Nie jesteśmy w stanie zliczyć podpisów

Z Katarzyną Twardowską, rzecznikiem Krajowej Rady
Radiofonii i Telewizji, rozmawia Małgorzata Goss

W "Gazecie Wyborczej" zakwestionowała Pani liczbę podpisów za
przyznaniem koncesji dla Telewizji Trwam, jakie nadeszły do Krajowej Rady. Na
jakiej podstawie?

– To była wypowiedź nie tyle kwestionująca, co mówiąca o liczbie listów,
które nadeszły do Krajowej Rady, bo my nie liczymy podpisów. Nie jesteśmy w
stanie przy takiej liczbie liczyć wszystkich podpisów, liczymy tylko sztuki
korespondencji, które w tej sprawie przychodzą.

Niemniej jednak powiedziała Pani: "Nie sądzę, aby dało się uzbierać
ponad milion podpisów…". Powiedziała to Pani czy nie powiedziała?

– Powiedziałam, ile jest w tej chwili listów.

Gazeta cytuje Panią.

– Nie jestem w stanie powiedzieć ani pani redaktor, ani pani z "Gazety
Wyborczej", ile jest podpisów dokładnie, bo nie są liczone w Krajowej Radzie
podpisy.

Ale ja nie o to pytam. Pytam, czy wypowiedziała Pani frazę cytowaną
przez "GW", czy Pani to dementuje?

– Mogłam takiego sformułowania użyć. Mogłam użyć takiego sformułowania, że
nie przypuszczam, aby to było 1,5 miliona, bo mamy 35 tysięcy przesyłek.

Sama Pani otwiera wszystkie przesyłki?

– W ogóle ich nie otwieram.

A czy KRRiT je otwiera?

– Oczywiście, że otwiera, czyta, natomiast liczy przesyłki, a nie podpisy.

Proszę więc o informację, czy był jakiś list z liczbą ponad 100
podpisów i list z ponad 500 podpisami? Jaką maksymalną liczbę podpisów zawierał
jeden list?

– Sprawdzę. Proszę o pytania na piśmie, prześlę je do wydziału skarg, który
dostaje te przesyłki, aby uzyskać odpowiedź.

Oczywiście prześlę Pani e-mail z pytaniami. Ale skoro Pani tego w tej
chwili nie wie, to na jakiej podstawie stwierdziła Pani w prasie, że nie
przypuszcza, aby z tych 35 tysięcy listów dało się uzbierać ponad milion
podpisów?

– Ja nie powiedziałam, że nie udało się zebrać…

Pani powiedziała, że Pani nie sądzi, aby się udało zebrać ponad
milion. Na jakiej podstawie, skoro Pani nie wie, czy były tam listy ze 100 lub
więcej podpisami?

– Powiedziałam do "Gazety Wyborczej" to, co powiedziałam, natomiast ja nie
użyłam sformułowania, i "GW" nie zacytowała, że nie da się zebrać ponad miliona.
Zebrać na pewno się da półtora miliona i więcej, ale wyraziłam swoje zdanie, że
"nie sądzę, żeby z tego, co otrzymaliśmy w KRRiT, było półtora miliona…" [w
rzeczywistości Twardowska mówi na łamach "GW", że nie sądzi, aby "dało się z
tego uzbierać ponad milion" – przyp. red.]

Zakwestionowała Pani dane podawane przez Radio Maryja?

– Nie wiem, ile listów przychodzi do Radia Maryja i skąd te dane. Wiem, ile
listów przychodzi do KRRiT. Czy Pani mi sugeruje, że mam się wycofać z tej
wypowiedzi?

Nic nie sugeruję. Próbuję tylko się dowiedzieć, na jakiej podstawie
Pani, jako urzędnik państwowy, stwierdza coś publicznie, skoro nie ma o tym
pojęcia. Nawet nie otwiera listów.

– Otwiera je wydział skarg i wniosków.

Czyli Pani nie wie, ile przyszło podpisów?

– Nie…

A ile listów dziennie przychodzi do Rady?

– Proszę o pytania e-mailem. Odpowiem, jak tylko uzyskam informacje.
Chciałabym też swoją wypowiedź dostać do autoryzacji. Tak postępuję ze
wszystkimi gazetami.

To znaczy, że wypowiedź dla "Gazety Wyborczej" była też autoryzowana?

– Była autoryzowana.

Dziękuję za rozmowę.

drukuj