Platforma chce elektorów

Za wydłużeniem do końca listopada terminu zgłaszania przez wyższe uczelnie
elektorów, którzy mają wybrać kandydatów na członków Rady Instytutu Pamięci
Narodowej, opowiedziała się wczoraj sejmowa Komisja Sprawiedliwości i Praw
Człowieka. Szkołom wyższym nie udało się dotrzymać pierwotnego terminu, który
upłynął z końcem lipca. Elektorów wybrało zaledwie kilka z nich.

– Chcemy dochować wierności duchowi nowelizacji ustawy o IPN – tłumaczy cel tych
zmian przedstawiciel wnioskodawców poseł Wojciech Wilk (PO). Posłowie koalicji
nie chcą także skorzystać z furtki przewidującej, w przypadku trudności
wyłonienia elektorów przez wyższe uczelnie, wybrania członków Rady IPN przez
Sejm.
Obowiązująca od końca maja nowelizacja ustawy o Instytucie przewiduje, że
dotychczasowe Kolegium IPN zostanie zastąpione przez Radę, której głównym
uprawnieniem będzie wybór kandydata na nowego szefa Instytutu. Kandydatów do
niej mają wskazać elektorzy wyłonieni przez wyższe uczelnie. Następnie spośród
nich 7 osób wybierze parlament, a 2 wskaże prezydent. Jednak cała zawiła
procedura utknęła z uwagi na to, że zaledwie kilka uczelni zdołało w ustawowym
terminie wyłonić swoich elektorów. Inne tłumaczyły się trwającą sesją lub
wakacjami. Dlatego posłowie PO wnieśli projekt wydłużenia terminu o trzy
miesiące, który podczas wczorajszych prac komisji został jeszcze przedłużony o
miesiąc. – Mam nadzieję, że ten termin jest wystarczający – mówi Wilk.
Te zabiegi legislacyjne Platformy krytykuje opozycja. – To kompromitujące, od
początku było wiadomo, że niemożliwe jest dotrzymanie tego terminu, ale marcową
nowelizację dopchnięto kolanem – uważa poseł Arkadiusz Mularczyk (PiS).
Podkreśla, że wówczas nie słuchano przestróg Prawa i Sprawiedliwości i samego
IPN, że termin, w którym miano wybrać elektorów, był nierealny. – PO pokazuje
sposób rządzenia – komentuje Mularczyk.
PiS od samego początku prac krytykowało założenia nowelizacji autorstwa
Platformy Obywatelskiej, wskazując, że wbrew deklaracjom o odpolitycznieniu
Instytutu to właśnie nowe regulacje przyniosą rzeczywiste poddanie IPN
politykom. PiS zaskarżyło już nowelizację do Trybunału Konstytucyjnego.
Rzecznik IPN Andrzej Arseniuk mówi nam, że p.o. prezes Instytutu Franciszek
Gryciuk nie komentuje tej drobnej nowelizacji i zdaje się na regulacje, które
uchwali Sejm. Ocenia jednak, że nowe władze IPN mają szansę być wybrane dopiero
w pierwszych miesiącach przyszłego roku.
Arseniuk wskazuje, że wydłużanie się tego okresu tymczasowości na pewno nie jest
"komfortowe" dla Instytutu. Podkreśla jednak, że obecny prezes robi wszystko,
aby Instytut realizował wszystkie swoje zadania.
Nadal funkcjonuje także Kolegium IPN. Jednak jego członkowie zostali pozbawieni
diet. Dlatego Gryciuk zgłosił wniosek o uchwalenie nowego przepisu o ich
utrzymaniu aż do chwili powstania Rady IPN.
 

ZB

drukuj