Peany na cześć nazistowskiego lekarza

W czerwcu tego roku w wieku 94 lat zmarł Hans-Joachim Sewering, niemiecki
lekarz, członek SS i NSDAP, oskarżany o udział w zamordowaniu kilkuset dzieci.
Wysyłał je do szpitala Eglfing-Haar pod Monachium, gdzie zabijano je jako
"niepełnowartościowe, gdy chodzi o przekazywanie genów". Do dzisiaj w części
prasy niemieckiej, wśród polityków bawarskiej CSU, a także dużej części
niemieckiego środowiska lekarskiego pojawiają się pochwalne tyrady na jego
temat. Wspomnienie w takim właśnie duchu zamieścił m.in. branżowy "Aerzte Blatt".

Hans-Joachim Sewering dożył nie tylko sędziwej i spokojnej starości, ale zamiast
zostać napiętnowany i skazany za zbrodnie, jakich się dopuścił (na co dowody
posiada Centrum Wisenthala), był w powojennych Niemczech szanowany i nagradzany
jako wybitny lekarz i człowiek o nieposzlakowanej uczciwości – wzór do
naśladowania. Został udekorowany Bawarskim Państwowym Orderem Zasługi, otrzymał
także Niemiecki Wielki Krzyż Zasługi z Gwiazdą, uhonorowano go dwukrotnie
Bawarskim Orderem za zasługi socjalne, srebrnym i złotym bawarskim Medalem
Konstytucyjnym, a także medalem Paracelsus (najwyższe odznaczenie lekarskie w
Niemczech), w 2008 roku odznaczony został przez Związek Niemieckich Internistów
innym wysokim wyróżnieniem medycznym – medalem Guenthera Budelmanna. Piastował
dziesiątki ważnych i eksponowanych stanowisk medycznych, ale także politycznych
i społecznych. Był wieloletnim przewodniczącym Bawarskiego Związku Lekarzy, a w
okresie 1973-1978 przewodniczącym centralnego Niemieckiego Związku Lekarzy. W
1992 r. został wybrany na prezesa Światowego Związku Lekarzy (World Medical
Association). W 1985 roku został profesorem honorowym i doktorem honoris causa
Politechniki Monachijskiej. Był zapraszany i brał udział w setkach sympozjów i
zjazdów. Z okazji jego 90. urodzin zorganizowano wielką galę, na której obecni
byli nie tylko znani niemieccy lekarze, ale także najważniejsze władze
bawarskiego rządu.

Zafałszowana biografia
Po jego śmierci w niemieckiej prasie (szczególnie w fachowej medycznej)
pojawiały się peany na jego część. Co charakterystyczne, w większości publikacji
na temat jego życia i pracy całkowicie przemilcza się okres jego działalności w
NSDAP i SS, czyli okres jego zbrodniczej działalności jako nazistowskiego
lekarza. Już podczas przemówienia z okazji jego 90. urodzin ówczesny
przewodniczący Bawarskiej Izby Lekarskiej Helmut Koch fałszywie stwierdził, że
jego kariera zawodowa rozpoczęła się w 1951 roku, całkowicie pomijając okres
jego haniebnej działalności jako nazistowskiego lekarza – zbrodniarza. Podobnie
w artykule pożegnalnym po jego śmierci w medycznym magazynie "Aerzte Blatt" dwaj
profesorowie medycyny: Joerg Dietrich Hoppe (przewodniczący Izby Lekarskiej)
oraz Karsten Vilmar (honorowy przewodniczący Izby Lekarskiej), nie szczędzili mu
pochwał, nazywając go wybitnym działaczem społecznym, znakomitym lekarzem,
reformatorem systemu zdrowotnego, jednym słowem – człowiekiem godnym
naśladowania. Również w pożegnaniu zamieszczonym w "Aerzte Blatt" całkowicie
pominięto jego zbrodniczą przeszłość jako lekarza, a jednocześnie członka SS i
NSDAP. Tym razem oburzyło to już nie tylko garstkę sprawiedliwych.
Zaprotestowało też szersze gremium lekarskie. Na łamach tej samej gazety list
otwarty, potępiający metody profesorów Joerga Dietricha Hoppego oraz Karstena
Vilmara, za ich fałszowanie biografii zmarłego Hansa-Joachima Seweringa, w
której celowo przemilczano działalność z okresu drugiej wojny światowej,
podpisało aż 70 znanych profesorów medycyny, historii i innych nauk. Wyrażają
oni oburzenie, że przedstawiciele Niemieckiej Izby Lekarskiej fałszują biografię
człowieka, który nigdy do końca nie wyjaśnił swojego udziału w zbrodniach
medycznych i nigdy nie wyraził skruchy. Podobnie jak "Aerzte Blatt", także
Zjednoczenie Lekarzy Bawarskich (KVB), pisząc o zmarłym "koledze profesorze
medycyny", nie wspomniało nawet słowem o jego wojennej działalności.
Zdaniem hamburskiego tygodnika "Der Spiegel", w latach przedwojennych i w czasie
wojny ponad połowa lekarzy należała do NSDAP, a ponad 7 proc. do SS. Jednym z
nich był właśnie "zasłużony dla niemieckiej władzy RFN" Hans-Joachim Sewering.

 

Waldemar Maszewski, Hamburg

drukuj