Pięciocentówki, a wielkość rodziny

Rozmawiałem kilka lat temu z młodym mężczyzną przygotowującym się do
ślubu. Ciotka powiedziała mu, że wraz z narzeczoną są zbyt ograniczeni
finansowo, aby mieć dziecko. I że nie byłoby sprawiedliwe, aby wychowywali je w
ubóstwie. On będąc świadomym swojego bezrobocia i szczupłego konta bankowego,
doszedł do wniosku, że ciotka prawdopodobnie miała rację.

Młodzi byli gotowi wziąć ślub w ciągu kilku miesięcy. Planowali, że w czasie
miesiąca miodowego żona będzie w niepłodnej fazie cyklu, będą więc mogli
skonsumować małżeństwo, unikając jednocześnie poczęcia dziecka. Zgodzili się, że
później będą korzystać z naturalnego planowania rodziny (NPR) w celu uniknięcia
ciąży. Za kilka lat, kiedy poczują się finansowo stabilni, będą starali się o
pierwsze dziecko. Mężczyzna przyznał się jednak, że miał mieszane uczucia na
temat tego, czy będą rzeczywiście "otwarci na życie" w małżeństwie, jeśli
wchodzą w nie z tego rodzaju przezornością i zamiarem unikania dzieci.

Z pewnością trudno jest w małżeństwie zharmonizować miłość małżonków z
odpowiedzialnym przekazywaniem życia. Janet Smith i Christopher Kaczor w jednej
z ostatnich książek potwierdzają to wyzwanie i wskazują na potrzebę zachowania
"ducha szczodrości" w kwestii prokreacji: "Papież Jan Paweł II mówił o
"odpowiedzialnym rodzicielstwie", kiedy to para korzysta z praktycznej mądrości,
modlitwy i ducha ofiarności w określaniu, ile dzieci powinna posiadać. Niektórzy
katolicy uważają, że Kościół zezwala na stosowanie NPR tylko z powodów, które
ocierają się o prawdziwą desperację, np. w sytuacji gdy ciąża zagrażałaby życiu
kobiety lub rodzina znajduje się w skrajnej nędzy. Dokumenty Magisterium
stwierdzają jednak, że małżonkowie mogą mieć fizyczne, psychologiczne,
ekonomiczne czy społeczne powody dla konieczności ograniczenia liczebności
rodziny. Dla ich opisania używa się różnych przymiotników: mogą istnieć
"uzasadnione" przyczyny, "istotne" powody, "dające się uzasadnić" powody,
"poważne" przyczyny i "ważkie" powody. Reasumując, Magisterium naucza, że
małżonkowie muszą mieć bezinteresowne powody korzystania z NPR i ograniczania
wielkości swojej rodziny".

Czasami więc uzasadnienia dotyczące unikania ciąży mogą wymagać naszego
głębszego zastanowienia się i analizy. Jeśli chodzi na przykład o "biedę". Czy
to, co określamy biedą, w prawdziwym znaczeniu tego słowa oznacza, że dziecko
będzie niedożywione i pozbawione ciepłej odzieży? Czy też oznacza, że musiałoby
się obejść bez najnowszych gadżetów, którymi zdają się cieszyć inne
zaprzyjaźnione dzieci?

Pamiętam, co powiedział mi kiedyś w rozmowie ojciec siedmiorga dzieci z
napiętym budżetem domowym: "Szczerze mówiąc, zawsze znajdzie się miejsce przy
stole dla jednego więcej, a dzięki używanym ubraniom, które otrzymujemy, zawsze
udaje się przetrwać. I mój Boże, czyż nie jest to doniosła sprawa – zaufanie w
przygotowaniu kolejnej duszy do wiecznego życia w Bogu?". Jego żona zaś
wskazała, w jaki sposób starsze dzieci pomagają w wychowaniu młodszych,
zmniejszając tym samym obciążenia matki i ojca i przekształcając te wysiłki w
"pracę zespołową".

Klasyczne chrześcijańskie nauczanie dotyczące dwóch równorzędnych celów
małżeństwa, a mianowicie "prokreacji i wychowania dzieci" oraz "wzajemnej pomocy
i uświęcenia małżonków", precyzyjnie ujmuje wewnętrzny porządek małżeństwa.
Jeszcze jako kardynał [przyszły papież] Jan Paweł II napisał w swojej znakomitej
książce z 1960 roku pt. "Miłość i odpowiedzialność", że całkowita osobista
otwartość na obydwa te cele ma zasadnicze znaczenie dla sukcesu i znaczenia
każdego małżeństwa. Nigdy nie powinniśmy zawierać małżeństwa, gdy zachodzi
sprzeczność z samą istotą tego sakramentu. Jeżeli para przygotowuje się do
zawarcia małżeństwa z bezpośrednim zamiarem unikania potomstwa (nawet jeśli taka
decyzja będzie wspierana przez moralnie dopuszczalne sposoby, takie jak NPR), to
może narzeczeni powinni raczej wziąć pod uwagę opóźnienie ślubu, dopóki nie
rozwiążą różnych przeszkód: finansowych, powiązanych z karierą lub osobistych,
które powodują, że są zamknięci na posiadanie dzieci.

Pamiętam historię innej rodziny z sześciorgiem dzieci. Byli bardzo biedni. Po
chorobie psychicznej ojca matka musiała utrzymywać rodzinę w pojedynkę. Bystra
kobieta o niezachwianej wierze, teraz już starsza i dokonująca refleksji nad
swoją przeszłością, powiedziała do swojego sąsiada pamiętne słowa: "Nigdy nie
widziałam, aby Pan zesłał dziecko bez jednoczesnego wysłania skarbonki". Bóg,
który jest jedynym źródłem nieśmiertelności dusz naszych dzieci, to Bóg ofiarny,
który zaprasza nas do zbadania serca naszych małżeństw. Zaprasza nas do
powierzenia się Jego opiece, abyśmy mogli być odważni i prawdziwie otwarci na
dar życia, którego udziela podczas małżeńskiego zbliżenia.

Ks. dr Tadeusz Pacholczyk


Ks. dr Tadeusz Pacholczyk otrzymał doktorat w dziedzinie neurologii (neuroscience)
na Uniwersytecie Yale i kontynuował pracę naukową na Harwardzie. Jest kapłanem
diecezji w Fall River (Massachusetts) oraz dyrektorem do spraw nauczania i
oświaty w Narodowym Katolickim Ośrodku Bioetycznym (National Catholic Bioethics
Center) w Filadelfii. Zob. www.ncbcenter.org.

drukuj