Niezwykłe spotkanie
Dokładnie 27 maja mija rok od Ogólnopolskiego Spotkania Młodych z Papieżem Benedyktem XVI na krakowskich Błoniach. Z ks. Piotrem Iwankiem, duszpasterzem akademickim przy Kolegiacie św. Anny w Krakowie, organizatorem tego wyjątkowego wydarzenia sprzed roku, rozmawia Małgorzata Bochenek
Jak wspomina Ksiądz tamten dzień?
– Spotkanie z Ojcem Świętym Benedyktem XVI było niezwykłe. Atmosfera panowała fantastyczna. Udało się wtedy osiągnąć to, że nie było to spotkanie – jak określali je niekiedy dziennikarze – jak katolicki Woodstok. Widać było wprost niesamowite zasłuchanie młodych ludzi w słowa, które kierował do nich Papież Benedykt XVI. Dla tych setek tysięcy osób, zebranych na krakowskich Błoniach, był to czas zastanowienia, weryfikacji swojego życia. Myślę, że wpływ na wytworzenie szczególnego klimatu spotkania, miały także trzy felietony filmowe, pokazujące problemy młodych ludzi, zaprezentowane przed przemówieniem Ojca Świętego. Pierwszy film opowiadał o problemie narkomanii mocno zakorzenionym wśród młodych. Zostało pokazane wychodzenie z tego zgubnego nałogu. Był też reportaż o młodych ludziach z domów dziecka niemających własnej rodziny. Ostatni przybliżał historię dziewczyny samotnie wychowującej dziecko. Reportaże były bardzo wstrząsające, myślę, że w pewien sposób ukształtowały tamto spotkanie. Uświadomiły uczestnikom, że nie przyjechali tutaj tylko po to, żeby się pobawić, spotkać w fajnej atmosferze, ale przybyli, by pokazać Ojcu Świętemu realne, potężne problemy. I by usłyszeć Jego odpowiedź i wskazówki, co robić i jak postępować, by nie zgubić się na drogach życia.
Do młodzieży w całej Polsce kierowany był wówczas apel, aby włączyła się w inicjatywę: „nie biorę, jestem wolny od narkotyków”…
– Oprócz symbolicznych deklaracji, którymi były przyniesione przez nich skały, (które zostaną wmurowane w fundamenty Centrum Jana Pawła II „Nie lękajcie się”), młodzi postanowili podjąć konkretne czyny, przynieść Ojcu Świętemu autentyczny dar. Na miesiąc przed pielgrzymką, zrodziła się myśl o deklaracji: „nie biorę, jestem wolny od narkotyków”. Uruchomiono stronę internetową, na której młodzi mogli zadeklarować swoje zobowiązanie. Ponad 60 tys. osób podpisało się pod tą inicjatywą. Jeszcze długo po spotkaniu z Benedyktem XVI otrzymywałem informacje ze szkół z terenu całej Polski, że akcja jest kontynuowana. W jednej z diecezji ta deklaracja jest rozpowszechniana wśród młodzieży przygotowującej się do bierzmowania. To jest konkret bardzo wymowny, dar, który młodzież wtedy składała Panu Bogu w obecności Ojca Świętego, i który jest kontynuowany.
Na co szczególnie zwrócił Ksiądz uwagę w tamtym przemówieniu Ojca Świętego?
– Wygłoszone wówczas słowa Benedykta XVI były najpiękniejszą, dogłębną analizą podstawowej prawdy, że Chrystus jest skałą, na której mamy budować dom naszego życia. Mnie osobiście najbardziej uderzyła myśl Ojca Świętego Benedykta XVI skierowana do młodych, iż nie da się budować życia na skale poza Kościołem, ale można je wznosić na tym fundamencie tylko z Kościołem i w Kościele. Niesamowite było zapewnienie Ojca Świętego dane młodym, że mogą oni zawsze liczyć na pomoc Papieża. Brawa, które Benedykt XVI otrzymywał, były w momentach najważniejszych. Owacje podkreślały najbardziej wymowne wątki papieskiego przemówienia. To było genialne.
A jak młodzi komentowali naukę skierowaną do nich przez Namiestnika Chrystusa na krakowskich Błoniach?
– Podkreślali przede wszystkim atmosferę tego niezwykłego spotkania i nastawienie Ojca Świętego do nich, ludzi młodych. Z rozmów i maili, które otrzymywałem, widziałem ich zachwyt serdecznością Ojca Świętego. Było ją widać szczególnie w momencie przekazania młodym ognia. W scenariuszu zaplanowano, że przedstawiciele młodzieży podejdą do Ojca Świętego, by odpalić światło od świecy, którą będzie trzymał. Ojciec Święty jednak wstał wychodząc im naprzeciw ze światłem – symbolem Chrystusa. Widać było na twarzach młodych ludzi ogromne wzruszenie.
Liczba uczestników spotkania przerosła oczekiwania organizatorów…
– Początkowo wydrukowano 200 tys. kart wstępu. Szybko okazało się, że potrzebny jest ich dodruk. Jednak wszystkie w błyskawicznym tempie zostały rozdane. Kiedy zbliżało się spotkanie, z całej Polski otrzymywaliśmy pytania o karty wstępu. To zainteresowanie wskazywało, że w spotkaniu weźmie udział dużo więcej osób, niż myśleliśmy. Musieliśmy zrobić rzecz, na którą początkowo nie chciano się zgodzić ze względów bezpieczeństwa. Mianowicie zapadła decyzja, aby młodzież wpuścić do sektorów przygotowanych na uroczystości niedzielne, gdyż liczba uczestników przerosła najśmielsze oczekiwania organizatorów. Na spotkanie przybyło około 600 tys. młodych. Trzeba podkreślić, że wiele osób zostało na krakowskich Błoniach na niedzielną Eucharystię, a w tamtą noc było zimno i padał deszcz.
Pierwotnie to spotkanie zaplanowano w sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Łagiewnikach. Tam zmieściłoby się około 50 tys. osób. Zatem błogosławiona była decyzja, żeby spotkanie odbyło się na Błoniach.
Czy obok nadal podpisywanej deklaracji: „nie biorę, jestem wolny od narkotyków”, można mówić o innych owocach tamtego spotkania?
– To są sprawy bardzo wewnętrzne, osobiste. Z praktyki konfesjonału, rozmów, wynika, że dla wielu osób to spotkanie było czasem trudnych, ważnych pytań. Skłoniło do szukania odpowiedzi i porządku w swoim życiu.
Myślę, że jest tutaj pewien ciąg wydarzeń, tych z czasu, kiedy do domu Ojca odchodził Ojciec Święty Jan Paweł II, i tych, które miały miejsce na krakowskich Błoniach podczas spotkania z Papieżem Benedyktem XVI. Traktuję je jako jedną całość. Wielu młodych ludzi wtedy, kiedy odchodził od nas Jan Paweł II, przeżyło niesamowite rekolekcje. To, co się działo później na Błoniach, było jak gdyby dopełnieniem, utwierdzeniem i potwierdzeniem tego, co zaczęło się w chwili śmierci Jana Pawła II.
Co roku przeżywamy w okresie Wielkiego Postu rekolekcje, podejmujemy wtedy różne postanowienia, zadajemy ważne pytania. Z czasem jednak rzeczywistość ponownie zaczyna nas przytłaczać. I znowu potrzebne są takie sytuacje, w których na nowo coś wstrząśnie naszym wnętrzem. Tak właśnie było 2 kwietnia 2005 roku, ale także 27 maja 2006 roku.
Dziękuję za rozmowę.
