Nie uważam się za bohatera
Z ks. prof. Zdzisławem Lipińskim, który w niedzielę zostanie odznaczony przez prezydenta Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski, rozmawia Zenon Baranowski
Zmagał się Ksiądz z dwoma totalitaryzmami – nazistowskim i komunistycznym, który był gorszy?
– Jedno i drugie było wstrętne, natomiast bardziej przykre to było to drugie. Z racji, że to swój swojego męczył.
Dotykały Księdza bezpośrednie nękania ze strony władz komunistycznych?
– Wszyscy księża tego doświadczali, to było nieuniknione. Pamiętam, gdy władze komunistyczne domagały się od księży list z podaniem nazwisk dzieci, które się katechizowało. Kuratorium tłumaczyło, że wymaga tego ministerstwo edukacji, które ma obowiązek czuwać nad nauczaniem dzieci i młodzieży. Gdy odmawiałem sporządzenia takiej listy, to wówczas wzywano mnie do prokuratora, który z kolei groził różnymi karami, głównie finansowymi, starając się wydobyć ode mnie te nazwiska. Jednak próżne były jego działania.
Nie pierwszy raz Ksiądz odmawiał podania informacji, które mogłyby komuś zaszkodzić. Podczas II wojny światowej nie ugiął się Ksiądz jako harcerz…
– Tak, zgadza się. Jeśli chodzi o tego prokuratora, to groził on, że te sprawy jeszcze nie są skończone, że jeszcze będziemy rozmawiać. Niech ksiądz się rozejrzy, już niejeden duchowny został ukarany. Istotnie, widziałem w Solcu Kujawskim, jak komornik księdzu, który nie poddał się naciskom, zabierał wyposażenie nie tylko plebanii, ale nawet biura parafialnego, tak że księgi parafialne leżały na podłodze.
Został Ksiądz uratowany, stojąc przed plutonem egzekucyjnym w obozie koncentracyjnym…
– Tuż przed wyzwoleniem gestapowcy zostali zastąpieni przez emerytowanych policjantów z Wiednia. To była dla nas bardzo dobra wiadomość, ale jeszcze nie byliśmy pewni, czy będą strzelać, czy też nie. Dopiero jak pojawiły się dwa czołgi amerykańskie, mogliśmy odetchnąć. To był bardzo wzruszający moment. Wszyscy płakaliśmy ze szczęścia.
Gdy Ksiądz otrzymał kilka lat temu honorowe obywatelstwo Bydgoszczy, w prasie m.in. pojawiły się takie tytuły jak „Uznanie dla bohatera”. Czy Ksiądz uważa się za bohatera?
– Ale gdzie tam. To redaktorzy lubią takie mocne słowa. Po prostu wypełniłem swój obowiązek.
Dziękuję za rozmowę.
