Oprawcy bezkarni i anonimowi
Sędziowie z okresu stalinowskiego, których przed odpowiedzialnością za zbrodnie sądowe chronią immunitety i orzeczenie Sądu Najwyższego, są także anonimowi. – Ich nazwiska są objęte tajemnicą śledztwa – mówi w rozmowie z nami prokurator Dariusz Gabrel, dyrektor Głównej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu IPN.
– Jeżeli sąd dyscyplinarny uchyli im immunitety, wówczas postawimy zarzuty, skierujemy do sądu akt oskarżenia. Jeżeli sąd ujawni ich dane personalne, to wtedy dopiero media będą mogły je poznać – tłumaczy Dariusz Gabrel. Sytuacja prawna również według niego nie wygląda dla śledczych optymistycznie.
– Dopóki uchwała Sądu Najwyższego będzie obowiązywała, dopóty będziemy mieli ograniczoną możliwość występowania z wnioskami o uchylenie immunitetu – mówi Gabrel. Przypomnijmy, że zgodę na uchylenie immunitetu musi wydać zgromadzenie ogólne sędziów sądu, gdzie pracował stalinowski sędzia przed przejściem w stan spoczynku. I na 51 wniosków uwzględniony został tylko jeden. – Oczywiście, prokuratorzy będą występować z wnioskami nadal, ale nie jestem w tej kwestii optymistycznie nastawiony. Wszystko jest w rękach niezawisłych sądów – podkreśla dyrektor Gabrel.
Jakie są skutki takich zaniechań, świadczy przykład jednego z sędziów – Mieczysława Widaja – który w okresie stalinowskim wydał około 100 wyroków śmierci na polskich żołnierzy. Zmarł w styczniu tego roku i wtedy okazało się, że przez wiele lat żył spokojnie w Warszawie, pobierając wysoką emeryturę – ponad 9300 zł miesięcznie. A tymczasem ofiary stalinowskich sędziów, którym udało się przeżyć, zmuszone są egzystować za często mniej niż 1000 zł emerytury.
Widaj, jak przypominają historycy, nigdy nie został ukarany za wydane przez siebie wyroki. On m.in. skazał legendarnego dowódcę podziemia Zygmunta Szendzielarza „Łupaszkę” i jego podkomendnych na wielokrotną karę śmierci. Podobny wyrok wydał w sprawie asa polskiego lotnictwa Stanisława Skalskiego, któremu później zmieniono ją na dożywocie.
Po śmierci Widaja jego rodzina próbowała doprowadzić do tego, aby został pochowany na cmentarzu parafialnym koło kościoła św. Katarzyny na warszawskim Służewcu. Zaprotestowały rodziny ofiar komunistycznego terroru oraz kilku parlamentarzystów Prawa i Sprawiedliwości z racji tego, iż na tym cmentarzu pochowano 2 tys. osób, głównie żołnierzy podziemia, zamordowanych przez UB w latach 1945-1955. Ostatecznie Widaj został pochowany gdzie indziej.
Izabela Borańska
