Palikot wystawi kandydatów

Na dzisiaj poseł Platformy Obywatelskiej Janusz Palikot zaplanował kongres
Ruchu Poparcia Palikota. Kampania organizowanego stowarzyszenia będzie trwała 12
miesięcy, do wyborów parlamentarnych, w których wystartują kandydaci Ruchu. W
dzisiejszym kongresie mają uczestniczyć także niektórzy politycy Platformy.

Kongresowymi gośćmi Janusza Palikota mają być m.in. Magdalena Środa i Manuela
Gretkowska. Udział w kongresie powoływanego Ruchu anonsował także poseł lewicy
Ryszard Kalisz. A w spocie zachwalającym inicjatywę posła z Lubelskiego wystąpił
m.in. inny parlamentarzysta Platformy Kazimierz Kutz, który "kulturą" słowa bez
wątpienia Januszowi Palikotowi dorównuje. Szef lubelskiej Platformy ogłosił, że
na kongresie oczekuje również innych polityków Platformy. Ich nazwisk jednak nie
chciał zdradzić. – Bo będą mieli przez całą noc telefony od Grasia, żeby nie
przychodzili, po co im to – tłumaczył Palikot. Można się spodziewać, że jednym z
tych parlamentarzystów będzie chełmski poseł PO Stanisław Żmijan, który wsparł
Palikota, gdy pociągnięcia do odpowiedzialności przed partyjnym sądem
koleżeńskim posła z lubelskiego zażądał europoseł PO Filip Kaczmarek. Palikot
zapowiedział, że kampania Ruchu trwać będzie do wyborów parlamentarnych, w
których zostaną wystawieni wywodzący się z ruchu kandydaci. Poseł nie określił
jednak, z jakiej listy wyborczej mieliby startować. Być może Palikot liczy, że
jest cień szansy, aby przeprowadzić przedsięwzięcie we współpracy z Platformą.

To po wniosku Filipa Kaczmarka o ukaranie Palikota, m.in. w związku ze słowami
szefa lubelskiej Platformy, że "Lech Kaczyński ma na rękach krew osób, które
zginęły w katastrofie smoleńskiej", a także pytaniem, czy prezydent, wsiadając
na pokład Tu-154M, był trzeźwy, w lipcu rozpędu nabrała organizacja Ruchu
Poparcia Palikota. Sam Janusz Palikot nie wykluczał, że opuści Platformę i na
bazie Ruchu założy własną partię. Zaznaczył jednak, że do 2 października
pozostaje w Platformie, a pierwszym, który miałby się dowiedzieć o jego
ewentualnym odejściu z PO, byłby premier Donald Tusk. Spotkanie Palikot – Tusk
anonsowano już przed tygodniem, zanim w ubiegłą sobotę odbył się zjazd krajowy
Platformy. Do rozmowy jednak nie doszło, a Donald Tusk zaproponował partyjnemu
koledze, by się wyraźnie określił. – Powiem mu otwarcie: chłopie, nie stój w
przeciągu. Chcielibyśmy zamknąć drzwi, bo trochę wieje. Albo wte, albo wewte –
odpowiadał przewodniczący Platformy na pytanie, co powiedziałby Palikotowi.
Palikot stwierdził wczoraj, że o spotkanie z Tuskiem prosił kilkakrotnie. – Nie
ma chyba woli spotkania z drugiej strony. Wszyscy chyba czekają, co się stanie –
mówił.
Palikot kilkakrotnie testował partyjnych kolegów, na ile może sobie pozwolić,
wręcz prowokując powody do wyrzucenia go z partii. Z sądem koleżeńskim, który
miał zdecydować, czy Palikot zostanie z PO usunięty, to się udało. Sąd bowiem
musiał się niezwykle nagimnastykować, aby wskazać powód, dla którego
rozpatrywanie sprawy można przełożyć. Tego było jednak mało. I Janusz Palikot
postanowił w ostrych słowach zaatakować Grzegorza Schetynę, wysuwając wobec
marszałka Sejmu bardzo poważne oskarżenia. Palikot stwierdził wczoraj, że
Schetyna powinien pokazać billingi swoich rozmów telefonicznych z czasów afery
hazardowej, ujawniając, kiedy i z kim rozmawiał. A także, "z jakim prokuratorem
rozmawiał albo z jakim adwokatem, z którym ten prokurator się przyjaźni". Poseł
z Lubelskiego sugerował również inspiracje "z góry", kiedy niedawno Centralne
Biuro Antykorupcyjne poczęło sprawdzać jego oświadczenia majątkowe. Na swoim
internetowym blogu Palikot wprost posądził Schetynę o wykorzystywanie służb
specjalnych do załatwiania politycznych interesów. W tej sytuacji bez wątpienia
istnieje poważne uzasadnienie dla zmiany uchwały o powołaniu komisji śledczej
tzw. naciskowej i rozszerzenia badanego przez nią okresu o czasy rządów
Platformy Obywatelskiej.
 

Artur Kowalski

drukuj