Po drugim etapie
Po przesłuchaniach drugiego etapu Konkursu Chopinowskiego, które trwały od
9 do 13 października, do trzeciego dopuszczono zgodnie z regulaminem 20 młodych
pianistów, w tym dwóch Polaków: Marcina Koziaka i Pawła Wakarecego. Ponadto
sześciu Rosjan, trzech pianistów z USA, dwie Włoszki i dwie Francuzki, dwóch
Chińczyków. Do tego jeszcze należy dodać Bułgara Evgeniego Bozhanova, Austriaka
Ingolfa Wundera i Australijczyka Jaysona Gillhama.
Większych niespodzianek w ocenie jury nie było, dostrzeżono prawie wszystkie
młode talenty. Ale też wśród uczestników, jak dotychczas, nie zauważyłem
wyjątkowych osobowości na miarę Rafała Blechacza z poprzedniego konkursu. Koniec
II etapu też nie przyniósł zdecydowanego faworyta. Chyba najbliżej tego
określenia jest Ingolf Wunder. Jedno, co wydaje się bezsporne, to doskonałe
przygotowanie techniczne każdego z uczestników, zaznaczał to również w rozmowie
z radiową Dwójką prof. Andrzej Jasiński. Znawcy i komentatorzy podkreślają też,
że poziom I etapu był wyższy niż w konkursie w 2005 roku.
W II etapie szybko okazało się, że kilku jego uczestników znalazło się w nim
trochę na wyrost. Zdarzało się, że młodzi artyści nie wytrzymywali napięcia, co
sprawiało, że ich gra pozostawiała sporo do życzenia. Nie myślę tutaj o
pomyłkach tekstowych (te zdarzają się zawsze i wszędzie), ale o braku
zrozumienia formy czy charakteru prezentowanego utworu. Zdarzały się problemy
rytmiczne, mazurki grane w rytmie walca, nerwowe polonezy o zbyt szybkich
tempach i zamazanej artykulacji oraz walce grane ciężko, bez tanecznej lekkości
i brzmieniowej finezji. Niestety, zdarzało się, i to wcale nierzadko, również
ignorowanie wskazówek wykonawczych (akcenty i pauzy) Chopina. Jedno tylko
pozostawało niezmienne – dobra technika większości uczestników II etapu. Często
jednak była to tylko zimna, wyćwiczona umiejętność, a brakowało emocjonalnej
ekspresji, ciepłego dźwięku i płynności muzycznej frazy.
Raz jeszcze "polski etap" okazał się dla wielu egzaminem, który zdawali z dużym
trudem. Na szczęście zdecydowana większość uczestników II etapu zdawała go
świetnie i z pełną świadomością. W ich grze była niekłamana pasja tworzenia,
świadomość w kształtowaniu pięknej formy i charakteru, świeżość pomysłów oraz
konsekwentne ich przeprowadzenie.
W telegraficznym skrócie można powiedzieć, że Włoszka Leonora Armellini ujmowała
świeżością interpretacji, szczególnie w Polonezie As-dur op. 53 i Nokturnie
cis-moll op. 48 nr 2 dodanym na jej życzenie oraz nastrojowej Barkaroli Fis-dur
op. 60. Chinka Fei-Fei Dong zauroczyła efektownym stylem brillante, a Francuzka
HélÝne Tysman stylową i poetycką prezentacją całego prezentowanego programu.
Polonez fis-moll op. 44 i Ballada As-dur op. 47 w ujęciu Ukrainki Anny Fedorowej
urzekały romantycznym klimatem, co nie zmienia faktu, że zdarzały się jej
pomyłki tekstowe. Bułgar Evgeni Bozhanov prezentował bardzo dobry warsztat i
teatralny, a zarazem bardzo dynamiczny i emocjonalny sposób gry. Austriak Ingolf
Wunder, uczestnik konkursu sprzed pięciu lat, tym razem zachwycił mazurkami z
opusu 24 (w pierwszym etapie pięknie zgrał etiudy), granymi pięknym dźwiękiem i
świetną artykulacją. Do tego należy dodać piękne wykonanie Andante spianato i
Wielkiego Poloneza Es-dur op. 22. Późną nocą okazało się, że był to występ na
miarę uczestnictwa w III etapie.
Oczywiście nie obyło się bez wpadek. Najmniej podobały mi się występy: Włoszki
Irene Veneziano, Francuza Guillaume’a Massona, Chińczyka Xin Tonga oraz
Amerykanina Andrew Tysona, który jednak decyzją jury został zakwalifikowany do
III etapu. Najsłabsza pod względem poziomu była sesja popołudniowo-wieczorna
ostatniego dnia II etapu. Honoru popołudniowej sesji broniła udanym występem
Marianna Prjevalskaya z Hiszpanii, której Ballada g-moll op. 23 urzekała pięknie
prowadzoną linią melodyczną.
Jak na tym tle wypadli polscy pianiści? Myślę, że zupełnie dobrze! Przede
wszystkim byli świetnie przygotowani, i to pod każdym względem, warsztatowym
szczególnie. Największe wrażenie pozostawił występ Marka Brachy, który cały
program zagrał z ogromną swobodą i wyobraźnią, a przy tym niezwykle naturalnie.
Jego interpretacje urzekały pogodą, poetycznością i czystością dźwięku (Rondo
c-moll op. 1), równie świetnie brzmiały w jego ujęciu cztery mazurki z opusu 17.
Wielka szkoda, że jury nie doceniło jego gry i talentu. Recital Pawła Wakarecego
wykazał, że temu młodemu artyście brakuje jeszcze nieco umiejętności przykuwania
uwagi słuchacza i wciągnięcia go w wir granej muzyki. Jednak cztery mazurki z
opusu 24 bardzo mi się podobały, ale już Polonez A-dur op. 40 nr 1 i Ballada
g-moll op. 23 nieco mniej. Walc Es-dur op. 18 miał właściwą sobie elegancję i
zwiewną subtelność. Utalentowany Jacek Kortus wykazał się dobrą techniką i
stylem gry. Udowodnił też, że świetnie rozumie ekspresję muzyki Chopina. Marcin
Koziak, ostatni z polskich pianistów, również zagrał swój program z ogromną
dbałością o każdy niuans. Jego gra urzeka pięknym dźwiękiem i umiejętnością
budowania formy i charakteru muzyki Chopina.
Przesłuchania III etapu zaplanowano między 14 a 16 października.
Adam Czopek
