Olka przesłuchać nie wolno
Prezydent Bronisław Komorowski zdecydował, że nie zwolni Aleksandra
Kwaśniewskiego z tajemnicy państwowej i tym samym były prezydent nie będzie mógł
złożyć zeznań w śledztwie dotyczącym tajnych więzień Centralnej Agencji
Wywiadowczej (CIA) w Polsce. Taka decyzja została podjęta ze względu na
"bezpieczeństwo państwa". Sprawa jest bardzo interesująca z kilku względów.
Ciekawe jest choćby to, dlaczego Komorowski chroni Kwaśniewskiego przed
śledczymi, skoro jeszcze niedawno prezydenccy ministrowie mniej lub bardziej
otwarcie deklarowali, że obecny lokator Belwederu zwolni jednak z tajemnicy
państwowej byłego prezydenta, aby wreszcie została wyjaśniona do końca kwestia
więzień CIA w Polsce. Chodzi o to, czy USA korzystały z lotniska w Szymanach i
ośrodka polskiego wywiadu w Kiejkutach, gdzie przesłuchiwano osoby podejrzane o
islamski terroryzm. Być może wtedy jeszcze Bronisław Komorowski miał taki
zamiar, ale z jakichś powodów, nie wiemy jakich, zmienił zdanie i postanowił
uchronić Aleksandra Kwaśniewskiego przed koniecznością złożenia zeznań.
Szkoda, bo może wtedy poznalibyśmy wreszcie prawdę, jak to było z tymi
samolotami CIA, które podobno nieraz lądowały w Polsce, a agenci amerykańscy
próbowali wyciągnąć u nas z islamistów potrzebne informacje. Przesłuchanie
Aleksandra Kwaśniewskiego jest konieczne, jeśli śledztwo ma być rzetelne, tym
bardziej że były prezydent co najmniej kilka razy mijał się z prawdą, składając
dotychczas swoje "zeznania" w mediach. Najpierw twardo przekonywał, że żadnych
więzień CIA w Polsce nie było. Potem, gdy na jaw wyszły choćby tajne depesze
amerykańskiej administracji na temat zatrzymanych i uwięzionych islamskich
terrorystów lub osób podejrzewanych o terroryzm, było jeszcze kilka innych
tłumaczeń. Ale Kwaśniewski przyznał, że jednak amerykańscy agenci chętnie
korzystali z polskiej gościnności. Tylko czy wszystko odbywało się pod kontrolą
polskich władz? Nie wiemy.
Już z powodu tych sprzeczności w zeznaniach Kwaśniewski powinien zostać
przesłuchany przez prokuratorów, bo teraz w zeznaniach plątać by się nie mógł,
gdyż grozi za to odpowiedzialność karna. Były prezydent jest też winien kilka
słów prawdy Polakom, bo mamy prawo wiedzieć, na podstawie jakich przepisów
doszło do współpracy z USA, kto podjął decyzję w tej sprawie, jaka była osobista
rola Kwaśniewskiego w całym procesie. Czy wreszcie tajna współpraca z
Amerykanami była de facto ograniczeniem polskiej suwerenności czy też nie. To
również ważna kwestia, a wielu prawników właśnie z tego powodu ma wątpliwości co
do legalności korzystania z naszego lotniska i bazy wywiadu przez służby
specjalne USA. A to by już groziło Trybunałem Stanu dla byłych najwyższych
funkcjonariuszy państwowych na czele z prezydentem Kwaśniewskim. Nie wspominając
już o ogromnej kompromitacji byłego lidera lewicy. Najwyraźniej prezydent
Komorowski chce przed tą kompromitacją Kwaśniewskiego uchronić.
Krzysztof Losz
