Operatorzy, dane na stół
Prokuratura Rejonowa Bielsko-Biała Północ prowadzi postępowanie
mające na celu ustalenie sprawców gróźb karalnych kierowanych przez kilka
tygodni pod adresem posła Stanisława Pięty. Jak poinformował asesor Juliusz
Rudak z bielskiej prokuratury, czynności sprawdzające są w toku; ustalono
operatorów numerów, z których korzystali autorzy gróźb, i skierowano do nich
decyzje o zwolnieniu z tajemnicy telekomunikacyjnej celem pozyskania danych
właścicieli poszczególnych telefonów. – Liczę na to, że w nieodległym terminie
sprawa zostanie zakończona postawieniem zarzutów i przygotowaniem aktu
oskarżenia – komentuje pokrzywdzony parlamentarzysta. Poseł Stanisław Pięta
przez kilka tygodni otrzymywał obraźliwe SMS-y od homoseksualnych aktywistów po
tym, jak ośmielił się zaprotestować przeciwko niemającej nic wspólnego ze sztuką
wystawie „Ars Homo Erotica” planowanej w Muzeum Narodowym w Warszawie na lipiec
bieżącego roku. Łącznie liczba inwektyw i pogróżek przekracza setkę. Lawina
niewybrednych określeń pod adresem parlamentarzysty pojawiła się także na
portalach i forach internetowych odwiedzanych przez
homoseksualistów.
Poseł początkowo zamierzał sprawę zbagatelizować, jednakże jego niepokój
wzbudziły liczne SMS-y z groźbami śmierci. W obawie o swoje życie 26 stycznia
br. wysłał pocztą do Prokuratury Rejonowej w Bielsku-Białej zawiadomienie o
podejrzeniu popełnienia przestępstwa z wykazem numerów telefonów, z których
pochodziły inwektywy i pogróżki. W świetle polskiego prawa autorzy gróźb
podlegają karze do trzech lat pozbawienia wolności. – Przypuszczam, że
prokuratura zajęła się tym na poważnie, bo zwróciłem uwagę, iż niektórzy z
autorów, właściciele telefonów, próbują uchylać się od odpowiedzialności, że to
ktoś ze znajomych korzystał z ich aparatów albo nastoletni synek wysyłał te
SMS-y – relacjonuje Stanisław Pięta. Przykładowo, z jednego z numerów telefonów,
z którego wcześniej przychodziły groźby i obraźliwe teksty, poseł otrzymał
wiadomość, że sam jest sobie winien, iż „ktoś z naszego środowiska, korzystając
z mojego aparatu, wysłał takie wiadomości”. – Sądzę, że tego właściciela
telefonu już odwiedziła policja, skoro taki głupi tekst do mnie napisał –
przypuszcza parlamentarzysta. Równocześnie wyraża nadzieję, że prokuratura zrobi
to, co do niej należy, i w nieodległym terminie sprawa zostanie zakończona
postawieniem zarzutów oraz przygotowaniem aktu oskarżenia.
Wygląda jednak na
to, że śledztwo nie zostanie zakończone tak błyskawicznie, jak oczekiwałby poseł
Pięta. Asesor Juliusz Rudek z prowadzącej postępowanie Prokuratury Rejonowej
Bielsko-Biała Północ wyjaśnia, że udało się ustalić wszystkich operatorów sieci
komórkowych, „którzy występują w tym zdarzeniu”. Zostały do nich wysłane
postanowienia o zwolnieniu z tajemnicy telekomunikacyjnej. – Czekamy na
odpowiedzi. Jeszcze nam się nigdy nie zdarzyło, żeby jakiś operator odmówił
współpracy z prokuraturą. Przepisy postępowania karnego mówią, że zwolnienie z
tajemnicy lekarskiej czy właśnie telekomunikacyjnej zobowiązuje do odpowiedzi na
wszystkie pytania – informuje asesor Rudek. I dodaje, iż czas oczekiwania na
taką odpowiedź jest zazwyczaj uzależniony od ilości podobnych zapytań
wpływających z całej Polski do tej jednej siedziby operatora. Jeśli jest ich
kilkaset czy nawet kilka tysięcy, to każde musi „czekać na swoją kolejkę”. Rudek
podkreśla, że właśnie z tego względu śledztwo może się przeciągnąć w czasie,
ponieważ w dalszym działaniu prokuratura jest uzależniona od tego, jakie
informacje wpłyną od poszczególnych operatorów. – Trzeba ustalić, czy da się w
ogóle zidentyfikować sprawców, bo przecież jak zarejestrujemy telefon na kartę,
to nie ma danych adresowych. Dlatego oni muszą nam powiedzieć, czy te numery
były na abonament i czy tam są jakieś dane. A jeśli na kartę, to może posiadają
jakieś numery identyfikacyjne tych komórek. Czasem w ten sposób też można dojść
do właściciela – tłumaczy Juliusz Rudek. Zaznacza, że dopiero wówczas, gdy
zostanie zakończona identyfikacja numerów i ich właścicieli, będzie można
ewentualnie ustalić sprawców i postawić zarzuty. Z tego względu „trudno
powiedzieć, jak długo to jeszcze potrwa, ale miesiąc na pewno”.
Mimo pewnego
poczucia zagrożenia ze strony lobby homoseksualnego bielski poseł nie traci
pewności siebie. Zapowiada, że nie ulegnie wywieranym na niego naciskom i w
dalszym ciągu będzie prowadził kampanię przeciwko planowanej ekspozycji. – W tej
sprawie i podobnych nigdy się nie poddam. Zamierzam na tyle, na ile jest to
możliwe, zwracać uwagę różnym organizacjom i instytucjom, żeby w tej sprawie
kierowały protest na ręce ministra kultury i dziedzictwa narodowego Bogdana
Zdrojewskiego – deklaruje Pięta. Równocześnie podkreśla, że zrobił wszystko, co
leżało w zakresie jego kompetencji: interweniował w parlamencie i skierował
stosowne interpelacje do szefa resortu kultury. Dlatego teraz jedynym sposobem
na „zatrzymanie tego bezeceństwa” jest maksymalnie szeroka akcja społeczna. –
Wiem, że jest ona już organizowana przez różne środowiska, np. artystyczne i
patriotyczne. Mam również nadzieję, iż ten temat będzie omawiany przez krajowe
władze Akcji Katolickiej – konkluduje poseł Pięta.
Maria S. Jasita
