Obamo, wylecz swoją reformę
Blisko dwie trzecie Amerykanów uważa, że podpisana przed tygodniem
przez prezydenta Baracka Obamę reforma zdrowotna będzie ich kosztowała
zdecydowanie za dużo i daje rządowi zbyt wielkie prerogatywy w obszarze
lecznictwa – wynika z badań przeprowadzonych przez Instytut
Gallupa.
W głównych amerykańskich mediach przetacza się fala pozytywnych informacji
dotyczących wdrażanej w życie reformy zdrowia. Jak dotąd głosy te zdecydowanie
dominują nad uwagami krytyków wytykających twórcom ustawy ewidentne
błędy.
Sami Amerykanie są bardziej sceptyczni. Ankietowani przez Instytut
Gallupa obawiają się, że zakrojona na tak szeroką skalę reforma zwiększy ich
wydatki na ubezpieczenia i leczenie, a jednocześnie odbije się na jakości
świadczonych usług zdrowotnych. Sam prezydent USA przyznaje, że reforma jest
bardzo droga i w przyszłości obiecuje zmniejszenie jej kosztów.
– Wspierający
tę reformę będą obecnie skupieni nie tylko na jak najszybszym wprowadzeniu w
życie jej zapisów. Poświęcą także mnóstwo czasu na przekonywanie obywateli, że
przyniesie im ona bardzo konkretne korzyści – uważa prof. Robert Blendon z
Uniwersytetu Harwarda. Jak podkreśla ekspert, ryzykują tym samym, że zabiegi te
negatywnie wpłyną na poparcie społeczne dla Partii Demokratycznej i ostatecznie
mogą doprowadzić do jej klęski podczas jesiennych wyborów do Kongresu. Profesor
Blendon przypomina, że ustawa zdrowotna została przyjęta bez żadnego głosu
poparcia ze strony Republikanów.
W jednym z ostatnich wywiadów telewizyjnych
prezydent Obama zapewniał, że jest świadom obaw, jakie żywią jego rodacy,
odnośnie do radykalnych zmian w systemie zdrowotnym. – Jest to decydujący krok,
który sprawi, że służba zdrowia w naszym kraju zacznie działać na rzecz
wszystkich Amerykanów. Zamierzamy wprowadzić poprawki do ustawy, które w
przyszłości doprowadzą do redukcji jej kosztów – stwierdził
prezydent.
Większość obywateli podkreśla, że choć wierzy w zapewnienia
Białego Domu, iż nowa ustawa zagwarantuje dostęp do służby zdrowia niemal
wszystkim, to jednak ma obawy co do wzrostu jej kosztów. Duża część Amerykanów
sprzeciwia się także dalszemu zwiększaniu deficytu budżetowego, do czego
bezpośrednio prowadzą zapisy reformy. Przewiduje także, że ich rodziny więcej na
zmienionych przepisach stracą, niż zyskają. Opinia społeczna obawia się, że
objęcie ubezpieczeniami zdrowotnymi blisko 30 milionów Amerykanów więcej
doprowadzi do pogorszenia jakości usług świadczonych przez szpitale. Niemal
wszyscy przeciwnicy nowej reformy podkreślają, że jej implementacja może mieć
wpływ na to, na kogo oddadzą swój głos w nadchodzących wyborach. Sposób
wprowadzenia nowej ustawy – bez poparcia ze strony opozycji – uważają za
zdecydowane nadużycie władzy. Co czwarty Amerykanin twierdzi, że z całą
pewnością nie zagłosuje na polityka, który poparł tę reformę.
Innym bardzo
ryzykownym krokiem mogącym pozbawić Demokratów dużej liczby zwolenników jest
umieszczenie w reformie zapisów, które powodują, że młodzi ludzie ubezpieczający
się po raz pierwszy zostaną obciążeni wyjątkowo wysoką składką zdrowotną. Wraz z
początkiem roku 2014 większość Amerykanów będzie zmuszona do wykupienia
ubezpieczenia zdrowotnego lub zapłacenia kary. Z tym że składka osób młodych
może wzrosnąć średnio nawet o 17 procent. Autorzy reformy nie przygotowali
jednocześnie żadnych ulg, które mogłyby w jakikolwiek sposób pokryć tak
drastyczne zwiększenie wydatków dla podatników wkraczających dopiero w dorosłość
i czynne życie zawodowe. To rozwiązanie może w jeszcze większym stopniu
skomplikować sytuację na rynku pracy wśród osób w wieku 20-30 lat i wpłynąć na
wzrost już i tak najwyższego od 26 lat bezrobocia.
Jak wynika z pierwszych
analiz, całkowite wydatki na służbę zdrowia do 2020 roku będą co najmniej o 2
proc. wyższe, niż w przypadku, gdyby nie było reformy. Także ogólne koszty
ustawy, które mają – w opinii Białego Domu – wynieść około 940 miliardów dolarów
w ciągu najbliższego dziesięciolecia, są zdaniem krytyków ustawy, mocno
niedoszacowane. Chodzi o wzrost wydatków, który nastąpi po tym, gdy spory
odsetek osób unikających wielu rutynowych usług, jak: kontrole medyczne, badania
profilaktyczne itp., zacznie z nich korzystać wyjątkowo często, będą się one
odbywały „za darmo”. Jak podkreślają amerykańscy eksperci, w związku z tym
ostateczny koszt reformy może przekroczyć nawet 1,5 biliona dolarów.
Łukasz Sianożęcki
