Nie da się ucywilizować aborcji
Patrz, kładę dziś przed tobą życie i szczęście, śmierć i nieszczęście (…). Wybierajcie więc życie, abyście żyli wy i wasze potomstwo.
(Pwt 30, 15-20)
Zwolennicy zabijania nienarodzonych nie ustają w trosce o „uszczęśliwianie” świata. W Polsce, a także wśród Polaków mieszkających za granicą propagowany jest film o kobietach, które pozwoliły na uśmiercenie własnych dzieci w zgodzie z obecnie obowiązującym prawem. Po projekcji zabierają głos zaproszeni goście, zawsze popierający swobodny dostęp do „zabiegu”.
Postępowe działaczki ruchu feministycznego uzurpują sobie w sposób całkowicie nieuprawniony występowanie w imieniu wszystkich kobiet, podpierając się relacjami tych, które z różnych powodów dokonały zabójstwa swojego dziecka, co eufemistycznie nazywa się aborcją. Tymczasem słowo „abortio” oznacza „poronienie” i powinno się odnosić do przypadków samoistnych zdarzeń, które są oznakami choroby matki lub dziecka. Niestety, utarło się, dla złagodzenia i zaciemnienia rzeczywistego ciężaru czynu, nazywanie zabójstwa dziecka przed narodzeniem aborcją.
Zabójstwo niewinnego człowieka, w tym przypadku dziecka w łonie matki, zawsze będzie jedną z najokrutniejszych form przemocy wobec drugiego. Choćby użyto najnowocześniejszych pigułek zamiast narzędzi chirurgicznych i choćby przeprowadzano ten proceder w najlepiej wyposażonych ośrodkach, a nie w „podziemiu”, istota sprawy pozostaje ta sama – właśnie zabójstwo człowieka, który nie potrafi się bronić, domagać swoich praw, protestować, błagać. Ucywilizowanie aborcji, jak tego domagają się bojówkarki feministyczne i lewicowi politycy, jest niemożliwe, ponieważ nie da się kulturalnie pozbawiać życia. Równie dobrze można by wnosić o dokonywanie w sposób estetyczny kradzieży albo bardziej humanitarne zatruwanie żywności i wody.
Brak logiki w żądaniach zwolenników cywilizacji śmierci jest wręcz symptomatyczny. Skoro komukolwiek sumienie zezwala na akceptację zabójstw, przynajmniej nie powinien żądać tego od innych, a już szczególnie nie wywierać nacisku na stanowiących prawo i lekarzy, od których wymaga się spełnienia „konkretnych” usług. Dlaczego „prawo do wyboru” ma obejmować tylko kobiety chcące zabić własne dziecko, a wszystkich, którzy pokazują niegodziwość tego czynu, już nie?
Legalność zabijania, „humanitarne” i „bezpieczne” przeprowadzanie aborcji, a nawet jego refundacja ze środków publicznych, forsowane pod presją działaczy zaangażowanych w propagandę kontrkultury śmierci, a także nielicznych kobiet poranionych swoją sytuacją życiową, wpisują się w niebezpieczny trend, a raczej trąd toczący Stary Kontynent. Dlaczego zaraza ma objąć wszystkich? Ludzie posiadają ważne instynkty, ale wyróżnia ich rozum, który nie pozwala na pandemiczne ogłupienie.
A fakty mówią same za siebie. W państwach, w których zalegalizowana jest aborcja ze wskazań społecznych, dokonuje się jej w zdecydowanie większej liczbie przypadków niż w innych; w krajach objętych permisywną edukacją seksualną największa jest liczba nastolatek, które zostają przedwcześnie matkami, itd. Tylko ochrona życia człowieka od momentu poczęcia do naturalnej śmierci oraz edukacja i formacja młodzieży ku odpowiedzialności za siebie i drugiego obniżają wskaźniki występków i przestępstw przeciw człowiekowi.
Hanna Wujkowska
