Nie trzeba było ich aresztować
Sąd Okręgowy w Olsztynie przyznał wczoraj po siedem tysięcy złotych odszkodowania dwóm policjantom, którzy byli „niepotrzebnie zatrzymani” pod zarzutami zaniedbań w śledztwie prowadzonym po uprowadzeniu Krzysztofa Olewnika, co mogło pośrednio przyczynić się do jego śmierci. Ale sąd zastrzegł, że nie oznacza to, iż Maciej L. i Remigiusz M. zostali uwolnieni od tych zarzutów.
Sąd wczoraj stwierdził, że zatrzymanie dwóch funkcjonariuszy w domach i doprowadzenie ich do Komendy Policji w Olsztynie na przesłuchanie było niepotrzebne. Według sądu, zarzuty można było postawić, wzywając Macieja L. i Remigiusza M. na komendę. Zdaniem sądu, odszkodowanie w wysokości 7 tys. zł jest proporcjonalne do krzywd poniesionych przez nich, natomiast kwota 50 tys. zł, której się obaj domagali, byłaby za wysoka. Remigiusz M. był szefem grupy policjantów prowadzących śledztwo po uprowadzeniu Krzysztofa Olewnika.
Przypomnijmy, że Prokuratura Okręgowa w Olsztynie, prowadząc śledztwo w sprawie nieprawidłowości w postępowaniu wszczętym po uprowadzeniu Olewnika, wydała w ubiegłym roku nakaz zatrzymania trzech policjantów: Remigiusza M. z Radomia oraz Macieja L. i Henryka S. z Płocka. Usłyszeli zarzuty utrudniania śledztwa i niedopełnienia obowiązków, przez co mogli przyczynić się do śmierci Olewnika. Prokuratura chciała także aresztować podejrzanych, ale olsztyńskie sądy nie wyraziły na to zgody, twierdząc, że zarzuty są w niewystarczającym stopniu uzasadnione. Sędziowie uznali także, iż nie ma niebezpieczeństwa mataczenia w śledztwie. Policjanci złożyli wtedy zażalenia na ich zatrzymanie.
Jednak sąd, przyznając odszkodowanie, zastrzegł, że nie oznacza ono uwolnienia policjantów od zarzutów kryminalnych. Wyrok potwierdza tylko, iż ich zatrzymanie odbyło się z naruszeniem prawa.
PPT
