Pieniądze do zwrotu
Ponad 2,5 mln zł kar muszą zapłacić rolnicy za nieprzestrzeganie
zasad dobrej kultury rolnej oraz wymogów wzajemnej zgodności (cross compliance).
Sankcje zostały nałożone na niektórych rolników, którzy dostają dopłaty
bezpośrednie. Z kolei ponad 240 mln zł muszą zwrócić rolnicy, którym
zakwestionowano część lub całość dotacji, jakie otrzymali z różnych funduszy
unijnych w ostatnich kilkunastu latach.
Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa poinformowała, że w 2010
roku kary, jakie nałożono na rolników, którzy nie przestrzegali wymogów dobrej
kultury rolnej i cross compliance, wyniosły blisko 2,7 mln zł – o tyle
pomniejszono im wysokość dopłat bezpośrednich. Danych za 2011 rok jeszcze nie
ma, ponieważ trwają jeszcze wypłaty dopłat obszarowych i związane z nimi
kontrole. Ponadto, jak tłumaczy ARiMR, w przypadku części rolników, u których
stwierdzono pewne nieprawidłowości, odstąpiono od ich ukarania, bo kwota
pomniejszenia dopłat nie przekraczałaby równowartości 100 euro (ogółem była to
kwota 1,9 mln zł).
Mało nieprawidłowości
Agencja informuje, że w 2010 roku przeprowadziła kontrole w zakresie
przestrzegania zasad dobrej kultury rolnej oraz wymogów wzajemnej zgodności w
gospodarstwach 55 tys. 495 rolników. I okazuje się, że pewne nieprawidłowości
stwierdzono w przypadku 16 tys. rolników. Kontrolerzy ustalili też procentowe
kary, jakie nałożono na zainteresowanych: 1 proc. dopłat cofnięto prawie 6,6
tys. rolników, mniej więcej taka sama grupa utraciła 3 proc. dopłat, z kolei
6760 właścicieli gospodarstw musiało zwrócić 5 proc. dopłat, a 1900 dotknęła
kara w wysokości 15 proc. naliczonych pieniędzy. Z kolei o 20 proc. i więcej
pomniejszono dopłaty dla 130 rolników. Jak wyjaśnia ARiMR, na podstawie raportu
z kontroli na miejscu określony jest procent pomniejszenia płatności. Podstawowa
kara wynosi 3 proc. wyliczonych dopłat, ale może ona ulec obniżeniu do 1 proc.
lub zwiększeniu do 5 procent. Jeśli natomiast komisja stwierdzi, że złamanie
wspomnianych zasad wystąpiło nie pierwszy raz, kara wzrasta do 15 procent. W
przypadku celowego działania rolnika sankcje mogą sięgnąć nawet ponad 20 proc.
wartości dopłat bezpośrednich.
– Moim zdaniem, kary nakładane na rolników nie są dużym problemem. Zauważmy,
że w 2010 roku o dopłaty wystąpiło około 1,4 mln osób, którym wypłacono
kilkanaście miliardów złotych. Więc zarówno liczba kar, jak i ich wysokość są
bardzo małe – mówi Jarosław Wojtkowski, doradca rolny. I przypomina, że te
kontrole dotyczyły takich kwestii jak ochrona środowiska naturalnego i zdrowia
publicznego w zakresie produkcji żywności. Ponadto badano przestrzeganie zasad
identyfikacji i rejestracji zwierząt, produkcji pasz czy zgłaszania chorób
zakaźnych zwierząt. A ponieważ przepisów w tej materii jest wiele, to niestety,
może się tak zdarzyć, że ktoś czegoś nie dopatrzy.
W trakcie dyskusji posłowie wskazywali, że wiele z tych błędów, które
popełnili rolnicy, nie wynikało z ich celowego działania, ale było spowodowanych
choćby nieścisłościami w rejestrach gruntów. Zdarzało się bowiem, że rolnik
podawał powierzchnię użytkowanych gruntów na podstawie wyliczeń urzędu gminy na
cele podatku rolnego, a gdy Agencja dokonywała pomiarów przy użyciu GPS,
okazywało się, że faktycznie rolnik ma mniej ziemi, niż zadeklarował.
Oddajcie dotacje
Innym problemem są natomiast decyzje ARiMR w sprawie zwrotu dotacji unijnych.
Okazuje się, że Agencja zakwestionowała wypłatę 241 mln złotych. Wiceprezes
ARiMR Jarosław Wojtowicz podkreślił na posiedzeniu sejmowej komisji rolnictwa,
że chodzi o pieniądze, które zostały wypłacone rolnikom z różnych programów
unijnych w ostatnich kilkunastu latach, a nie tylko w ramach obecnego Programu
Rozwoju Obszarów Wiejskich na lata 2007-2013. I tak z programu przedakcesyjnego
SAPARD zwroty mają wynieść 20 mln zł, z Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich na
lata 2004- -2006 – 92 mln zł, z Sektorowego Programu Operacyjnego 2004-2006 –
110 ml zł, a z PROW 2007-2013 – ponad 13 mln złotych. Prezes Wojtowicz dodał, że
najwięcej spraw o zwrot środków dotyczy PROW 2004-2006 – ponad 48,7 tys., a z
PROW 2007-2013 jest takich spraw 7,3 tysiąca.
Niesłusznie wypłacone pieniądze stanowią zaledwie ułamek procenta w stosunku
zarówno do liczby beneficjentów tych programów, jak i do wysokości wypłaconych
kwot – podkreślił Jarosław Wojtowicz. I podał te współczynniki: w przypadku
SAPARD ilość nieprawidłowości w stosunku do zrealizowanych projektów wynosi 0,3
proc., PROW 2004-2006 – 0,7 proc., SPO – 1,3 proc., a PROW 2007-2014 – tylko 0,2
procent. Eksperci zwracają uwagę, że tak niski wskaźnik w przypadku obecnych
programów unijnych świadczy o tym, że i rolnicy, i pracownicy ARiMR doskonale
radzą sobie z obsługą tych projektów i dotacji. Ponadto, jak relacjonował posłom
wiceprezes Wojtowicz, Europejski Trybunał Obrachunkowy uznaje, że agencje
spełniają warunki audytu, gdy liczba stwierdzonych nieprawidłowości wynosi
poniżej 2,5 procent. Tym samym Polska spełnia te normy z nawiązką.
Okazuje się, że najwięcej błędów dotyczy niedotrzymania zobowiązania przez
rolników, którzy otrzymali dopłaty ONW z powodu gospodarowania w trudnych
warunkach, do kontynuowania działalności rolniczej przez co najmniej 5 lat.
Rolnicy jednak zapominali o tym zobowiązaniu i np. przekazywali gospodarstwo
dzieciom lub sprzedawali ziemię, zanim minął okres karencji. Ponadto w przypadku
działania "Młody rolnik" część beneficjentów nie dotrzymała obietnicy
podniesienia swoich kwalifikacji zawodowych w terminie 3 lat od wypłacenia
dotacji. Niestety, ARiMR ujawniła też przypadki fałszowania dyplomów ukończenia
średniej szkoły rolniczej lub studiów – takie dokumenty były kupowane "na
bazarze" i w tym przypadku nie tylko trzeba zwracać 50 tys. zł dotacji, ale
jeszcze liczyć się z odpowiedzialnością karną. Z przedstawianiem podrobionych
lub poświadczonych niezgodnie z prawdą dokumentów ARiMR miała do czynienia
zwłaszcza przy programie SPO 2004-2006. Eksperci wyjaśniają, że wynikało to
choćby z tego, że rolnicy i urzędnicy dopiero uczyli się korzystać z funduszy
unijnych i gdy okazywało się, że przy wniosku brakuje jakichś dokumentów,
potencjalni beneficjenci "szli na skróty", składając podrobione dokumenty –
obawiali się, że inaczej ich wnioski zostaną odrzucone. Ponadto w trakcie
różnych kontroli stwierdzano niekiedy zawyżanie powierzchni gospodarstwa przez
wnioskodawców.
– Bez względu na to, kto popełnił błąd, czy administracja, czy beneficjent,
czy zostało to zrobione umyślnie, czy też nie, nienależnie wypłacona dotacja
podlega zwrotowi – zaznaczył wiceprezes Jarosław Wojtowicz. I zapewnił, że w
sytuacji, gdy rolnik musi zapłacić karę, ale nie ze swojej winy, Agencja stara
się rozkładać te należności na raty lub przesuwać termin zapłaty. Jeśli rolnik
musiałby zwrócić mniej niż równowartość 100 euro, taka suma jest mu umarzana.
Krzysztof Losz
