O 2 procent za mało

Przyszłoroczne umowy z Narodowym Funduszem Zdrowia są za niskie i nie
rozwiązują problemu zadłużeń generowanych z racji nadwykonań – alarmują
dyrektorzy szpitali. Wartość kontraktów wzrosła średnio o 2 procent. Tyle, ile
koszty leczenia. Szczególnie trudna sytuacja jest na Śląsku. O spotkanie z
ministrem zdrowia Bartoszem Arłukowiczem w tej sprawie zabiega Zarząd
Regionalnego Sekretariatu Ochrony Zdrowia NSZZ "Solidarność" w Katowicach.

Mimo że zbliża się koniec roku, niektóre szpitale do dziś nie mają podpisanych
umów z Funduszem na świadczenia z zakresu kardiologii czy onkologii. Dodatkowo w
tym roku dla niektórych regionów przeznaczono niewystarczające środki, by
zapewnić szpitalom kontrakty, a pacjentom właściwą opiekę. Dyrektorzy szpitali
podkreślają, że procedury konkursowe były realizowane przez oddziały wojewódzkie
NFZ w pośpiechu, przez co nie gwarantują rozstrzygnięć zapewniających
ubezpieczonym konstytucyjne prawo do właściwej opieki zdrowotnej. Przykładem
jest Śląsk; nakłady na opiekę zdrowotną wzrosną zaledwie o 0,2 procent.
Porównywalnie województwo mazowieckie – przy liczbie mieszkańców wyższej tylko o
500 tys. i przy porównywalnej liczbie zakładów opieki zdrowotnej – odnotowało
wzrost o 6,3 procent. W październiku środki finansowe NFZ z rezerwy centrali
zostały rozdzielone w ten sposób, że Śląski Oddział Wojewódzki NFZ dostał
zaledwie 15 mln zł z ogólnej puli, która wynosiła 594 mln złotych. Fundusz
zapewnia, że wynika to z algorytmu, czyli zasady dzielenia pieniędzy między
województwa. Teraz niemal jedynym kryterium jest liczba mieszkańców oraz ich
dochody. Nie bierze się pod uwagę warunków, w jakich żyją, ani tego, na co
chorują. Jak podkreślają dyrektorzy placówek, utrzymanie takiego poziomu
finansowania świadczeń zdrowotnych dla placówek śląskich spowoduje drastyczne
pogorszenie jakości i dostępności do świadczeń zdrowotnych. Do końca grudnia
wszystkie śląskie szpitale powinny mieć podpisane kontrakty z Funduszem na trzy
kolejne lata. Procedury jeszcze trwają. Niektórych umów z NFZ nie podpisało
m.in. Dolnośląskie Centrum Onkologii we Wrocławiu. Nierozwiązany pozostaje
problem finansowania leczenia szpitalnego, chemioterapii, radioterapii oraz
programów terapeutycznych, a więc tych procedur, które generują nadwykonania.
Tylko w ciągu dziesięciu miesięcy tego roku ich wartość szacowano na 7,5 mln
złotych. W sprawie podziału środków z tzw. funduszu zapasowego, który wprowadził
znaczące dysproporcje – Śląsk otrzymał 15 mln zł, Mazowsze – 535 mln zł –
interweniował Wojciech Szarama. W październiku poseł PiS wysłał interpelację do
minister zdrowia Ewy Kopacz, w której argumentował, że w związku z
niesprawiedliwym podziałem środków konsekwencje w postaci utraty stanowiska
powinien ponieść prezes funduszu Jacek Paszkiewicz. Jak dotąd nie otrzymał
odpowiedzi. O spotkanie z ministrem zdrowia Bartoszem Arłukowiczem oraz
wiceministrem Jakubem Szulcem od tygodnia zabiega Zarząd Regionalnego
Sekretariatu Ochrony Zdrowia NSZZ "Solidarność" w Katowicach. – W tym tygodniu
mieliśmy otrzymać oficjalną odpowiedź z resortu, kiedy do tego spotkania ma
dojść. Nie otrzymałam dotąd żadnego telefonu. I tyle, mimo że pan minister
zapewniał mnie, że do spotkania dojdzie w ciągu kilku najbliższych dni – mówi
szefowa sekretariatu Halina Cierpiał. – Nie podlega dyskusji to, że minister ma
prawo zmienić podział funduszu zapasowego. Czekamy na ten krok – dodaje.

Szpitale pod bramką
Do tej pory do spotkania ze stroną rządową w tej sprawie doszło dwukrotnie. –
Zawsze kończyły się one na zasadzie "można dokonać zmiany". Efekt jest taki, że
dalszej rozmowy nie ma. Pan minister objął schedę po minister Kopacz. Ale
następuje ciągłość władzy, jak również tych zadań, które nie zostały
zrealizowane – dodaje Cierpiał.
Szpitale muszą kontrakty podpisać, inaczej nie dostaną pieniędzy na leczenie w
przyszłym roku. Te, które je zawarły, już skarżą się na zbyt niskie stawki. I
tak małopolski NFZ rozdzielił już pieniądze na 2012 rok, 430 mln zł więcej w
porównaniu z rokiem obecnym. Ponad połowa tej kwoty zostanie przeznaczona na
leczenie szpitalne. Kontraktowanie świadczeń zakończył m.in. Szpital
Uniwersytecki w Krakowie, którego jednak oferta Funduszu nie satysfakcjonuje.
Przyszłoroczny kontrakt dla tej placówki jest w zasadzie porównywalny z
tegorocznym. Szpital otrzymał niewiele na programy terapeutyczne i
chemioterapię, a w tych zakresach placówka już miała nadwykonania z racji tego,
iż przyjęła pacjentów z innych szpitali w województwie. Tylko o niecałe 4 mln zł
wzrosną kwoty na ambulatoryjną opiekę specjalistyczną, mimo że szpital
postulował o dodatkowe 6 mln złotych. Zadłużenie szpitala z racji nadwykonań
sięga prawie 14 mln złotych. NFZ zastrzega, że nie będzie za nie płacił.
Kontraktu z NFZ nie podpisał jeszcze Samodzielny Publiczny Szpital Kliniczny im.
K. Jonschera Akademii Medycznej w Poznaniu. Fundusz oferuje tylko 2 proc.
więcej. Jak zastrzega dyrektor szpitala dr n. med. Paweł Daszkiewicz, w
przypadku pewnych oddziałów, na przykład psychiatrii, nowa umowa z NFZ oznacza o
prawie 200 tys. zł mniej. – Fundusz daje nam 2 proc. więcej, ale jednocześnie
następuje wzrost składki rentowej, wzrost kosztów wszelkich mediów i leków.
Szacuje się, że ceny leków wzrosną też o 2 procent. Dziś nie wiem jeszcze, jaka
będzie globalna wartość kontraktu i jak Fundusz podzieli pieniądze w naszym
województwie – mówi Daszkiewicz. Wielkopolski Oddział Wojewódzki NFZ w Poznaniu
ma na przyszły rok o 7 proc. środków więcej niż w tym roku. – Jeśli jednak
dostanę tylko tę ilość punktów, którą miałem w tym roku – to będzie bardzo mało.
Zważywszy na to, że wycena punktu zwiększy się tylko o złotówkę, czyli z 51 zł
na 52 – dodaje.

Anna Ambroziak
 

drukuj