Nierówna walka z wodą
Fala powodziowa na Wiśle dotarła wczoraj do Warszawy. Sytuacja w
południowej i centralnej Polsce jest wciąż bardzo trudna: przerwane wały,
nieprzejezdne drogi, setki ewakuowanych i wciąż oczekujących na ratunek
mieszkańców. Z żywiołem walczą strażacy, żołnierze i mieszkańcy terenów
zagrożonych zalaniem. Opadająca w niektórych miejscach woda odsłania rozmiar
zniszczeń, które są niewyobrażalne.
W Warszawie tak wysokiej wody nie było co najmniej od 160 lat. Wczoraj poziom
Wisły przekraczał o ponad metr stan alarmowy i wynosił ponad 7,5 metra. Sytuacja
jest poważna, ale nie dramatyczna. Jak powiedział Jacek Kozłowski, wojewoda
mazowiecki, zagrożenie przerwania wałów jest coraz bardziej prawdopodobne. – Nie
obawiamy się nigdzie w województwie mazowieckim, także w Warszawie, przelania
Wisły przez koronę wałów. Obawiamy się tego, że tak długie trwanie ekstremalnie
wysokiego poziomu wody może doprowadzić do stopniowego rozmiękczania wałów i ich
rozmywania – stwierdził wojewoda. Dodał, że skoro Mazowsze ma najdłuższe
obwałowania Wisły, to prędzej czy później wały te w którymś miejscu nie
wytrzymają tak długiego naporu wody. – Miejmy nadzieję, że nie wydarzy się to w
Warszawie, że nie wydarzy się to nigdzie, ale trzeba zakładać z dużym
prawdopodobieństwem, graniczącym niemal z pewnością, że gdzieś się to wydarzy –
zakomunikował Kozłowski.
Najtrudniejsza walka o obronę wałów trwała wczoraj w
miejscowości Lucimia w powiecie zwoleńskim, gdzie przeprowadzono ewakuację ponad
trzystu mieszkańców. Przez cały czas trwało monitorowanie wałów w Warszawie.
Decyzją wojewody mazowieckiego wczoraj alarm powodziowy obowiązywał już we
wszystkich nadwiślańskich powiatach województwa.
W ciągu kilku dni powódź
zmieniła w koszmar życie wielu mieszkańców Podkarpacia. Zostały zalane
miejscowości w 95 gminach. Bez prądu pozostało około 5 tysięcy domów. Wczoraj
alarm powodziowy obowiązywał w 15 gminach i powiatach, a pogotowie
przeciwpowodziowe w 12. W Tarnobrzegu i powiecie tarnobrzeskim pod wodą wciąż
było kilka osiedli i kilkanaście wsi. Oprócz wód Wisły coraz bardziej przybierał
San w Lesku oraz Wisłok.
Zalana jest wciąż prawobrzeżna część Sandomierza.
Nieczynny był most oraz drogi krajowe nr 77 i 78. Wczoraj odciętych od świata
pozostawało też pięć miejscowości: Trześń, Furmany, Orliska, Zalesie Gorzyckie i
Sokolniki.
Powoli sytuacja stabilizuje się w Małopolsce. Woda systematycznie
opada, ale do normalności wciąż jeszcze daleko. Wczoraj w regionie stan alarmowy
przekraczały jeszcze cztery rzeki. Wody Wisły zaczęły jednak powoli opadać.
Wojewoda małopolski rozpoczął wypłatę po 100 tys. zł dla samorządów na akcję
ratunkową w czasie powodzi. W sumie do dyspozycji jest 11,2 mln złotych.
Wojewoda zaapelował do samorządów o jak najszybsze zgłaszanie konkretnych szkód,
bo tylko na tej podstawie i po weryfikacji wniosków możliwa będzie wypłata
pieniędzy.
Na Opolszczyźnie poziom Odry zaczął opadać – w Opolu o ponad pół
metra. Na Śląsku powódź dotknęła łącznie 114 gmin i zniszczyła ponad 8 tys.
domów. Sytuacja powodziowa powoli zaczynała się stabilizować, ale wielu
mieszkańców z powodu wysokiej wody wciąż nie mogło powrócić do swoich domostw. W
Zabrzu i Raciborzu do zalanych domów żywność i wodę dostarczono łodziami i
amfibiami. Kilka stacji kolejowych oraz wiele odcinków torów kolejowych zostało
podtopionych bądź podmytych. Uszkodzonych było ponad 50 odcinków dróg
wojewódzkich i lokalnych. W regionie rozpoczyna się porządkowanie po powodzi. Na
wniosek wojewody śląskiego do prac zostaną skierowani m.in. więźniowie z
zakładów karnych.
Wczoraj wieczorem fala dotarła na Dolny Śląsk. We Wrocławiu
spodziewana jest dzisiaj. Fala ma przejść przez miasto, utrzymując się w wałach.
Jak powiedział wojewoda dolnośląski Rafał Jurkowlaniec, problemem nie jest
wysokość fali, ale jej długość. – Obawiamy się, czy urządzenia hydrotechniczne
wytrzymają tak długą falę, czy w niektórych miejscach nie dojdzie do przerwania
wałów lub ich przeciekania – powiedział wojewoda
Jurkowlaniec.
Mariusz Kamieniecki
