Nic pod przymusem
Sąd Najwyższy stanął w obronie wolności mediów
Sąd Najwyższy uchylił wczoraj wcześniejszą decyzję sądu apelacyjnego, który nakazywał „Naszemu Dziennikowi” umieszczenie płatnej reklamy książki Stanisława Remuszki, byłego dziennikarza „Gazety Wyborczej”. Zdaniem sędziów Sądu Najwyższego, wolność i niezawisłość prasy jest najważniejsza i nie można zmusić właścicieli mediów do publikowania nawet płatnych ogłoszeń. Tego samego dnia w podobnej sprawie została oddalona skarga Remuszki przeciwko „Polityce”. Decyzja Sądu Najwyższego nie ma precedensu i stanowi jasny sygnał, że wolność mediów w Polsce nie będzie naruszana.
– Bardzo słuszna i potrzebna decyzja, tym bardziej że zapadła w tak precedensowej sprawie. To bardzo dobry sygnał dla dziennikarzy czy właścicieli mediów skarżonych za odmowę drukowania lub publikowania ogłoszeń czy publikacji – uważa mecenas Krystyna Kosińska reprezentująca w postępowaniu „Nasz Dziennik”.
Stanisław Remuszko, były dziennikarz „Gazety Wyborczej”, złożył pozew przeciwko redaktor naczelnej „Naszego Dziennika” oraz jego wydawcy w chwili, gdy dziennik odmówił opublikowania płatnej reklamy jego książki „Kobiałki”, budzącej wiele zastrzeżeń zarówno formalnoprawnych, jak i merytorycznych. Książka zawiera teksty i dokumenty z lat 1989-1999 dotyczące „GW”. Znalazły się w niej m.in. artykuły Remuszki z okresu jego pracy w gazecie, które nie zostały w niej zamieszczone. Publikacji reklamy odmówiły wówczas, obok „Naszego Dziennika”, inne tytuły: „Wprost”, „Newsweek”, „Polityka”, „Gazeta Polska” oraz „Rzeczpospolita” i „Życie Warszawy”. Remuszko domagał się od sądu wyroku, który zmusi „Nasz Dziennik” do zamieszczenia reklamy jego publikacji. Równocześnie były dziennikarz „Gazety Wyborczej” na łamach niszowych pisemek i stronach internetowych prowadził aktywną politykę znieważania „Naszego Dziennika”, sugerując nasz „udział w układzie” i – co jeszcze bardziej kuriozalne – „obronę interesów Adama Michnika”.
Wyrok sądu apelacyjnego, który przyznawał rację Stanisławowi Remuszce w tej sprawie, był skandaliczny i naruszał zasady niezależności mediów w Polsce. Stwierdzał on bowiem, że na wydawcy i redaktorze naczelnym spoczywa kontraktowy obowiązek publikacji płatnego ogłoszenia oraz że w tym zakresie zarówno wydawca, jak i redaktor naczelny nie mogą odmówić publikacji ogłoszenia. Tej argumentacji jednak zdecydowanie nie podzielił wczoraj Sąd Najwyższy, który uchylił decyzję sądu niższej instancji, podkreślając zarazem swobodę prasy w zamieszczaniu ogłoszeń i reklam.
W uzasadnieniu Sąd Najwyższy przypomniał ponadto, że w prawie cywilnym obowiązuje zasada swobody umów. W ocenie sądu, nie można uznać, że publikacja ogłoszeń i reklam jest elementem prawnie chronionej swobody wypowiedzi.
– Sąd uznał niezależność i wolność prasy za niepodważalną. Cieszę się, że tak się stało, dzisiejszy wyrok będzie bowiem dyrektywą rozstrzygającą w podobnych procesach dotyczących również innych mediów – mówi mecenas Krystyna Kosińska.
Niebawem Sąd Najwyższy będzie też rozstrzygał kasację od wyroku wrocławskiego Sądu Apelacyjnego, który zabronił Telewizji Trwam emisji filmu dotyczącego organizowanego przez Jerzego Owsiaka „Przystanku Woodstock”. W uzasadnieniu wrocławski sąd uznał, iż mimo że film zawiera prawdziwe materiały, to jednak ich przedstawienie wraz z komentarzami uderza w „dobre imię Jerzego Owsiaka”. W świetle wczorajszej decyzji Sądu Najwyższego można mieć więc nadzieję, że wyroki sądów nakazujące dziennikarzom, co mają pisać lub czego nie mają pisać, przejdą do lamusa.
Tego samego dnia również Sąd Najwyższy oddalił skargę kasacyjną Remuszki, który domagał się od tygodnika „Polityka” opublikowania płatnej reklamy jego książki. Redakcja odmówiła tego, powołując się m.in. na przepisy prawa prasowego.
