Nawrócenie czy świętokradztwo i hipokryzja?

Popieranie aborcji, zapłodnienia in vitro czy eutanazji jest grzechem
ciężkim, który pozbawia człowieka łaski uświęcającej i uniemożliwia
przystępowanie do Komunii Świętej. Dla każdego katolika powinno to być sprawą
oczywistą. Ale czy naprawdę jest? W czasie żałobnych Mszy św. odprawianych po
katastrofie prezydenckiego samolotu można było dostrzec polityków, którzy
przystępowali do Komunii Świętej, choć wcześniej deklarowali swe poparcie dla
zapłodnienia in vitro (np. marszałek Bronisław Komorowski). Ta zupełnie
odrzucona przez Kościół katolicki metoda w rzeczywistości jest, jak wiemy,
zakamuflowaną aborcją, gdyż powoduje śmierć wielu poczętych dzieci. Powstaje
zatem pytanie, czy to oznacza nawrócenie tych polityków? Jeśli tak, to powinni
oni publicznie odwołać swe wcześniejsze poglądy niezgodne z nauczaniem Kościoła.
Jeśli nie, przyjmują Chrystusa w stanie grzechu ciężkiego, czyli
świętokradzko.

Kwestia przyjmowania Komunii św. przez osoby, które nie akceptują w pełni
nauczania Kościoła, została bardzo klarownie przedstawiona nie tak dawno przez
Konferencję Episkopatu Polski. W opublikowanym w sierpniu ubiegłego roku
dokumencie „Służyć prawdzie o małżeństwie i rodzinie” polscy biskupi
przypomnieli, że „każdy katolik, jeżeli odrzuca Prawo Boże, musi się nawrócić.
Inaczej, jego przystępowanie do Komunii Świętej stanowi świętokradztwo”.
Podkreślili także, że „nikt nie może się publicznie opowiadać za tzw. aborcją,
która jest jednym z największych przestępstw obłożonych ekskomuniką wiążącą mocą
samego prawa i zarezerwowaną biskupowi, za eutanazją czy za zapłodnieniem
pozaustrojowym, a jednocześnie deklarować, że jako katolik nie poczuwa się do
winy. W takim wypadku ma pewne, ale błędne, fałszywie ukształtowane sumienie.
Wobec Prawa Bożego wszyscy są równi, również politycy”. Jednocześnie Episkopat
Polski, powołując się na encyklikę Jana Pawła II „Evangelium vitae”,
przypomniał, że „prawa sprzeczne z zasadami moralnymi nie obowiązują, gdyż są
bezprawiem”. „Zasad moralnych nie ustanawia się ani mocą sondaży opinii
społecznej, ani w referendum, ani w głosowaniu większości parlamentarnej” –
stwierdzili biskupi.
Tymczasem na polskiej scenie politycznej są ludzie,
którzy mienią się katolikami, ale publicznie głoszą poglądy niezgodne z nauką
Kościoła katolickiego. Ostatnio najczęściej mijają się z nauczaniem Kościoła w
sprawie niegodziwości metody zapłodnienia in vitro. Nie przeszkadza im to
jednocześnie w przyjmowaniu Komunii Świętej podczas różnych uroczystości. Coś tu
jest nie tak?
– Jeżeli jest to osoba publiczna, która wypowiada się w
sprawach moralnych w sposób sprzeczny z nauką Kościoła, to teoretycznie nie
powinna przyjmować Komunii Świętej. Problemem jest jednak to, czy przed
przyjęciem Eucharystii nie nawróciła się, nie przystąpiła do Sakramentu
Pojednania, nie odwołała swoich poglądów. Jeżeli jednak tego nie zrobiła, nie
powinna przystępować do tego sakramentu – podkreśla w rozmowie z „Naszym
Dziennikiem” ks. kard. Stanisław Nagy z Krakowa. Dodaje, że jeśli poglądy
niezgodne z nauką Kościoła były głoszone publicznie, to także publicznie powinny
zostać odwołane. – Jeśli tak się nie stało, to kapłan znający poglądy tego
człowieka może nawet odmówić mu udzielenia Komunii Świętej – stwierdza.

Trzeba mocno podkreślić to, że katolikiem jest ten, kto w całości aprobuje naukę
Kościoła, Boże Objawienie i jego interpretację przeprowadzoną przez Magisterium
Kościoła. Jeżeli ktoś mieni się katolikiem, a głosi poglądy niezgodne z nauką
Kościoła, to trzeba powiedzieć, że to jest nadużycie i hipokryzja – zwraca z
kolei uwagę w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” ks. bp Ignacy Dec, ordynariusz
świdnicki. Podkreśla, że należy uświadamiać to wszystkim ludziom wierzącym, w
tym także osobom publicznym. – Każdą niekonsekwentną postawę związaną z
deklarowaną wiarą, a faktycznymi poglądami i czynami, które są jej
zaprzeczeniem, trzeba ocenić negatywnie i wskazać na dwulicowość takich osób –
stwierdza.
Ksiądz prof. Józef Krukowski z Wydziału Prawa, Prawa Kanonicznego
i Administracji Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II przypomina,
że człowiek, który podchodzi, by przyjąć Komunię Świętą, musi być w stanie łaski
uświęcającej. Jeżeli publicznie głosi poglądy niezgodne z nauką Kościoła,
popełnia grzech ciężki. W swoim sumieniu powinien więc stwierdzić, że nie może
przyjmować Pana Jezusa do serca. – Jeśli tak się dzieje, władza kościelna po
ojcowsku najpierw w cztery oczy powinna upomnieć takiego człowieka, powiedzieć
mu, że źle robi. Gdyby to nie skutkowało, powinien nastąpić kolejny krok –
upomnienie publiczne. Jeśli nawet to nie pomoże, biskup ma prawo udzielić
takiemu człowiekowi kary ekskomuniki. Warto tu podkreślić, że Kościół nigdy nie
działa pochopnie i zawsze podejmuje środki wychowawcze, a kiedy musi nałożyć
karę ekskomuniki, zawsze czyni to po indywidualnym, dogłębnym zbadaniu sprawy –
wyjaśnia ks. prof. Krukowski. Kapłan zaznacza, że jeśli taka kara zostanie
nałożona, to aby ją ściągnąć, potrzebna jest odpowiednia forma nawrócenia i
pokuty.
„Nikt uczciwy wewnętrznie nie może wybierać grzechu, a równocześnie
twierdzić, że żyje w zjednoczeniu z Bogiem” – podkreślili polscy księża biskupi
w dokumencie „Służyć prawdzie o małżeństwie i rodzinie”. I te słowa niech staną
się wezwaniem dla katolickich polityków, a także dla każdego z nas,
wierzących.

Małgorzata Pabis

Kodeks Prawa Kanonicznego
Kan. 915 – Do Komunii
świętej nie należy dopuszczać ekskomunikowanych lub podlegających interdyktowi,
po wymierzeniu lub deklaracji kary, jak również innych osób trwających z uporem
w jawnym grzechu ciężkim.

drukuj