Nie bać się psychologa

Z Moniką Dreger, psychologiem z warszawskiego gabinetu psychologicznego, absolwentką Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej, rozmawia Anna Zalech

Kogo najczęściej dotyka problem nieśmiałości?

– Problem nieśmiałości dotyka ludzi w różnym wieku i w różnych sytuacjach. Borykają się z nią zarówno dzieci w wieku przedszkolnym, jak młodzież i dorośli. Może również pojawiać się w pewnych sytuacjach życiowych, np. gdy ktoś zmienia pracę i musi nagle publicznie występować. Na szczęście ten rodzaj nieśmiałości, jeżeli osoba ma należycie rozwinięte poczucie swojej wartości, znika samoczynnie.


Kiedy nieśmiałość staje się zagrożeniem dla funkcjonowania danej osoby w życiu społecznym?


– Nieśmiałość jest zagrożeniem wtedy, gdy ewidentnie przeszkadza i nie można sobie z nią poradzić. W przypadku wspomnianych już wystąpień publicznych każdy może doświadczać uczucia tremy, mają ją nawet wybitni aktorzy. Problem pojawia się jednak wtedy, gdy ta trema paraliżuje nas, nie można jej opanować i podjąć zadań, jakie stawia nam życie.

Co wtedy – jak sobie można z tym problemem poradzić?

– Generalnie każdemu trudno jest się przyznać, że ma jakiś problem. Ludzie latami borykają się ze swoją nieśmiałością, często wycofują się z życia społecznego, nie podejmują zadań, które mogłyby ich rozwinąć i wzbogacić zarówno duchowo, jak i materialnie. Tymczasem wystarczy stanąć w prawdzie przed samym sobą i poszukać rozwiązania swojego problemu. W mojej praktyce psychologicznej często mam do czynienia z osobami, które męczyły się dłuższy czas ze swoją nieśmiałością, a wystarczyło kilka spotkań z psychologiem i diametralnie zmieniały swoje zachowania.

Nieśmiałość w dużej mierze powiązana jest z niskim poczuciem własnej wartości, a psycholog jest po to, żeby pomóc takiej osobie. W Polsce pokutuje jeszcze niestety taka opinia, że do psychologa czy psychiatry chodzą wyłącznie osoby nie do końca sprawne pod względem psychicznym. Tymczasem jest to błędne rozumowanie. Psychologowie są po to, żeby pomagać ludziom i podnosić ich komfort funkcjonowania w życiu codziennym. Mają do tego narzędzia, wiedzą jak to robić, czasami wystarczy zasięgnąć u nich porady, aby szybko uporać się z nękającym problemem.

Jakie spotyka Pani rodzaje nieśmiałości?

– Możemy mówić o dwóch rodzajach nieśmiałości – osobie nieśmiałej prywatnie i publicznie. Nieśmiałość publiczna to taka, która daje o sobie znać podczas publicznych wystąpień, w czasie obcowania z większymi lub mniejszymi grupami osób. Nieśmiałość prywatna nie opuszcza swej ofiary nigdy. Jest to gorsza forma nieśmiałości. Osoby takie wiele energii tracą na przewidywanie różnych wydarzeń i drobiazgowe planowanie swego postępowania. Takie osoby mogą być postrzegane przez otoczenie jako apodyktyczne, zarozumiałe i pełne pychy. Gdy odkrywają przed innymi, że są nieśmiali, zaskakują tym swoje otoczenie.

Czy nieśmiałość może być dziedziczna?

– Różni badacze przekonani są o różnych źródłach pochodzenia nieśmiałości. Jedni mówią, że jest ona cechą dziedziczną, podobnie jak inteligencja czy wzrost. Inni twierdzą, że jest konsekwencją nieprzyswojenia umiejętności społecznych lub nadania danej osobie etykiety „nieśmiały”, z czego wynika zachowanie tej osoby zgodnie z taką właśnie etykietą. Jedno jest natomiast pewne – bez względu na pochodzenie nieśmiałość bardzo przeszkadza w życiu.

Gdy mówimy w przypadku dziecka czy nastolatka o nieśmiałości, kiedy jest ono normą, w jakim wieku, a kiedy rodzic powinien szukać fachowej pomocy?

– Są takie okresy w życiu dziecka, kiedy ta nieśmiałość jest normą. I tak około 3. roku życia dziecka, gdy nie jest jeszcze dobrze zsocjalizowane, może być nieśmiałe, bać się dorosłych i chować się za przysłowiowe nogi mamy. Po jakimś czasie jednak oswaja się z daną sytuacją, ludźmi i ta nieśmiałość przechodzi. Natomiast problem jest wtedy, gdy rodzic zaobserwuje nienaturalne sytuacje, np. dziecko przez całą wizytę gości siedzi pod stołem i boi się wyjść. To sygnał, że coś jest nie tak.

Jeżeli mówimy o młodzieży, to problem pojawia się wtedy, gdy taki nastolatek nie potrafi nawiązać właściwych kontaktów z rówieśnikami, ciągle jest gdzieś na uboczu, nie ma grupy rówieśniczej, która w tym okresie jest dla młodych bardzo ważna.

Jak pomóc dziecku czy nastolatkowi w przezwyciężeniu nieśmiałości?

– Ogromną rolę odgrywają tutaj rodzice, którzy budują poczucie wartości swoich dzieci. Jeżeli będziemy powtarzali dziecku już od najmłodszych lat, że jest niedobre, niegrzeczne, ciągle się za nie wstydzimy, to maluch zbuduje sobie negatywny obraz swojej osoby, a w ślad za tym pójdzie duża nieśmiałość. Dlatego musimy dzieci wspierać – mówić im, że są wspaniałe, cudowne, fantastyczne i że je kochamy, i jesteśmy z nich dumni. Oczywiście, jak we wszystkim, trzeba robić to rozsądnie. Jeżeli dziecko źle postępuje, należy zwrócić mu uwagę i wytłumaczyć, że tak się nie robi i dlaczego.

To samo tyczy się młodych ludzi, którzy również potrzebują z naszej strony ciepłych słów i zapewnienia, mimo popełnianych przez nich błędów, że są wartościowymi ludźmi mającymi oparcie w swoich rodzicach.

Rodzina wielopokoleniowa też jest tutaj pomocna – dziecko rozsądnie chwalone przez dziadka czy babcię również nabywa właściwego poczucia wartości.

Czy wstyd to jest to samo co nieśmiałość?

– Ja bym to rozgraniczyła. Wstyd zostawiłabym dla tych sytuacji, kiedy nie czujemy się dobrze, bo zrobiliśmy coś nie tak, jak powinno być. Wtedy właśnie się wstydzimy. Natomiast nieśmiałość jest niezależna od nas. Przychodzi nagle i nie potrafimy sobie z nią poradzić, i bez względu na to, co byśmy nie robili, ona jest i paraliżuje nas, utrudniając nam tym samym życie. Wstyd dotyczy naszych działań, a nieśmiałość naszych emocji. Ze wstydem można sobie poradzić, jeżeli nasze działania będą inne. Nieśmiałość natomiast jest sama w sobie emocją, w związku z tym musimy tutaj podziałać na płaszczyźnie naszej samooceny, naszego poczucia własnej wartości i spojrzenia na siebie tak, aby ta emocja znikła albo się zmniejszyła.

Co to są lęki, czy też fobie społeczne?

– Fobia to skrajne uciekanie od pewnych sytuacji, np. ktoś boi się pszczół i gdy tylko je zobaczy, to jest jakby sparaliżowany i nie jest w stanie nic zrobić, wpada w panikę. Oczywiście unika miejsc, gdzie może spotkać te owady. I podobnie ma się z fobią społeczną – jest to obawa przed dużymi skupiskami ludzi. Takie osoby paraliżuje tłum, a więc uciekają od tych miejsc, gdzie jest większa liczba osób, np. autobusów. Nieśmiałość może przerodzić się w skrajnych wypadkach w fobie. Ale należy to do rzadkości.


Dziękuję za rozmowę.

Jak pokonać nieśmiałość, kiedy szukamy pracy, zatrudnienia

– Najlepiej dobrze przygotować się do spotkania. Można np. wyobrażać sobie sytuację rozmowy kwalifikującej do pracy.

– Można poćwiczyć autoprezentację – sposób, w jaki będziemy mówić o sobie.

– Można poćwiczyć mowę ciała (to, jak siedzieć, chodzić, podawać rękę), co sprawi, że będziemy lepiej postrzegani.

– Można skupić się na tym, aby jak najkorzystniej wyglądać, bo wtedy czujemy się lepiej, pewniej.

– Ćwiczenie pewnych zachowań, w tym wypadku rozmowy o pracę, sprawi, że poczujemy się pewniej i lepiej wypadniemy.

– Przed spotkaniem można zastosować także techniki relaksacyjne, np. poprawne oddychanie.

drukuj