Piją zwykle w samotności

Szybciej się uzależniają, inaczej przebiega u nich proces zdrowienia. Są mniej widoczne niż mężczyźni. Kobiety alkoholiczki. Temat wstydliwy, marginalizowany, a jednak bardzo realny. Według specjalistów, kobiet uzależnionych od alkoholu jest tyle samo, co mężczyzn. Dlaczego sięgają po alkohol? Jakimi motywacjami się kierują? Jak je ratować?

– Mówiąc o chorobie alkoholowej, trudno jej przyczyny i objawy dzielić na właściwe tylko mężczyźnie czy kobiecie. To jest tak jak z grypą: jeśli ktoś wyjdzie na dwór w duży mróz bez szalika, czapki, dobrych butów, znajdzie się pośród kichających i kaszlących osób, płeć nie ma w tej sytuacji znaczenia – mówi terapeuta Lech Zakrzewski. – Alkoholizm ma swoje stałe podłoże, objawy i skutki. Dwa pierwsze elementy są w obu przypadkach takie same, jedynie skutki sprawiają, że inaczej postrzegamy alkoholika, inaczej uzależnioną od alkoholu kobietę. W podobny sposób dziedziczy się predyspozycje do poprawiania sobie nastroju np. chemią (środki farmakologiczne) czy pijacką obyczajowość. Bezpośrednia przyczyna sięgania po kieliszek wódki, drinka czy piwo jest taka sama. Jest to nieumiejętność radzenia sobie ze swoimi uczuciami: złością, strachem, lękiem, żalem, brakiem akceptacji, ale także z radością i szczęściem. To także ucieczka przed światem i jego problemami. Alkoholizm zatem (tak jak narkomania, lekomania, hazard, uzależnienie od gier komputerowych) to choroba emocji. One zaczynają nadawać główny ton życiu. Wola i rozum poddają się.

Co mówią statystyki?

Z najnowszych badań wynika, że w latach 2005-2007 było w Polsce aż 153 tys. kobiet uzależnionych od alkoholu. Ocenia się, że wśród wszystkich osób uzależnionych 30 proc. stanowią kobiety, na dwóch pijących bez umiaru mężczyzn przypada pijąca bez umiaru jedna kobieta (dla porównania jeszcze 10 lat temu jedna pijąca kobieta przypadała na 10 pijących mężczyzn). Badania mówią również, że w sposób ryzykowny i na granicy uzależnienia pije 6 proc. wszystkich Polek, a od 4 do 7 proc. pań ma problemy związane z nadużywaniem alkoholu. Liczby są mocno zaniżone, obejmują bowiem jedynie kobiety, które zdecydowały się podjąć terapię. W rzeczywistości są one znacznie wyższe…
Trwogą napawają dane dotyczące najmłodszego pokolenia. Badanie ESPAD (Europejski Program Badań Szkolnych na Temat Alkoholu i Innych Narkotyków) przeprowadzone w 35 krajach europejskich wykazało, że polskie dziewczęta (15-17-latki) są w pierwszej trójce pod względem rozpowszechnienia częstego picia alkoholu (przynajmniej raz w miesiącu). Chłopcy są w pierwszej piątce. Dziewczęta piją coraz więcej i doganiają w tym chłopców…

Dlaczego?

„Wczoraj na parkingu centrum handlowego ktoś wezwał karetkę do kompletnie pijanej kobiety” – pisze na forum jednego z portali dla kobiet osoba o pseudonimie „Malastka”. „Ona zaprzeczała, aby cokolwiek piła, jednak ledwo trzymała się na nogach. Badanie przez sanitariusza rozwiało wątpliwości. Była ostro nietrzeźwa. Zabrano ją na izbę wytrzeźwień. Jadąc do domu, tak sobie myślałam o tej kobitce: zwykła, szara kobieta z torebką i siatką, w której miała jakieś drobne zakupy. Dlaczego tak bardzo się upiła? Ktoś inny dodaje: Kobiety piją coraz częściej, bo coraz częściej nie radzą sobie z problemami życia codziennego, nawet nie zdając sobie sprawy, że pchają się w nowy, o wiele gorszy problem. To jest bardzo smutna sprawa, a o wiele smutniejsze jest to, że dużo kobiet pije „po cichu”, są z tzw. porządnych domów, gdzie niczego im nie brakuje. I chyba wtedy głównym powodem, dla którego sięgają po kieliszek, jest samotność”.
Według danych Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych, alkohol działa inaczej (bardziej toksycznie) na organizm kobiety niż mężczyzny. Ryzyko negatywnych konsekwencji spożywania alkoholu przez kobiety jest znacznie większe. Badania statystyczne prowadzone na przestrzeni kilku ostatnich lat wykazują niepokojącą tendencję: rośnie liczba nadmiernie pijących młodych kobiet i dziewcząt, a poziom ich picia (co do ilości i częstości spożywanego alkoholu) zbliża się do poziomu picia mężczyzn. Kobiety pijące najwięcej alkoholu to osoby w wieku od 18 do 29 lat, pozostające w stanie wolnym (panny i osoby rozwiedzione), mieszkanki miast (powyżej 50 tys. mieszkańców), uczące się i studiujące oraz bezrobotne. Co dziesiąta kobieta w tym wieku wypija rocznie ponad 7,5 l czystego alkoholu, co stwarza ryzyko poważnych szkód zdrowotnych, psychologicznych i społecznych. Po alkohol sięgają też mężatki mające unormowaną sytuację rodzinną. Praktyka życia pokazuje, że to ich najszybciej przybywa.

Kobiety szybciej się uzależniają

Stężenie we krwi zależy od ilości wypitego alkoholu i masy ciała. Kobiety są przeciętnie mniejsze od mężczyzn i mają mniejszą wagę, ale nawet jeśli kobieta waży tyle samo co mężczyzna, to po wypiciu identycznej porcji alkoholu jej organizm otrzyma go 40 proc. więcej. Dlaczego? Przyczyn jest kilka: kobiety mają więcej tkanki tłuszczowej i mniej płynów w organizmie. Ta sama ilość alkoholu zostaje rozpuszczona w mniejszej ilości płynów w stosunku do masy całego ciała. Poza tym kobiety mają w żołądku znacznie mniej enzymów odpowiedzialnych za metabolizowanie alkoholu, w ich organizmie jest też więcej estrogenów, które sprzyjają intensywniejszemu wchłanianiu alkoholu. Organizm kobiety wykazuje mniejszą niż organizm mężczyzny zdolność do obrony przed negatywnymi konsekwencjami picia alkoholu. Większa jego ilość dociera do wątroby. Powoduje to jej niszczenie. – Rozwój dysfunkcji wątroby występuje u kobiet po krótszym okresie picia i po mniejszych dawkach alkoholu. Powoduje on też silniejsze zachwianie funkcjonowania mózgu, zakłóca bardziej, i jakościowo inaczej, zdolności psychomotoryczne – tłumaczy Lech Zakrzewski. – Zwiększa się zagrożenie nowotworem sutka, osteoporozą, pojawiają się stany lękowe i depresyjne. Każda ilość alkoholu spożywanego przez kobiety w ciąży działa toksycznie na rozwijające się w ich łonie dziecko.
Agencja Rozwiązywania Problemów Alkoholowych podaje, iż ryzyko szkód zdrowotnych pojawia się już wtedy, gdy kobieta wypija dziennie więcej niż dwie standardowe porcje alkoholu (czyli 1 półlitrowe piwo, kieliszek wina o pojemności 200 ml czy 60 ml wódki). Trzy standardowe porcje alkoholu powodują u kobiet zaburzenia zdrowia, które występują u mężczyzn pijących więcej niż 9 porcji czystego alkoholu dziennie.

Lek na samotność?

– Spotykam w swojej pracy terapeutycznej wiele kobiet, których nikt, patrząc z boku na wzorowo prowadzony dom, nie podejrzewałby o problemy alkoholowe. Mają ułożone życie, stabilną sytuację rodzinną, często są otoczone dostatkiem – mówi terapeuta. – Monotonia życia, poczucie niespełnienia, kłopoty finansowe, drobne konflikty z mężem, rutyna, nieradzenie sobie z emocjami sprawiają, że sięgają po pierwszego drinka. Najpierw wstydliwie i nieśmiało. Daje im to chwilowe rozluźnienie, oddala problemy. Po nim przychodzą kolejne dawki. Picie alkoholu staje się normą: dzieci wyszykowane do szkoły, przedszkola, dom posprzątany po śniadaniu, przygotowania do obiadu – szklanka na stół, wódka, cola, lekki zawrót głowy, wewnętrzny spokój! Kobieta robi to na tyle dyskretnie, że kiedy rodzina wraca do domu, ona już jest trzeźwa (przynajmniej tak jej się wydaje). Wszystko jest w najlepszym porządku – nikt przecież nie zauważył…
Na tym polega pierwsza i podstawowa różnica pomiędzy piciem mężczyzny i kobiety: kobieta sięga po alkohol w samotności. Mężczyzna woli pić w towarzystwie, z kumplami, w barze, po to, by „przepchnąć” biznes. Kobieta się wstydzi. Sama, sięgając po wódkę, początkowo kontroluje jej dawki. Żyje w przeświadczeniu, że nic złego się nie dzieje. Nie zauważa, że zamyka się w swoim poranionym świecie. Problemy wracają ze zdwojoną siłą, dlatego pije coraz więcej. Przychodzi czas, że zaczyna tracić kontrolę nad sobą. W pewnym momencie, kiedy z jakiegoś powodu codzienna dawka alkoholu nie zamąci jej umysłu, staje się drażliwa, nerwowa, czeka, kiedy niespodziewany gość opuści mieszkanie. Po pierwszym łyku przychodzi ukojenie zmysłów… To działa jak magnes.
„Panie piją, gdy są zestresowane, popadają w depresję, gdy przydarzy im się jakaś tragedia” – pisze Beata Alkiewicz (www.echodnia.eu). „W alkoholu szukają pociechy, gdy dzieci opuszczą dom lub gdy same są skazane na wychowanie i opiekę nad maluchami, gdyż mąż albo na kontrakcie, albo dzień w dzień pracuje po 12 godzin i więcej. Piją, kiedy ten mąż odejdzie albo dlatego, że on sam pije i bije. Często powodem sięgnięcia po kieliszek jest sytuacja w zakładzie pracy, zbyt duże wymagania im stawiane, ogromna konkurencja, poczucie niedoceniania przez szefa oraz niska samoocena. Alkohol ma być lekiem na bezradność, na nudę, na stres, samotność”. I takim się staje.
Utrata kontroli to pierwszy symptom uzależnienia. Przychodzi moment, że kobieta wychodzi z domu, kupuje w sklepie pół litra wódki i pije dalej. Sama. Kiedy mąż wyjeżdża w delegację, zamienia się to w kilkudniowe ciągi. Film się urywa. Często dopiero wtedy bliscy dowiadują się o problemie. Jest to dla wszystkich szok.

Jak pomóc?

W przypadku mężczyzn nie mamy oporów, aby im powiedzieć, że mają problem z alkoholem. Dlaczego tak trudno powiedzieć to kobiecie?
– Osoba uzależniona musi zostać skonfrontowana z problemem, ale w szczególny sposób – mówi psycholog Ewa Woydyłło. Trzeba ją postawić przed faktami. Nie wolno od razu karcić, krzyczeć, ponieważ wtedy jej potrzaskana dusza rozpadnie się na kawałki. – Jeśli powiem: „Słuchaj, ja cię tak kocham, zależy mi na tobie i chciałabym, żebyś wróciła do dawnej siebie”, wtedy wytrzyma – dodaje. Nie ma sensu pytanie już na wstępie: „Dlaczego pijesz?”. Kiedyś to będzie ważne pytanie, ale nie teraz. – Kluczowym momentem w leczeniu choroby alkoholowej jest przyznanie się do problemu, który zwykle, w subiektywnym odczuciu osoby uzależnionej, nie istnieje. Mężczyzna, broniąc się przed etykietką alkoholika, będzie kłamał, usprawiedliwiał się, „cwaniakował”. Kobieta będzie manipulować emocjami, obarczać winą męża itp. – tłumaczy Lech Zakrzewski. – Bezsensowna jest wtedy polemika. Sposób jest jeden: pokazać rozlaną zupę, zniszczony mebel, puste butelki. Nie sprzątać tego – kiedy rano się obudzi, niech sama zobaczy. Przyprowadzić dzieci. Jej się wydaje, że nikt nie widzi jej pijanej – niech powiedzą jej w oczy, że się boją, wstydzą się za pijaną mamusię. Warto pojechać do poradni odwykowej i zrobić test (np. MAST, CAGE).
Leczenie kobiety uzależnionej jest nieco inne niż terapia mężczyzny alkoholika. – W stosunku do kobiet terapeuci przybierają postawę chodzenia jak po tłuczonym szkle – mówi Ewa Woydyłło. – Ogromną rolę odgrywają emocje, często dochodzi do tego wpisana w naturę huśtawka hormonalna. Kobieta, mimo że przebieg jednostki chorobowej jest analogiczny jak w sytuacji mężczyzny, funkcjonuje jakby w innym świecie. Leczenie musi uwzględniać tę inność. Często kobieta musi wyzwolić się z myślenia o sobie jako o ofierze sytuacji życiowej. Bywają takie kobiety, które swoją kobiecość traktują jak tarczę. Mówią: „Jesteśmy słabe, trzeba się z nami cackać”. Uważają, że skoro spotkało je tyle krzywd, tyle pracują, spędzają dni w samotności, zamieniły się w „kury domowe”, mają prawo do taryfy ulgowej. Usprawiedliwienia tylko pogarszają sytuację…
Kobiecie trudniej jest przyznać się do choroby alkoholowej, trudniej też z niej wyjść. Kiedy trzeźwieje mężczyzna, środowisko go nagradza, wspiera. Gdy z terapii powraca kobieta, traktuje się ten fakt jako coś, co się wszystkim w oczywisty sposób należy. – Kobietę się sprawdza – mówi terapeutka. – Gdy kobieta wraca do trzeźwego życia, nikt jej nie służy. Wszyscy uważają za naturalne, że w końcu wróciła do swojej roli. Mąż może powiedzieć: „Po co będziesz chodzić na te mityngi?”. A jeszcze pójdzie z nią i zobaczy, że tam siedzi 20 facetów. Zacznie być podejrzliwy, może pojawić się bunt. Poczucie spokoju i bezpieczeństwa, tak bardzo jej teraz potrzebne, zostanie zachwiane.
Kobiecie alkoholizm co najwyżej się wybacza, mężczyznę trwającego w abstynencji się podziwia. To zasada, która nie ułatwia powrotu, ale też go nie uniemożliwia. Ciekawostką (smutną, niestety) jest to, że po wpisaniu do wyszukiwarki haseł: „kobieta”, „alkohol”, pojawia się sporo stron sygnowanych słowami: „śmieszne”, „humor”, „wpadka”… Pijany facet jest akceptowany społecznie, często podziwiany (za mocną głowę), pijana kobieta jest zabawna… Paradoks? Nieszczęście? Chyba jedno i drugie.
Pora to zmienić. Zbyt mocno tkwimy w pijanej tradycji, która pochłania nas. Zabija. Wciąga w błędne koło młode pokolenie skażone obyczajowością, której nie jest się w stanie przeciwstawić. Ale jest coś, co sprzyja kobiecie w procesie powrotu do pełni życia: to naturalna predyspozycja do piękna i miłości. Trzeźwiejąc, kobieta szybciej niż mężczyzna zmienia się na lepsze, staje się bardziej otwarta na innych. Trzeba dać jej tylko szansę. Niech znów w jej duszy zakwitną ogrody…


Ks. Paweł Siedlanowski
drukuj