Nie jesteśmy ślepymi bagnetami klubu
Z senatorem Piotrem Łukaszem Andrzejewskim rozmawia Anna
Ambroziak
Za złamanie dyscypliny klubowej w głosowaniu nad uchyleniem
immunitetu senatorowi PO Krzysztofowi Piesiewiczowi został Pan wraz senatorem
Zbigniewem Romaszewskim zawieszony na trzy miesiące w prawach członka klubu
Prawa i Sprawiedliwości.
– Przyjąłem tę decyzję z ubolewaniem.
Uważam, że nadmiernie rozbudowuje się interes partii i dyscypliny partyjnej.
Zarówno senator Romaszewski, jak i ja podjęliśmy tę decyzję nie ze względów
personalnych. Ale ze względu na ochronę prawidłowych procedur stosowanych przy
uchylaniu immunitetu.
To znaczy?
– Nie wiadomo przecież, czy prokuratura
postawi zarzuty senatorowi Piesiewiczowi. Wiadomo tylko, że ma taki zamiar.
Dlatego wydaje mi się, że pozbawianie senatora immunitetu na tym etapie jest
przedwczesne. Immunitet nie chroni osoby, tylko funkcję. Uniemożliwianie
pełnienia funkcji przez senatora, nawet kiedy jego zachowanie jest moralnie
naganne, jest przedwczesne. Poza tym nasze stanowisko było znane przewodniczącej
klubu – sygnalizowałem je jeszcze przed głosowaniem. Samo głosowanie było tajne,
tak naprawdę nikt nie wie, jak głosowałem. Ale moje stanowisko było znane już
wcześniej – uznałem za stosowane ujawnić, jak będę głosował. Stanąłem w obronie
immunitetu i jego właściwego charakteru, tzn. ochrony samej funkcji.
Nie
można rozciągać interesu partyjnego na sumienia i poczucie praworządności
wszystkich tych, którzy nie są w partii. Razem z senatorem Romaszewskim jesteśmy
tylko członkami klubu PiS. I nie jesteśmy jego ślepymi bagnetami.
Przewodnicząca klubu Grażyna Gęsicka tłumaczy, że nie podporządkował
się Pan dyscyplinie partyjnej i nie zrealizował zalecenia o sposobie głosowania
w sprawie uchylenia immunitetu.
– Przez wiele lat pracy w opozycji,
walki o kształt niepodległej Polski chcieliśmy, żeby były to procedury nie
partyjne, ale przede wszystkim obywatelskie. Podkreślam: nie można utożsamiać
polityki z dyscypliną partyjną. Uważamy, że polityka to przezorna troska o dobro
wspólne – jest to ważniejsze niż bronienie interesów konkretnej partii. Można tu
postawić pytanie: Jak daleko powinna sięgać dyscyplina partyjna? My na pewno nie
jesteśmy zwolennikami tego, by było to tak jak w wojsku – by nie było to
działanie na rozkaz, wedle pewnej doktryny – tym razem nie armii, tylko partii.
Nie jestem mentorem, nie będę nikogo pouczał, niech z całej sytuacji wyciągną
wnioski ci, którzy uważają, że interes partii winien dominować nad wszystkim.
Poza tym mam już pewną praktykę z tym zawieszaniem. Przypomnę tylko, że będąc w
klubie ZChN, również mnie w tym członkostwie zawieszono. Nie przyszedłem więcej
na posiedzenie klubu, gdy odbywał się wewnętrzny sąd nad Antonim Macierewiczem,
tylko dlatego, że ośmielił się ujawnić, iż szef klubu Wiesław Chrzanowski ma
teczkę tajnego współpracownika.
Dziękuję za rozmowę.
