Niemcy zmieniają front w sprawie smoleńskiej
Po raz pierwszy od tragicznej katastrofy pod Smoleńskiem, w której zginęli
polski prezydent wraz z małżonką i 94 inne osoby, niemieckie media zaczęły
zadawać trudne pytania w tej sprawie. Do tej pory dziennikarze dozowali
informacje na ten temat, ograniczając je w zasadzie do oficjalnych przekazów
strony rosyjskiej.
Musiały minąć cztery miesiące, aby także niemieckie media zauważyły, że rosyjska
strona utrudnia Polakom dostęp do akt śledztwa i innych ważnych materiałów, co
ogranicza możliwości poznania prawdy o przyczynach katastrofy. Jeszcze w
kwietniu niemieckie gazety, pisząc o katastrofie, kładły największy nacisk na
to, czy smoleńska katastrofa być może przyczyni się do polsko-rosyjskiego
pojednania. Już w poniedziałek hamburski "Bild Zeitung" informował, że Rosja
utrudnia śledztwo w sprawie ustalenia przyczyn katastrofy polskiego samolotu
Tu-154 pod Smoleńskiem. O tym samym wspominał hamburski "Morgenpost". Wczoraj
monachijski dziennik "Sueddeutsche Zeitung" napisał, że Moskwa powinna wiedzieć,
że nie tylko Polska, lecz i cały świat czeka na wyjaśnienie okoliczności
katastrofy smoleńskiej. Jak czytamy w "SZ": "Premierzy Donald Tusk i Władimir
Putin obejmowali się na miejscu katastrofy, w rosyjskiej telewizji pokazano film
'Katyń’ Andrzeja Wajdy na temat sowieckich zbrodni wojennych, tysiące moskwian
składało kwiaty pod polską ambasadą. Ale teraz nawet polskie władze już otwarcie
zarzucają Moskwie celowe spowalnianie śledztwa". Gazeta wspomina również, że
wiele rzeczy wskazuje na to, iż także rosyjscy kontrolerzy lotów popełnili
błędy. "Frankfurter Algemeine Zeitung" pisze o zaniepokojeniu polskich władz
prowadzonym śledztwem. Natomiast hamburski "Abendblatt" przytacza rozmowę z
adwokatem Stefanem Hamburą, w której tłumaczy powody złożenia wniosku o
przesłuchanie premiera Donalda Tuska i marszałka Sejmu Bronisława Komorowskiego
pełniącego w tym czasie obowiązki prezydenta.
Hamburę, pełnomocnika syna Anny Walentynowicz (Janusza Walentynowicza) oraz
brata Stefana Melaka (Andrzeja Melaka) cieszy zainteresowanie tematem smoleńskim
w niemieckiej prasie. – Jest to bardzo dobry objaw, ponieważ po takich
publikacjach polski rząd powinien poczuć się wzmocniony i powinien bardziej
zdecydowanie domagać się od strony rosyjskiej szybszego i rzetelniejszego
działania – mówił mecenas.
Odniósł się także do informacji, że na wiadomość o katastrofie izraelskiego
śmigłowca w Rumunii premier Benjamin Netanjahu wysłał tam elitarną jednostkę
ratunkową z zadaniem odnalezienia ciał, sprowadzenia ich do Izraela i
zabezpieczenia elektroniki i systemów nawigacyjnych z rozbitej maszyny tak, by
nie dostały się w niepowołane ręce. Zdaniem berlińskiego prawnika, fakt ten
jedynie potwierdza tezę, że takie rozwiązanie jest możliwe. Hambura jeszcze raz
podkreślił, że Polacy zbyt pochopnie zgodzili się oddać w całości śledztwo
Rosjanom. – Wysłanie do Rumunii izraelskich ekspertów i komandosów natychmiast
po katastrofie pokazuje, że prawo międzynarodowe posiada wiele instrumentów w
tym zakresie, z których można korzystać. Ta sprawa świadczy, iż prowadzenie
śledztwa jest jak najbardziej możliwe i takie decyzje mogą być podjęte ad hoc, a
wszystko inne jest w późniejszych terminach ustalane i dogrywane – powiedział
nam Hambura, dodając, że jego zdaniem, w dalszym ciągu jest możliwe podjęcie
wspólnego śledztwa przez Polskę i Rosję.
W rozmowie z "Naszym Dziennikiem" dyplomowany politolog, dziennikarz i autor
takich bestsellerów, jak: "Operacja 9/11" i "Drahtzieher Der Macht" Gerhard
Wisnewski przyznał, że polska strona ciągle powinna domagać się od Rosjan
przekazania śledztwa. W jego opinii, Polska musi także domagać się
natychmiastowego przekazania wraku samolotu i kompletnych czarnych skrzynek. –
Zarówno samolot, jak i wszystko, co się w nim znajdowało, a więc także czarne
skrzynki, należy do państwa polskiego. Moim zdaniem, jest oczywiste, że Polska
powinna od Rosjan otrzymać cały samolot wraz ze wszystkimi, nawet najmniejszymi
częściami – powiedział Wisnewski.
Waldemar Maszewski, Hamburg
