bezpieczeństwa kraju mamy przepychanki między różnymi grupami wpływu – także działającymi spoza środowiska służb.


Jak to się ma do zapowiedzi PO sprzed wyborów parlamentarnych, że partia ta dysponuje całymi sztabami fachowców czekających tylko na przejęcie najważniejszych funkcji w państwie od rzekomo niekompetentnych ludzi mianowanych przez ekipę PiS?


– PO albo oszukała wyborców, albo nawet oszukała samą siebie, bo tych fachowców trudno dostrzec. Prezydent Lech Kaczyński kilka miesięcy temu na jednym z seminariów powiedział, że gdy PiS wygrało wybory w 2005 r., to miał zaplecze kadrowe na zarządzanie, powiedzmy, mniej więcej połową państwa i liczył na koalicję z PO, bo dopiero razem można byłoby budować kadry zdolne skutecznie rządzić tak dużym krajem, jak nasz. Kłopoty kadrowe rządu Donalda Tuska właśnie to pokazują. Jednak w 2005 r. PO wolała zaszkodzić Polsce, niż iść na mądre kompromisy i utworzyć koalicję.


Co będzie z weryfikacją żołnierzy byłych Wojskowych Służb Informacyjnych? We wtorek minister Cichocki powiedział, że z końcem czerwca proces ten przejdzie pod kontrolę szefa Ministerstwa Obrony Narodowej Bogdana Klicha?


– Wszystko byłoby dobrze, ale wiele wskazuje na to, iż generalicja owinęła sobie ministra Klicha wokół palca. Zatem weryfikacja WSI będzie odbywać się pod dyktando grup wpływów, które go otaczają. Co więcej, coraz częściej słyszy się, że są to te grupy wpływów, które – w zamierzeniu projektu PiS, popartego przecież w parlamencie przez PO – weryfikacja miała odsunąć od służb specjalnych i zapobiec w ten sposób możliwości szkodzenia Polsce.


Sekretarz kolegium ds. służb specjalnych Jacek Cichocki mówił ostatnio, że obecny rząd chce, by służby wywiadowcze skupiły się na ochronie misji zagranicznych i stworzeniu „tarczy antykorupcyjnej” mającej czuwać nad właściwym przebiegiem prywatyzacji i procedur przetargowych w resortach. Jak mają się te zapowiedzi do tego, co rząd robi ze służbami specjalnymi?


– Minister Cichocki robi dobre wrażenie i chyba wierzy w to, co mówi. A zanim coś powie, to pewnie uwierzy w to, co mówią mu szefowie służb. Jednak wiele wskazuje na to, że te działania w służbach z okresu rządów PiS, które właśnie polegały na tworzeniu faktycznej tarczy antykorupcyjnej, są w okresie rządów PO świadomie demontowane. Bo przecież likwidacja WSI, weryfikacja funkcjonariuszy, opracowywanie raportów o patologiach występujących w rozwiązanej służbie, nowoczesne zadaniowanie SKW, reformowanie i ustawianie ABW pod kątem rozpracowywania korupcyjnych powiązań bez względu na rangę sprawców, to właśnie było tworzenie rzeczywistej tarczy antykorupcyjnej. Co mamy tymczasem za rządów PO? Liczne przecieki do mediów (głównie „Gazety Wyborczej”, o której mówi się, że stała się przysłowiowym słupem ogłoszeniowym środowiska służb) z ABW i SKW niszczące etos pracy służb. Powołanie szefa pracującego w warunkach konfliktu interesów. Funkcjonariusze odczuwają, że szefostwu nie zależy na aktywnej – przecież często wiążącej się z ryzykiem osobistym – pracy operacyjnej, zwłaszcza w sprawach gospodarczych. Czymś szokującym dla wielu funkcjonariuszy był np. wywiad szefa Bondaryka dla „Wyborczej”, w którym mówił np., w jakich restauracjach jadał jego poprzednik (jakby nie wiedział, że korzystając z monitoringu przemysłowego, służby obcych krajów mogą próbować ustalić rozmówców byłego szefa ABW). Choć wcześniej kolejni szefowie służb pochodzili z walczących ze sobą ugrupowań, to nigdy po objęciu funkcji nie zachowywali się w tak żenujący sposób.


Dziękuję za rozmowę.
drukuj