Palmirska Golgota
Kazanie Biskupa Polowego WP wygłoszone na Cmentarzu Wojennym podczas Mszy św. polowej w Święto Podwyższenia Krzyża Świętego
„Kościół ma głęboki szacunek dla dziejów Narodu. Skrzętnie zbieramy okruchy dziejowe jak okruchy ewangeliczne, bo są one zawsze pożywne. Najdrobniejsza okruszyna Ewangelii żywi ducha. Podobnie okruchy dziejów Narodu są siewcą jego ducha. Trzeba więc podawać młodemu pokoleniu to pożywienie, aby Naród nie zatracił związku z dziejami. Naród bez dziejów, bez historii, bez przeszłości, staje się wkrótce narodem bez ziemi, narodem bezdomnym, bez przyszłości” – to słowa Prymasa Tysiąclecia kard. Stefana Wyszyńskiego wypowiedziane 18 września 1970 roku w kościele św. Piotra i Pawła w Kruszwicy
Okres niepodległości 1918-1939, czyli II Rzeczypospolitej Polskiej – był bardzo krotki. Zdołaliśmy jednak wówczas dokonać rzeczy niezwykłej: tak wychować „pokolenie Polski Niepodległej”, że w czasach największej próby, podczas II wojny światowej i okupacji, spełniło ono swe zadanie z najwyższym poświęceniem. Nie ulega wątpliwości, że jest to wysiłek nie do powtórzenia. Ofiary były tak wielkie, że nie miał już kto wychować następców.
Straty były straszliwe i nie do naprawienia. To nie były „straty wojenne” jak w wojnach poprzednich. Przede wszystkim obaj okupanci niszczyli ze szczególną zaciekłością polską inteligencję, aby pozbawić nas całkowicie warstwy przywódczej. Symbolem tego jest Katyń po stronie sowieckiej, a Sonderaktion AB czy Palmiry – po niemieckiej.
Polska w II wojnie światowej zapłaciła najwyższą cenę. Nie do oszacowania są straty w wymiarze ludzkim. Niemiecki i bolszewicki okupant niszczył przede wszystkim polską inteligencję. Zbrodnia katyńska, pomordowani polscy naukowcy we Lwowie, Pawiak i Palmiry, niemieckie obozy koncentracyjne… Powstanie Warszawskie i zagłada stolicy – ważnego ośrodka intelektualnego. Na tym nie koniec. Eksterminacja żołnierzy Armii Krajowej, Narodowych Sił Zbrojnych, Batalionów Chłopskich była także kontynuowana po wojnie przez stalinowskich oprawców z NKWD i Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego.
„1 września 1939 roku. Rzeczpospolita szukała wówczas sprzymierzeńców na Zachodzie, zdając sobie sprawę z tego, że sama nie sprosta inwazji hitlerowskich Niemiec. Ale chyba nie tylko dlatego. Polacy zdawali sobie sprawę, że walka, jaką byli zmuszeni podjąć, była nie tylko imperatywem patriotycznym w obronie niedawno odzyskanej niepodległości państwowej, ale miała także szersze znaczenie: chodziło o całą Europę. Europa musiała się bronić przed tym samym zagrożeniem, przed którym broniła się Polska.(…) Decyzja podjęta przez Rzeczpospolitą w roku 1939 była słuszna. Stało się bowiem oczywiste, że nie da się obronić Europy, nie decydując się na tę wojnę obronną, której pierwszym ogniwem była właśnie Polska w 1939 roku.(…)Trzeba jeszcze wprowadzić do naszych rozważań inną datę z przeszłości, a mianowicie 17 września 1939. W tym dniu Polska, broniąca się rozpaczliwie przeciwko inwazji z Zachodu, została zaatakowana od Wschodu. I to musiało przesądzić o losach polskiego września. To dało także początek dwoistej okupacji, z obozami koncentracyjnymi: hitlerowskimi na Zachodzie, a sowieckimi na Wschodzie. Na Wschodzie też pozostał dramat katyński, który do dzisiaj stanowi szczególne świadectwo walki, jaka wówczas została podjęta”.
To przesłanie Jana Pawła II jest jedną z najważniejszych wypowiedzi Ojca Świętego na temat II wojny światowej, to są podstawowe fakty historyczne, których nie można pomijać i których nie da się zmanipulować najbardziej nawet cyniczną grą polityczną prowadzoną zarówno przez naszych przyjaciół, jak i wrogów.
Sprawiedliwość dziejowa wymaga prawdy, a prawda jest niepodzielna, chociaż dla niektórych niewygodna. Prawdą o wrześniu 1939 roku jest nasza polska, a nie żadna inna wersja wydarzeń: bohaterstwo, honor, chwała pokonanych i osamotnionych, napadniętych ze wszystkich stron. Chociaż Polska nigdy nie skapitulowała, to obaj nasi śmiertelni wrogowie ogłosili likwidację raz na zawsze Rzeczypospolitej jako państwa – pokracznego bękarta traktatu wersalskiego, jak nas określił minister spraw zagranicznych Związku Sowieckiego Mołotow. Sprawiedliwość i prawda wymagają, aby przypomnieć także naszym zachodnim sojusznikom ich cyniczne politycznie stanowisko z września 1939 roku: „Nie będziemy umierali za Gdańsk” oraz „Polacy będą walczyć do ostatniej kropli krwi, a my będziemy walczyć do ostatniego Polaka”.
Pięćdziesiąta rocznica utworzenia Kampinoskiego Parku Narodowego – instytucji, której zadaniem jest nie tylko ochrona przyrody, ale także zabytków kultury, historii i pamięci o wydarzeniach i ludziach – jest dobrą okazją, by przypomnieć także jeszcze dwie ważne rocznice: 70. wybuchu II wojny światowej i 65. Powstania Warszawskiego Trzeba też pamiętać, że spora grupa leśników z czasu II wojny światowej pracowała po 1959 roku w Kampinoskim Parku Narodowym i współtworzyła jego historię.
„Puszcza Kampinoska jest gajówką patriotyzmu polskiego” – to słowa księdza prałata Wacława Karłowicza, pseud. „Andrzej Bobola” – uczestnika obrony Warszawy w 1939 roku, kapelana batalionu „Gustaw-Antoni” na Starym Mieście w Warszawie, człowieka, który uratował z płonącej katedry warszawskiej krucyfiks z cudownym Panem Jezusem, a od sierpnia 1944 roku, po wyjściu kanałami ze Starówki, pełnił posługę kapłańską w obozie Grupy „Kampinos” AK w Puszczy Kampinoskiej.
Od pierwszych lat okupacji niemieckiej Palmiry stały się dla Warszawy symbolem śmierci. Dla setek mieszkańców Warszawy droga życia dobiegła końca w Palmirach. Niemcy na terenie obecnego cmentarza – mauzoleum w Palmirach i jego okolicy oraz innych miejscach Puszczy Kampinoskiej (Szwedzkie Góry, Wólka Węglowa, Laski, Łużowa Góra) dokonali 30 masowych egzekucji, podczas których rozstrzelali ok. 2000 osób.
Pierwsze egzekucje Niemcy przeprowadzili tu w grudniu 1939 r. W największej egzekucji, 20-21 czerwca 1940 roku, wykonanej w ramach akcji AB (eksterminacja inteligencji polskiej), zginęło co najmniej 360 osób. Wybrane przez nich miejsce egzekucji głęboko w lesie, ok. 5 km od wsi Palmiry, ok. 30 km od centrum Warszawy oraz techniki maskowania i ostrożności miały na zawsze utajnić przed światem popełnione zbrodnie ludobójstwa – rozstrzeliwano ludzi bez jakichkolwiek sądów, nawet w ramach pseudoprawa okupanta.
Egzekucje na palmirskiej polanie śmierci (obecny cmentarz i najbliższe okolice) miały miejsce w latach 1939 – 1941, było ich łącznie 21, rozstrzelano ponad 1700 osób.
W latach 1942 – 1943 na skutek przechwycenia przez Armię Krajową niemieckich zdjęć z palmirskich egzekucji i uzyskanych od służby leśnej i miejscowej ludności wiadomości o tym, co dzieje się na polanie śmierci, przekazanych niezwłocznie na Zachód, Niemcy przenieśli następne egzekucje w inne miejsca Puszczy Kampinoskie (9 egzekucji), i do Stefanowa w Lasach Chojnowskich (3 egzekucje). Rozstrzelano w tym czasie ok. 400 osób.
„W dniach egzekucji Niemcy zachowywali w rejonach straceń wszelkie środki ostrożności, aby nie przeniknął tam żaden niepowołany świadek. Patrolowali okolice polany, grupowali gdzie indziej lub nawet zwalniali z pracy robotników zatrudnianych przy rozbiórce bocznicy kolejowej.
Mimo to, ludność okoliczna, a szczególnie mieszkańcy wsi Palmiry i Pociecha oraz pracownicy służby leśnej systematycznie podpatrywali Niemców i narażając życie, obserwowali przybycie na miejsce straceń niemal każdego transportu. W trakcie egzekucji świadkowie ukryci w lesie słyszeli jęki ofiar i odgłosy salw, niekiedy widzieli grupy skazańców prowadzonych z zawiązanymi oczami nad przygotowaną mogiłę. Zaś po egzekucji, zazwyczaj najbliższej nocy, gajowy Adam Herbański i inni pracownicy polskiej służby leśnej usiłowali oznaczyć ściśle miejsce zbrodni.
(…) Gajowi nacinali w sposób sobie wiadomy pnie pobliskich drzew, wbijali w nie łuski karabinowe znalezione na miejscu kaźni, niektóre miejsca po prostu zapamiętywali”.
Leśniczy Marian Gera „Gazda” w swoich wspomnieniach, pisze o udziale własnym i miejscowych leśników w oznakowaniu miejsc kaźni – „butelki z opisem zbrodni wkopywaliśmy do dołów”. Mogiły zwano dołami śmierci.
Ta działalność leśników, prowadzona z ogromną determinacją i odwagą, m.in. pozwoliła wojennej Warszawie i światu poznać prawdę o Palmirach – zwanych obecnie „Katyniem Zachodu” lub „Warszawskim Katyniem”, „Palmirską Golgotą”. Po wojnie możliwa była ekshumacja ok. 2 tysięcy osób rozstrzelanych w Puszczy Kampinoskiej, identyfikacja 576 osób i ustalenie nazwisk 480 osób, o których wiadomo, że zginęły w Palmirach, a których nie zidentyfikowano podczas ekshumacji.
W 1948 roku urządzony został cmentarz – mauzoleum tu w Palmirach, na którym pochowano 2115 ofiar hitlerowskiego ludobójstwa, w tym 109 osób przeniesionych z Lasów Chojnowskich.
Niezależnie od wykształcenia, zawodu, statusu społecznego i majątkowego, wyznania czy poglądów politycznych, osoby spoczywające na palmirskim cmentarzu są ofiarami egzekucji eksterminacyjnych – ludobójstwa, którego celem było pozbawienie społeczeństwa polskiego inteligencji i ludzi, którzy w swoich środowiskach mogli stanowić kadrę przywódczą ruchu oporu i podziemnego Państwa Polskiego. Ich jedyną winą było to, że byli Polakami – najlepszymi z najlepszych! Dla Niemców niebezpieczny był ich prestiż i popularność w społeczeństwie oraz miłość do Polski.
Przy wejściu na cmentarz znajduje się tablica ze słowami napisu wyrytego przez nieznanego więźnia na ścianie celi w gestapowskiej kaźni przy Al. Szucha w Warszawie:
Łatwo jest mówić o Polsce,
Trudniej dla niej pracować,
Jeszcze trudniej umrzeć,
A najtrudniej cierpieć.
Ofiarami zbrodni zostali wybitni politycy, parlamentarzyści, sportowcy, działacze społeczni, przemysłowcy, ludzie kultury i nauki, lekarze, inżynierowie, prawnicy, nauczyciele, harcerze, uczniowie i studenci, księża, rolnicy, robotnicy, rzemieślnicy, przedstawiciele służb mundurowych, samorządów i wielu innych środowisk.
Spoczywają tu: Maciej Rataj – marszałek Sejmu II RP, Mieczysław Niedziałkowski – czołowy przywódca PPS, jeden z głównych organizatorów cywilnej obrony Warszawy we wrześniu 1939 roku, Jan Pohoski – wiceprezydent Warszawy, Janusz Kusociński – złoty medalista w biegu na 10.000 m na X Igrzyskach Olimpijskich w Los Angeles w 1932 roku, Witold Hulewicz – poeta, tłumacz, muzykolog, radiowiec, wiceprezes Związku Literatów Polskich, profesorowie Uniwersytetu Warszawskiego: Kazimierz Zakrzewski, Stefan Kopeć, błogosławiony ks. Zygmunt Sajna, ks. Marceli Nowakowski – publicysta, działacz społeczny, poseł na Sejm.
Udział leśników w dokumentowaniu zbrodni palmirskich był i jest wielkim wkładem w rozpoznanie zbrodniczej działalności okupanta, w sposób wybitny przyczynił się do godnego upamiętnienia po wojnie ofiary polskich bohaterów i patriotów.
Leśnicy Puszczy Kampinoskiej w okresie II wojny światowej spełnili z godnością i honorem swój patriotyczny obowiązek obrony Polski. Wykazali wielkie poczucie odpowiedzialności za los wspólnoty narodowej, za leśne bogactwo kraju, dali z siebie wszystko dla odzyskania niepodległej Rzeczpospolitej.
Niech Puszcza Kampinoska swą pieśnią i urodą przypomina potomnym ich zasługi!
70. rocznica rozpętania II wojny światowej przez Niemcy i Rosję (zwane wówczas III Rzeszą i Związkiem Sowieckim) wywołuje i nadal będzie wywoływać liczne spory i dyskusje. Te spory są szczególnie dramatyczne dla Polaków, kiedy nie tylko fałszowane są oczywiste fakty, ale kiedy podejmowane są wręcz próby okradania nas z historii! Więcej – te działania mają na celu złamanie naszej pamięci i tożsamości.
Miał rację Zbigniew Herbert, gdy w swej wielkiej poetyckiej wizji września 1939 roku tak pisał:
Moja bezbronna ojczyzna przyjmie cię najeźdźco
i da ci sążeń ziemi pod wierzbą – i spokój
by ci co po nas przyjdą uczyli się znowu
najtrudniejszego kunsztu – odpuszczania win.
Krzyż to pierwszy ołtarz, na którym dokonała się ofiara Jezusa Chrystusa. Na nim „zajaśniała potęga Chrystusa Ukrzyżowanego”. Ofiara ta wciąż się uobecnia – codziennie, na ołtarzach świata. Kapłan unoszący Hostię – Ciało Chrystusa – wywyższa także Jego krzyż, przez który dostąpiliśmy zbawienia. Uczestnicząc w Eucharystii, oddajemy cześć ukrzyżowanemu i zmartwychwstałemu Synowi Bożemu i uznajemy w Nim naszego Pana i Króla.
Gdy będziesz kiedyś opowiadał dzieciom,
o tej okrutnej, najstraszniejszej z wojen,
przekaż, jak wici płomienne stuleciom.
prawdę tej wojny, z mocą i spokojem.
Opisz im boje, tułaczkę i męki,
i stwierdź z dumą, że był taki naród,
co padłszy, broni nie wypuścił z ręki,
siebie nie spodlił i Boga nie zawiódł.
I to wtłocz w duszę swych dzieci, po latach,
kiedy już wyschną łez morza, krwi rzeki,
że naród, który natchnieniem był świata,
skazan jest słusznie na wielkość, po wieki.
Niech jak testament w serca im zapada,
tą prawdą tchnące, każde słowo twoje
gdy będziesz kiedy dzieciom opowiadał,
o tej przeklętej, a … najświętszej z wojen!
(A. Kowalski)
+ Tadeusz Płoski
Biskup Polowy Wojska Polskiego
Palmiry, 14 września 2009 roku
