Nie kneblować prezydenta
Sprawy dotyczące kwestii współpracy Polski z UE i zawieranych z nią umów są zbyt pospiesznie omawiane przez Komisję ds. Unii Europejskiej, a czasami w ogóle nie są tam konsultowane
Z posłem Edwardem Siarką (PiS), członkiem sejmowej Komisji ds. Unii Europejskiej, rozmawia Wojciech Wybranowski
Radosław Sikorski twierdzi, że ustawa kompetencyjna autorstwa PiS to „kaganiec dla rządu”…
– Jestem zdziwiony taką opinią, trudno mówić o kagańcu w sytuacji, gdy mamy do czynienia z żywotnymi interesami naszego państwa. Nie wiem, jak rozumieć więc określenia pana Sikorskiego, czy oznacza to, że Platforma wycofuje się z zobowiązań, które złożyła panu prezydentowi, czy też próbuje uciec od tego tematu, by nie zajmować stanowiska.
Platforma ma jednak w tej sprawie bardzo jasne stanowisko. Twierdzi, że nie poprze ustawy kompetencyjnej, bo jest, ich zdaniem, sprzeczna z Konstytucją i przekracza zakres kompromisu z Helu.
– W tej chwili zabiegamy o to, by tryby uchwalania ustaw i decyzji podejmowanych w sprawach UE, były szerzej konsultowane. Do tego zmierza nasz projekt. W tej chwili mamy do czynienia z taką sytuacją, że w komisji mamy dwóch posłów referentów, czasami temat jest omawiany szerzej, czasami w ogóle nie jest omawiany. Opiniujemy oczywiście stanowiska rządu, ale często jest to robione zbyt pospiesznie, a przecież sprawy dotyczą interesów państwa polskiego. Poszerzenie pola do dyskusji i danie możliwości wypowiadania się szerzej na istotny temat, również przez prezydenta Rzeczypospolitej, jest wskazane. Pewnie należałoby ściśle określić ciężar gatunkowy tematów, w których będzie wypowiadał się również prezydent, bo trudno przecież wymagać, by ustosunkowywał się np. do aktów antydumpingowych, ale kiedy w grę wchodzi kwestia bezpieczeństwa energetycznego czy kwestia naszego bezpieczeństwa lub polityki zagranicznej, to uważam, iż bardzo zasadne jest, by prezydent się w tej materii wypowiadał. Nie należy mu kneblować ust.
Sprzeciw Platformy wobec projektu ustawy kompetencyjnej to, Pana zdaniem, chęć złamania porozumienia z Helu czy kwestia tego, że podczas spotkania prezydenta z premierem nie uściślono zakresu tego kompromisu?
– Trudno mi się w tej materii wypowiadać tak do końca, dlatego że nie uczestniczyłem w tym spotkaniu i nie znam szczegółów porozumienia pomiędzy premierem Tuskiem a prezydentem Kaczyńskim. Natomiast jako poseł PiS wcale bym się nie zdziwił, gdyby Platforma Obywatelska po prostu nie dotrzymała obietnic złożonych panu prezydentowi.
Ktoś w PiS, poza kierownictwem klubu i zagorzałymi zwolennikami UE, wierzył, że Platforma dotrzyma tych obietnic? Wypowiedzi posła Chlebowskiego, szefa klubu PO, przed głosowaniem ustawy pozwalającej na ratyfikację i mgliste wypowiedzi premiera Tuska były chyba czytelnym sygnałem?
– Zdania wśród posłów PiS, jak pan wie, już w klubie były podzielone. Należałem do tej części parlamentarzystów Prawa i Sprawiedliwości, która uważała, że PO tych obietnic nie dotrzyma.
Platforma zastrzega, że jest w stanie poprzeć i przyjąć tylko rządowy projekt ustawy kompetencyjnej, niezależnie od pokrzykiwania PiS może tak zrobić, mając większość w Sejmie. Co w takiej sytuacji? Prezydent nie ratyfikuje traktatu, a Platforma postawi go przed Trybunałem Stanu?
– Może nie szafujmy tego rodzaju opiniami. Pan prezydent ma czas, by podjąć ostateczną decyzję w sprawie podpisania lub niepodpisania traktatu. Ten czas pozwoli wyjaśnić wszystkie kulisy związane z porozumieniem zawartym w Juracie, to, czy Platforma zamierza i w jaki sposób wywiązać się z publicznie złożonych obietnic. Ten czas również pokaże, jak wygląda wiarygodność Donalda Tuska i jego współpracowników.
Dziękuję za rozmowę.
