Nie mogło nas tu nie być

Dlaczego tu dzisiaj przyszłam? Jakbym mogła nie przyjść? – pyta Krystyna
Maszkało, warszawianka. – Zawsze pamiętam o tych, którzy zginęli w Smoleńsku.
Jest to dla mnie bardzo bolesne. I póki prawda nie wyjdzie na jaw, ten ból się
nie zmniejszy – mówi pani Krystyna. Druga rocznica katastrofy smoleńskiej
zgromadziła na Krakowskim Przedmieściu kilkadziesiąt tysięcy osób. Podobnie jak
w pierwszą rocznicę, przyszli oddać hołd poległym i walczyć o prawdę.

Służba

– Jesteśmy tutaj od godz. 7.30 i będziemy do 22.00. Ludzie są do nas bardzo
dobrze nastawieni, chętni do współpracy. Taka praca jest czystą przyjemnością.
Nie dostajemy żadnych pieniędzy, przyszliśmy dla idei – mówi Kazimierz
Ujazdowski z obywatelskiej służby porządkowej. Jego zdaniem, po tragedii
smoleńskiej państwo polskie zupełnie nie zdało egzaminu. – Katastrofa, która dwa
lata temu była dla nas wielką tragedią, teraz staje się dodatkowo symbolem
wielkiego kłamstwa. Nasza obecność tutaj jest wyrazem nie tylko czci i pamięci
dla ofiar, ale także sprzeciwu wobec sposobu prowadzenia śledztwa i stosunku
rządu do tej tragedii – podsumowuje.
O tym, jak dalece obraz tych, którzy przyszli na Krakowskie Przedmieście,
odbiega od tego, co mówi się o nich w mainstreamowych mediach, wiedzą najlepiej
właśnie chłopcy ze służby porządkowej. – Ludzie na Krakowskim Przedmieściu, mimo
ogromnego tłoku, zachowują się wzorowo. Pilnuję porządku, baczę na to, czy w
tłumie nie ma prowokatorów, pomagam ludziom zapalać znicze. Wszyscy są spokojni,
panuje atmosfera powagi i skupienia – ocenia Jan Chmielewski.
Służba porządkowa jest dla tych chłopców także wyrażeniem w praktyce ich systemu
wartości. Aleksander Ujazdowski, brat Kazimierza, zgłosił się, ponieważ – jak
mówi – istnieje deficyt ludzi po stronie prawdy. – Każda para rąk jest
potrzebna. Praca w służbie porządkowej jest także wyrazem walki o prawdę. Są to
małe kroki, ale jednak je podejmujemy – podkreśla Aleksander.

Prawda

Konieczność walki o prawdę akcentuje także Grzegorz Kornacki z Ustronia. –
Posłużę się słowami Jana Pawła II, który w swoich homiliach mówił: "Nie lękajcie
się", "Walczcie o prawdę", "Prawda jest gwarancją wolności". Kiedy umiera
prawda, wraz z nią umiera również wolność – ostrzega mężczyzna. Michała
Czermińskiego z Gdańska pan Grzegorz poznał w… Budapeszcie. W marcu obaj
pojechali tam, aby dać wyraz solidarności z narodem węgierskim. 10 kwietnia
spotkali się z kolei w Warszawie na Krakowskim Przedmieściu. – Wiadomość o
katastrofie smoleńskiej zastała mnie na szlaku świętego Jakuba – opowiada pan
Michał, pokazując zachowanego SMS-a od mamy. – Pielgrzymi z innych krajów, kiedy
dowiadywali się, że jestem Polakiem, składali mi kondolencje – dodaje. Dla pana
Michała kwietniowa rocznica ma wymiar podwójnej tragedii. – Mój dziadek, ojciec
mamy, podporucznik Józef Książek, zginął w Katyniu – wyznaje. Jak podkreśla, nie
ma w nim jednak nienawiści. – Chcę tylko sprawiedliwości – mówi.
– Przyjechaliśmy tutaj dlatego, że tu dzisiaj jest Polska. Należymy do Polski
Anny Walentynowicz, Zbigniewa Herberta i żołnierzy wyklętych – wyjaśnia Andrzej
Brzezik, nauczyciel historii w Zespole Szkół Zawodowych w Sokołowie Podlaskim. –
Przez ten rok dowiedzieliśmy się, że reżim kłamał. Tylko prawda jest ciekawa, a
prawda jest taka, że zamordowano prezydenta za to, iż prowadził godną, polską,
solidarnościową i niepodległościową politykę. Niedopuszczenie profesora Michaela
Badena do udziału w sekcjach zwłok ofiar jest jednym z dowodów na to, że to mógł
być zamach terrorystyczny. Dlatego trzeba tu być, żeby oddać hołd ofiarom –
konkluduje pan Andrzej.

Pamięć

Drugim obok walki o prawdę motywem przybycia 10 kwietnia na Krakowskie
Przedmieście jest oczywiście pamięć. Henryk Fudala, Ryszard Rogala i Adam
Kowalik są potomkami żołnierzy Armii Krajowej. Działają w Środowisku
Świętokrzyskich Zgrupowań Partyzanckich Armii Krajowej Ponury-Nurt oraz w kole
Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej w Wąchocku. – Mój ojciec walczył u
legendarnego gen. Antoniego Hedy "Szarego", kolegi – w "Jędrusiach", drugiego
kolegi – u mjr. Jana Piwnika "Ponurego" – wspomina Ryszard Rogala. – My chcemy
tego, co nasi ojcowie. To, co dwa lata temu stało się w Smoleńsku, a wcześniej w
Katyniu, bardzo nas boli. Krew naszych ojców krzyczy do nas i woła o prawdę –
dodaje pan Ryszard.

Równie ważne jak walka o prawdę jest dla potomków akowców pielęgnowanie
tożsamości narodowej. Ryszard Rogala gra w patriotycznym zespole Echa Leśne,
dbając o zachowanie pamięci o dokonaniach przodków. Członkom koła Światowego
Związku Żołnierzy Armii Krajowej w Wąchocku również leży na sercu upamiętnienie
dawnych bohaterów. – Działamy w komitecie budowy pomnika gen. Mariana
Langiewicza i chcemy zbudować mu pomnik w Wąchocku, gdzie generał działał i
gdzie był jego sztab. Kamień węgielny pod budowę tego pomnika wmurował gen. Heda
"Szary". My kontynuujemy jego dzieło – opowiada Adam Kowalik, prezes koła.
Zachowanie tożsamości narodowej jest ważne zarówno dla starszego, jak i dla
młodego pokolenia. Na Krakowskie Przedmieście Polacy przyjechali nierzadko
całymi rodzinami. – Wyjechaliśmy o godz. 3.20 nad ranem. Po prostu czułem, że
tego dnia powinienem tutaj być – mówi Jarosław Pilewski z Inowrocławia. Młody
chłopak zabrał ze sobą rodzinę. – Przyjechali ze mną mama, tata, ciocia i brat –
opowiada. – Towarzyszą mi dzisiaj różne emocje. Z jednej strony jest to
rozczarowanie, że od katastrofy minęły dwa lata, a my jesteśmy praktycznie w tym
samym punkcie. Z drugiej zaś radość, że istnieją media, które próbują tę
katastrofę wyjaśnić – zwraca uwagę pan Jarosław. Na pytanie, jak wspomina
prezydenta Lecha Kaczyńskiego, odpowiada: – To był patriota, bohater i mąż
stanu. Pamiętam różne jego inicjatywy świadczące o tym, że był to człowiek,
któremu leżało na sercu dobro naszego państwa. Można tu wymienić chociażby
kongres energetyczny, który Lech Kaczyński zorganizował i na który zaprosił
przedstawicieli różnych państw. Prezydent opowiadał się za naftoportem i
gazociągiem Nabucco. Cenię go także za to, że odznaczał prawdziwych patriotów,
na przykład żołnierzy z Armii Krajowej, a nie – przepraszam za kolokwializm –
swoich "kolesi". To był uczciwy człowiek.

Nadzieja

Bardzo wielu Polaków biorących udział w obchodach drugiej rocznicy katastrofy
smoleńskiej podkreśla, że walka o Polskę rozgrywa się dzisiaj przede wszystkim
na poziomie duchowym, nie tylko politycznym. Mówią o konieczności modlitwy i
wierności nauczaniu bł. Jana Pawła II oraz ks. kard. Stefana Wyszyńskiego.

– Święta Wielkanocne przywiodły mi na myśl skojarzenia religijne. Chrystus
tak bardzo cierpiał i był wyszydzany. Powinniśmy wytrzymać, mimo tego
psychicznego linczowania, któremu jesteśmy poddawani. Nie chodzi o to, żeby
odpłacić tym samym, tylko o to, żeby wytrwać – zachęca Paweł z Łodzi.

W perspektywie religijnej widzi obecne wydarzenia w Polsce także Adam
Stępień. O usunięciu krzyża sprzed Pałacu Prezydenckiego mówi: – Oni dokonali
zamachu nie tylko na życie, ale i na miłość. Dokonując tego, pokazali, kim są,
pokazali, że boją się miłości, boją się Chrystusa.

Wspólnota, która gromadzi się wokół Chrystusa, przekracza jednak nawet
granicę śmierci. – Dzisiejsza rocznica przypada w oktawie Wielkanocy, jest więc
to rocznica nie smutku, ale nadziei na to, że ci, którzy polegli, są w Niebie –
zwraca uwagę Przemysław z Łodzi, kolega Pawła. I chociaż, jak podkreślają
zgodnie wszyscy, którzy przyszli 10 kwietnia na Krakowskie Przedmieście, walka o
prawdę będzie trwała i zapewne nie będzie łatwa, to jednak trwać będzie także
wspólnota stworzona wokół narodowej tragedii. – Chcę dzisiaj dać świadectwo
odwadze i przeżyć lekcję patriotyzmu. Czuję się tutaj bardzo rodzinnie –
uśmiecha się Przemysław.

Agnieszka Żurek

drukuj