Orban wytyka podwójne standardy

Za "całkowicie irracjonalną" uznał premier Viktor Orbán propozycję
Komisji Europejskiej, by o 495 mln euro (co odpowiada 0,5 proc. węgierskiego PKB)
zmniejszyć w 2013 r. przekazywane Węgrom fundusze unijne ze względu na nadmierny
deficyt budżetowy. Szef rządu wytyka, że zamiast pochwalić jego ekipę za znaczne
obniżenie zadłużenia, Komisja Europejska szuka bata.

– Dlaczego chce się zabrać nam pieniądze, podczas gdy gdzie indziej
udostępnia się je workami? – pytał Orbán podczas wystąpienia w Niemieckim Klubie
Gospodarczym w Budapeszcie, w oczywisty sposób nawiązując do pomocy udzielanej
Grecji pogrążonej w gigantycznym kryzysie. Przemawiając do aktywnych na Węgrzech
przedstawicieli niemieckiego biznesu, premier zauważył, że tego typu działania
Brukseli to stosowanie "podwójnej miary". – Podczas gdy rząd obniża zadłużenie
państwa, przywódcy UE chcą ukarać ludzi na Węgrzech za nieodpowiedzialną
politykę poprzedniego rządu – zauważa.

Orbán zwrócił uwagę na brak logiki w postępowaniu Komisji Europejskiej. Jak
argumentował, w ubiegłym roku, czyli już pod jego rządami, deficyt budżetowy
Węgier zszedł po raz pierwszy od momentu wstąpienia tego kraju do Unii
Europejskiej w 2004 r. poniżej wymaganych 3 procent. Podobny wynik spodziewany
jest w tym roku (około 2,8 procent). To ósmy z najniższych deficytów spośród
całej "27".

Dla Budapesztu sankcje KE są kontrowersyjne również z prawnego punktu
widzenia – nie można ich nakładać na podstawie "przypuszczeń co do przyszłości".
Jak zaznaczono w specjalnym oświadczeniu, pomimo takich krzywdzących projektów
rząd Węgier jest gotowy kontynuować konsultacje z instytucjami unijnymi, by
dojść do porozumienia.

Komisja Europejska zagroziła w środę, że wstrzyma wypłacenie Węgrom niemal
pół miliarda euro z funduszu spójności UE, uzasadniając tę decyzję
nieprzestrzeganiem unijnych norm dotyczących dopuszczalnej wysokości deficytu
budżetowego. Co ciekawe, przedstawiciele Komisji twierdzą, że nie jest to kara,
lecz raczej "forma zachęty" dla Węgier, by poprawiły sytuację budżetową. Komisja
twierdzi, że od czasu objęcia w maju 2010 r. władzy przez prawicowy rząd Viktora
Orbána nie doszło na Węgrzech do trwałego obniżenia deficytu budżetowego i długu
publicznego. Bruksela przewiduje, że po znaczącej poprawie w 2011 i 2012 r.
Budapeszt nie zdoła zrealizować wyznaczonej jako cel na rok 2013 redukcji
deficytu finansów publicznych do 3 proc. PKB (zdaniem KE, wyniesie on 3,7
proc.). Unijny komisarz ds. walutowych Olli Rehn stwierdził zagadkowo, że kary
tej Węgry mogą uniknąć, jeśli w tym roku podejmą "przekonujące KE działania w
celu zredukowania deficytu". – Do 1 stycznia 2013 r. Węgry mają czas, by podjąć
odpowiednie działania i uniknąć zawieszenia funduszy – oświadczył przed trzema
dniami w Brukseli. Jednak choć premier Orbán i węgierski minister finansów
napisali list w sprawie planowanych kroków mających zredukować deficyt, Komisja
i tak uznała je za "niewystarczające".

W budżecie UE na lata 2007-2013 dla Węgier przewidziano 8,6 mld euro w ramach
polityki spójności. W 2013 r. kraj ten powinien dostać z tej puli 1,7 mld euro.
Gdyby też doszło do skutku zawieszenie przekazania środków spójności w ramach
procedury nadmiernego deficytu, byłby to precedens w Unii Europejskiej.

Marta Ziarnik

drukuj