Opowiem o Smoleńsku Papieżowi

Z Jadwigą Gosiewską, matką posła PiS i wicepremiera Przemysława
Gosiewskiego, który zginął pod Smoleńskiem, rozmawia Marta Ziarnik

Dostała Pani szczególny list od Ojca Świętego Benedykta XVI, może Pani
powiedzieć, czego dotyczył?

– Dotyczył naszego spotkania z Ojcem Świętym. List, jaki otrzymałam kilkanaście
dni temu, jest odpowiedzią na moje wcześniejsze pismo do Watykanu, w którym w
imieniu swoim, mojej synowej i członków Stowarzyszenia Rodzin Katyń 2010
prosiłam Jego Świątobliwość o przyjęcie nas na audiencji. I w odpowiedzi
napisano, że Papież wyraża chęć spotkania z nami. Mogę powiedzieć, że jest to
naprawdę bardzo miły list i bardzo się z niego ucieszyłam.

Kiedy w takim razie udają się Państwo do Watykanu?
– Choć Ojciec Święty napisał, że chętnie nas przyjmie, to jednak sam termin
audiencji jeszcze nie został określony. Ze strony Watykanu pojawiła się tylko
propozycja, żeby dzień naszej audiencji przełożyć na termin późniejszy, bo do
końca wakacji Papież będzie wypoczywał w Castel Gandolfo, a tam – jak napisano –
nie ma miejsca, by nas w odpowiedni sposób uhonorować. Dlatego też w liście
zawarto propozycję, by przesunąć spotkanie na moment, gdy Ojciec Święty będzie
już w Watykanie. Obecnie jesteśmy na etapie ustalania najdogodniejszego dla
wszystkich terminu.

Jak duża grupa rodzin zadeklarowała chęć spotkania z Ojcem Świętym?
– Mogę dziś już powiedzieć, że do tej pory taką chęć zadeklarowało kilkanaście
rodzin. W trakcie rozmów na temat audiencji zrodziła się też propozycja, by
połączyć to z kilkudniową pielgrzymką rodzin. Obecnie wraz z panem Dariuszem
Fedorowiczem, bratem śp. Aleksandra Fedorowicza, przedstawiamy ten pomysł
pozostałym rodzinom.

Jakie miejsca będą Państwo chcieli odwiedzić?
– Bierzemy pod uwagę kilka miejsc związanych z Matką Bożą, a także miejsca
upamiętniające polskich żołnierzy poległych na obczyźnie, w tym prawdopodobnie
Monte Cassino. Chcielibyśmy też, by ta pielgrzymka – poza taką sferą duchową –
pomogła jeszcze bardziej zintegrować ze sobą rodziny smoleńskie.

Z jaką intencją jadą Państwo do Stolicy Apostolskiej?
– Tak jak napisałam w liście do Papieża, chcemy przedstawić i powierzyć Jego
Świątobliwości nasz ból, a także chcemy prosić o błogosławieństwo i modlitwę. To
jest dla nas najważniejsze. Ale nie ukrywam, że chciałabym także podzielić się z
Ojcem Świętym swoimi osobistymi refleksjami, refleksjami matki, która straciła
jedyne dziecko, oraz prosić o wsparcie naszych starań w wyjaśnieniu przyczyn
rozbicia się prezydenckiego samolotu. Przy okazji pragnęlibyśmy też, by
społeczność międzynarodowa dowiedziała się o naszej sytuacji i o stanie, w jakim
obecnie jest śledztwo smoleńskie, które tak naprawdę stoi w miejscu. Zależy nam
na tym, żeby międzynarodowa komisja zbadała przyczyny tej tragedii, która jest
owiana tajemnicą, przy której doszło do wielu niedociągnięć i przekłamań. Mamy
nadzieję, że uda nam się podzielić z Ojcem Świętym takimi kwestiami jak
chociażby to, że Rosjanie nie chcą nam zwrócić dowodów i że prowadzone śledztwo
jest zwykłą iluzją. Trzecia sprawa, o której już jednak nie napisałam w liście
do Papieża Benedykta XVI, ale która chciałabym, żeby dotarła do opinii
publicznej, to nasz apel o przesłuchanie ludzi odpowiedzialnych za ten
nieszczęsny lot i pociągnięcie ich do odpowiedzialności. Mówiłam o tym podczas
niedzielnego przemówienia na Jasnej Górze, kiedy przekazywaliśmy tablicę
upamiętniającą ofiary tragedii z 10 kwietnia 2010 roku, a którą Rosjanie w
tajemnicy przed nami usunęli. W sytuacji, gdy polski rząd nie robi nic w celu
wyjaśnienia katastrofy, chcemy, żeby świat się o tym dowiedział. Bo przecież był
to samolot NATO-wski, a Sojusz na temat katastrofy milczy. A przecież chociażby
fakt, że samolot był remontowany w Rosji, powinien budzić niepokój. Lecieli na
jego pokładzie NATO-wscy generałowie, leciał prezydent dużego kraju i to
wszystko usiłuje się zminimalizować, odsunąć w zapomnienie. Mało tego, rząd i
media usiłują obywateli nastawić na to, że ci, którzy walczą o tę prawdę, są
ludźmi co najmniej nieodpowiedzialnymi. Wydaje mi się, że jeżeli rząd nie stanął
na wysokości zadania, wówczas zrobić to powinien Naród, który da przykład. I
osobiście działam właśnie po to, żeby nagłośnić tę sprawę, by Polacy i
społeczność międzynarodowa poznali wreszcie prawdziwe informacje na temat tej
katastrofy i tego śledztwa – tak jak przez tę tragedię świat usłyszał wreszcie o
mordzie w Katyniu.

Skąd pomysł, żeby napisać do Ojca Świętego?
– Rozmawialiśmy na ten temat. Uznałam, że jest to bardzo dobry pomysł. Zwłaszcza
że takie spotkanie z Papieżem wzmocni zbolałe rodziny, którym przyda się takie
wsparcie modlitewne. Zorganizowaliśmy zebranie Stowarzyszenia Rodzin Katyń 2010,
podczas którego pomysł ten spotkał się z olbrzymim uznaniem. I ustaliliśmy
wówczas, że trzeba taki list napisać.

Nie był to jedyny list, jaki wystosowała Pani w sprawie katastrofy
smoleńskiej.

– To prawda. Niedawno napisałam też list do Polaków w Stanach Zjednoczonych,
który przekazałam na ręce prezesa Kongresu Polonii Amerykańskiej w Chicago pana
Franka Spuli. W piśmie tym zawarłam podobne postulaty, co w liście do Ojca
Świętego, i dodatkowo poprosiłam, by Polonia naciskała na Kongres Stanów
Zjednoczonych, by zainteresował się tą sprawą. Bo przecież Amerykanie dysponują
zdjęciami satelitarnymi z miejsca katastrofy. Osobiście wydaje mi się, że my
walczymy, zabiegamy o prawdę i jakiekolwiek informacje, podczas gdy porządne
zdjęcia satelitarne z miejsca katastrofy mogłyby odpowiedzieć jeśli nie na
wszystkie, to na pewno na wiele naszych pytań i wątpliwości. Z pewnością dzięki
takim zdjęciom udałoby się nam zrobić olbrzymi krok do przodu. I ja rozumiem, że
są różne tragedie, ale ja jako matka nie mogę pozwolić, by tragedia, w której
zginęło nie tylko moje jedyne dziecko, ale także prezydent niepodległego
państwa, nasz ostatni prezydent na uchodźstwie, cała generalicja, duchowni i
politycy, była tak lekceważona. Nie mogłabym żyć ze świadomością, że nie
zrobiłam wszystkiego, co w mojej mocy, by ją wyjaśnić. Nie mogłabym żyć ze
świadomością, że można było podjąć działania wyjaśniające przyczyny śmierci tych
96 osób. I to tak tragicznej śmierci, z takim rozbiciem ciał i samolotu, z
późniejszym celowym niszczeniem wraku i otwartym lekceważeniem Polski, ze
sprofanowaniem tej tablicy, którą nasze stowarzyszenie umieściło na miejscu
katastrofy. My jako Polacy musimy się upomnieć o wyjaśnienie tych wszystkich
pytań i tych działań, i zrobić wszystko, by coś podobnego nie uszło bezkarnie.

Kilkanaście tygodni temu pisała też Pani w tej sprawie do prezydenta Stanów
Zjednoczonych Baracka Obamy. Otrzymała Pani jakąś odpowiedź?

– Taki list do prezydenta Obamy rzeczywiście był, ale jak dotąd nie uzyskałam
żadnej odpowiedzi. Poczekam jeszcze jakiś czas i napiszę do niego ponownie.
Uważam, że im więcej ludzi będzie pisać, do im większej liczby polityków,
instytucji dotrą, tym szybciej ta sprawa może zostać wyjaśniona.

Dziękuję za rozmowę.

drukuj