PiS musi zmienić formułę
Z posłem Pawłem Zalewskim, byłym wiceprzewodniczącym Prawa i Sprawiedliwość, rozmawia Wojciech Wybranowski
Do tej pory PiS miało stanowić monolit, a jednak niedawno Pan, Kazimierz Ujazdowski oraz Ludwik Dorn złożyliście rezygnacje z funkcji wiceprzewodniczących partii. Co chcecie Panowie osiągnąć taką manifestacją?
– Od pewnego czasu zmieniła się formuła kierowania partią, zaś zmiana ta polega na tym, że pan prezes Jarosław Kaczyński przestał się w istotnych sprawach konsultować z członkami Komitetu Politycznego. To, co jest naszym celem, co chcemy osiągnąć – by przy utrzymaniu silnego przywództwa Jarosława Kaczyńskiego doprowadzić do sytuacji, w której różne poglądy, jakie występują w PiS, będą odzwierciedlały się w decyzjach politycznych partii. PiS jest ugrupowaniem, które powstało z najlepszych środowisk prawicowych uformowanych po roku 1989, od koalicji konserwatywnej po Porozumienie Centrum. Zgadzając się w zasadniczych sprawach, mamy przecież jednak czasami różne punkty widzenia na sprawy bieżące czy też dotyczące taktyki politycznej. Istotna jest w związku z tym wewnętrzna dyskusja przy utrzymaniu spójnego kierownictwa partii na czele z Jarosławem Kaczyńskim.
Mówi Pan o silnym przywództwie Jarosława Kaczyńskiego. Tymczasem niektóre media informowały, że jest Pan gotów głosować przeciw absolutorium dla prezesa partii.
– Nie słyszałem o tym, żeby premier chciał, by było głosowane absolutorium dla niego. Natomiast słyszałem, że będzie chciał głosować wniosek o wotum zaufania. Teraz wszystko zależy od tego, jakim projektem politycznym ten wniosek o wotum zaufania będzie popierany. Od tego, jaki to będzie projekt, uzależnię swoją decyzję.
A jaka koncepcja funkcjonowania partii odpowiadałaby Panu najbardziej?
– Partii, która utrzymując swoją silną pozycję na prawicy, rozszerza się zarazem w kierunku centrum. To jest niezbędne, aby dokonać reelekcji pana prezydenta, a także by wygrać w następnych wyborach parlamentarnych. Tych głosów centrum dzisiaj nam zabrakło w rywalizacji z PO.
Nie obawia się Pan, że skręt PiS w kierunku centrum sprawi, iż przestaniecie się różnić od Platformy Obywatelskiej?
– Nie, bowiem nie chodzi tutaj o skręt w kierunku centrum. Chodzi mi natomiast o to, by PiS w gruncie rzeczy przez korektę stylu oraz aktywną merytoryczną politykę przekonało wielu wyborców centrum, że jest lepszą alternatywą od PO. To PiS bowiem jest partią, która posiada najważniejszy i najlepszy program reform państwa, znany jako projekt IV Rzeczypospolitej. To w PiS są bardzo kompetentni politycy, bogatsi o doświadczenie ostatnich dwóch lat rządzenia. To jest olbrzymi kapitał i wielka przewaga nad Platformą Obywatelską. Chodzi tylko o to, jak ten kapitał najlepiej zagospodarować.
Istnieje możliwość, że prezes Kaczyński wybierze inny wariant, bardziej na prawo?
– To nie jest alternatywa. Czegoś takiego premier nie musi już wybierać. My mamy bardzo silną pozycję na prawicy i ja się z tego niezmiernie cieszę, że nasz program został wybrany jako najbardziej wiarygodny przez elektorat prawicowy w Polsce. Proszę zwrócić uwagę, że otrzymaliśmy głosy ludzi, którzy kiedyś popierali LPR i Samoobronę. Uważam, że jest to dobry wybór, jednak PiS jest partią znacznie szerszą i mającą więcej do zaoferowania. Nie jest tak, że w Polsce – reprezentując poglądy konserwatywne i patriotyczne – nie można zwrócić się do inteligencji wielkomiejskiej. Otóż można. PiS ten potencjał posiada. Może być wiarygodny i dla elektoratu konserwatywnego, tradycjonalistycznego, i dla elektoratu wielkomiejskiego.
Mówi Pan o elektoracie wielkomiejskim. Ale czy PiS nie przegrało, bo nie potrafiło przyciągnąć młodych ludzi?
– To jest świetny przykład! PiS ma najlepszy program modernizacji Polski, z którego w największym stopniu czerpać będą młodzi ludzi, jest on bowiem rozłożony na wiele lat. I powinien ten program promować w większym stopniu.
Co się w takim razie stało wewnątrz PiS, że zapomniano o młodych ludziach, zlekceważono wyborców z dużych miast…
– Panie redaktorze, to jest kwestia na dyskusję wewnątrzpartyjną. Ja tylko pokazuję, jakie olbrzymie szanse stoją przed Prawem i Sprawiedliwością. I ja się z tego powodu cieszę, mamy bowiem olbrzymi potencjał. Natomiast naszym wspólnym zadaniem jest doprowadzenie do tego, by ten potencjał wykorzystać.
Mówi Pan o „wspólnym zadaniu”. Ale jednocześnie z otoczenia Jarosława Kaczyńskiego dobiegają głosy, że może Pan zostać usunięty z PiS, o sądzie koleżeńskim…
– Ja tego nie chcę komentować. Moim celem jest praca w ramach partii i klubu PiS.
Kto odpowiada za to, że na liście wyborczej PiS do Senatu nie znalazł się Jan Olszewski? Niektóre osoby z Rady Politycznej PiS wskazują na Joachima Brudzińskiego.
– Nie wiem. Muszę przyznać, że byłem zaskoczony, że nie zebrano podpisów. Jestem ostatnią osobą, która chciałaby o sprawach personalnych mówić w mediach.
Dziękuję za rozmowę.
