Opinie, gdy nadejdą protokoły
Polscy biegli uczestniczący w badaniach oryginalnych rejestratorów
pokładowych z samolotu Tu-154M wrócili do kraju. Zebrane materiały mają pozwolić
na wydanie końcowych opinii, ale ich ujawnienie będzie uzależnione od daty
przekazania przez Komitet Śledczy Federacji Rosyjskiej protokołów z czynności, w
których uczestniczyli eksperci i prokurator.
Do Polski powróciła grupa biegłych z zakresu fonoskopii z Instytutu Ekspertyz
Sądowych im. prof. Jana Sehna w Krakowie oraz prokurator Wojskowej Prokuratury
Okręgowej w Warszawie płk Tomasz Mackiewicz. Zespół uczestniczył w badaniach
oryginalnych rejestratorów z pokładu samolotu Tu-154M, który uległ katastrofie
10 kwietnia 2010 roku.
Jak poinformowała prokuratura, biegli wraz z rosyjskimi ekspertami przez trzy
tygodnie uczestniczyli w szeregu badań, które pozwolą na wydanie końcowej opinii
fonoskopijnej przez IES. – Czynności te obejmowały m.in. oględziny zewnętrzne
rejestratora oraz oryginału nośnika powiązane z pomiarami taśmy magnetycznej.
Polscy biegli dokonali również analizy stanu namagnesowania oryginalnego nośnika
tego rejestratora – zaznaczył płk Zbigniew Rzepa, rzecznik Naczelnego
Prokuratura Wojskowego. Jak poinformował, w trakcie prac badawczych polscy
biegli mogli wykorzystywać sprzęt przywieziony z kraju. Był to m.in. tzw.
wizualizator (urządzenie, które w uproszczeniu można określić jako połączenie
mikroskopu z kamerą). Jak dodał płk Rzepa, od 6 do 9 czerwca br. z udziałem
trzech polskich ekspertów z zakresu badania rejestratorów parametrycznych oraz
polskiego prokuratora wojskowego dokonano również oględzin rejestratorów
parametrycznych, w tym tzw. polskiej czarnej skrzynki, czyli rejestratora firmy
ATM wraz z oryginałami nośników danych.
Zakończenie badań z pewnością przybliża termin wydania końcowych opinii
biegłych, ale w tym zakresie strona polska pozostaje uzależniona od sprawności
działania Rosjan. – Wydanie końcowych opinii uzależnione jest także od daty
przekazania przez Komitet Śledczy Federacji Rosyjskiej protokołów z czynności, w
których uczestniczyli polscy biegli i prokurator – zaznaczył płk Rzepa. Powód?
Badania wykonywane były jedynie z udziałem polskich ekspertów, którzy niejako
asystowali rosyjskim biegłym, którzy de facto wykonywali ekspertyzy. Stąd też
owoce prac muszą być przekazane do Polski na takich samych zasadach, na jakich
dopuszczono stronę polską do badań – w ramach realizacji polskiego wniosku o
pomoc prawną.
Równie powściągliwi nie są Rosjanie. Wczoraj Komitet Śledczy Federacji
Rosyjskiej wydał komunikat, w którym zaznaczył, że zarówno polscy, jak i
rosyjscy eksperci nie stwierdzili jakichkolwiek oznak ingerencji lub montażu w
czarnych skrzynkach Tu-154M. "Rezultaty oględzin i badania oryginalnych nośników
z zapisem parametrycznej i dźwiękowej informacji z rejestratorów pokładowych
polskiego samolotu zostały szczegółowo opisane w odpowiednich dokumentach
procesowych. Zostały one podpisane w trybie dwustronnym" – poinformował Komitet
Śledczy FR. Jak zaznaczono, na podstawie wyników prac tak polscy, jak i rosyjscy
eksperci mieli oświadczyć, że "brak jest jakichkolwiek oznak ingerencji lub
montażu na badanych przedmiotach". Rosjanie uznali też, że śledztwo w sprawie
katastrofy polskiego Tu-154M jest kontynuowane, a śledczy "wnikliwie weryfikują
wszystkie informacje dotyczące przyczyn wypadku". Prowadzone są też złożone
ekspertyzy sądowe.
Komitet Śledczy zaprzeczył także, jakoby podane w protokole z oględzin ciała
prezydenta Polski Lecha Kaczyńskiego dane osobowe świadków tych czynności były
nieścisłe. Czynności weryfikacyjne Komitet Śledczy powziął po głośnych
publikacjach "Naszego Dziennika", który podjął próbę dotarcia do świadków. Pod
wskazanym w protokole adresem dziennikarze nie odnaleźli świadka, co więcej,
nikt nie słyszał tam o wymienionej w dokumentach osobie. – Śledczy wystąpili z
kilkoma wnioskami dotyczącymi faktycznego miejsca zameldowania i zamieszkania
świadków, a także przesłuchali ich. W wyniku tych czynności śledztwo uzyskało
potwierdzenie wcześniejszych informacji, jak również samej obecności tych osób
przy dokonywaniu oględzin – przekazał Komitet Śledczy FR.
Marcin Austyn
