Nauczyliśmy się otwarcia na życie
Naturalne planowanie rodziny (NPR) to nie tylko technika – poznanie metod
wyznaczania płodności kobiety, ale przede wszystkim styl życia w zgodzie z
zamysłem Pana Boga. Mamy świadomość, że ten styl życia przynosi wiele dobra
naszej rodzinie i jesteśmy z tego powodu szczęśliwi. Umiejętność obserwacji
przekłada się na życie w zgodzie z naturą. Poznanie naturalnego rytmu płodności
prowadzi do większej świadomości swej płodności zarówno u kobiety, jak i
mężczyzny, wpływa na wzajemne relacje małżeńskie. Razem podejmujemy decyzję o
współżyciu, o poczęciu dziecka. Mamy pięcioro dzieci.
Chcieliśmy się nauczyć NPR po to, by zaplanować rodzinę i dowiedzieć się, w jaki
sposób unikać poczęcia dziecka. Początkowo nie mieliśmy planów na tak liczną
rodzinę, chcieliśmy mieć co najwyżej troje dzieci, ale z czasem, gdy
przychodziły na świat, otwieraliśmy się na życie i zapragnęliśmy więcej dzieci.
Ucząc inne pary metod naturalnego planowania rodziny, często słyszymy, że taka
liczba pociech to nie jest najlepsze świadectwo. Częstokroć małżeństwa wolałyby
stosować NPR głównie w celu odłożenia poczęcia. Dzieci dla współczesnego
człowieka wiążą się z jakimś problem, a nie błogosławieństwem. Gros osób,
małżeństw często nie rozumie poświęcenia dla drugiej osoby, nie pojmuje
umierania dla siebie nawzajem. Przyjęcie takich założeń nie jest czymś
popularnym w dzisiejszym świecie. Niechętnie rezygnujemy z kariery, z pasji,
możliwości nieograniczonej zabawy, podróży i czerpania przyjemności z życia za
wszelką cenę. Dzieciom trzeba poświęcić czas, zrezygnować z siebie.
Dla nas dzieci to największe błogosławieństwo, radość z możliwośćci wpływania na
ich rozwój, obserwowania ich, doświadczania ich miłości. Owszem, potrzebują
naszego czasu, zaangażowania rodziców, szczególnie dwoje, które cierpią na
autyzm. Patrząc na nie, widzimy, jak wielkim darem jest dla nich liczna rodzina,
rodzeństwo. Dzięki nim robią postępy, łatwiej się rozwijają. Każde dziecko wnosi
radość do naszego domu. W myśl encykliki "Humanae vitae" decyzja o poczęciu
poniekąd należy do człowieka, jest autonomiczna. Człowiek może podejmować
decyzję, kiedy starać się o poczęcie, a kiedy je odłożyć. Paweł VI w swojej
encyklice pisze o dwóch cechach, które powinny wpływać na te decyzje –
wielkoduszność i roztropność. Ze względu na kilka czynników nie staramy się o
poczęcie kolejnych dzieci, przede wszystkim ze względu na zdrowie żony, bierzemy
pod uwagę nasz wiek, kwestie finansowe… Staramy się odłożyć decyzję o
poczęciu. Jednakże jesteśmy przekonani, że pojawienie się nowego członka rodziny
byłoby czymś wspaniałym i jeśli Pan Bóg zechce obdarzyć nas kolejnym dzieckiem,
na pewno przyjmiemy je z radością.
Wsparcie męża
Bardzo ważne jest, aby także mężczyzna poznał rytm płodności swojej żony i
wspierał ją w dokonywaniu obserwacji, prowadzeniu pomiarów temperatury i zapisów
na karcie. Umiejętność interpretacji objawów płodności kobiety pozwala
mężczyźnie zrozumieć mechanizmy działania organizmu żony i zaakceptować jej
cykliczne okresy płodne i niepłodne, huśtawki nastrojów związane z działaniami
hormonów czy tzw. zespołem napięcia przedmiesiączkowego. Natura kobiet jest
zmienna. Często mają problem z systematycznością – budzeniem się o stałej porze
w celu pomiaru temperatury. Systematyczność jest podstawą dobrej obserwacji,
jest ważna na każdym etapie obserwacji. Z czasem kobiety nabierają rutyny. Rola
męża sprowadza się do wspierania żony. Moje doświadczenie, podobnie jak
doświadczenie par, z którymi pracujemy w poradni NPR, pokazuje, że obserwacje
kart są o wiele prostsze dla mężczyzn. Był okres, kiedy myślałem, że to zbyt
trudne, zbyt skomplikowane, bym się mógł tego nauczyć. Po kursie NPR bez trudu
interpretowałem kartę obserwacji mojej żony. Włączenie się mężów w obserwację,
interpretowanie kart jest cenne również z innego powodu. Moje zaangażowanie dało
żonie ogromne wsparcie i zdjęło z niej ciężar wyłącznej odpowiedzialności za
podejmowanie decyzji dotyczących naszego życia intymnego. To rodziło poczucie
bezpieczeństwa i zmniejszyło napięcia. Sytuacje, kiedy żona sama prowadziła
obserwacje, a ja w nie nie wnikałem, rodziły frustracje, gdyż tylko na niej
spoczywała odpowiedzialność za interpretację karty. Kiedy włączyłem się
świadomie w obserwacje, kiedy sam zacząłem zapisywać na karcie wyniki
obserwacji, żonie dawało to poczucie, że za naszą płodność odpowiadamy oboje,
razem decydujemy, kiedy chcemy, by poczęło się dziecko, że jesteśmy za nie tak
samo odpowiedzialni i kompetentni. Taka sytuacja poprawia relacje. Wyniki badań
pokazują, że NPR w pewnym sensie jest gwarancją udanego małżeństwa. Liczba
rozwodów wśród par, które stosują NPR, jest znikoma, nie tak wysoka, jak wśród
par, które stosują antykoncepcję.
Doświadczenia z antykoncepcją
Zanim zainteresowaliśmy się NPR, mieliśmy także doświadczenia związane ze
stosowaniem antykoncepcji hormonalnej. Jednakże nie było to dla nas źródłem
szczęścia. Używanie hormonów syntetycznych zawartych w tabletkach
antykoncepcyjnych ma wiele skutków ubocznych, typu infekcje, spadek libido, nie
wspominając o dylematach natury moralnej. W naszym związku stosowanie
antykoncepcji doprowadziło do wielu sytuacji napięcia i konfliktów, a nawet
zaprzestania współżycia. Nie dodawało nam to szczęścia, wręcz przeciwnie. Przede
wszystkim środki antykoncepcyjne powodowały bardzo częste infekcje dróg rodnych.
To był jeden z powodów, dla którego zaprzestaliśmy ich stosowania. Moja żona
odczuwała znaczne obniżenie nastroju. Narastały napięcia między nami. Dopiero z
perspektywy czasu potrafimy to dostrzec. Widzimy, jak stosowanie NPR leczyło nas
z krzywdy, jaką wyrządziliśmy sobie, stosując antykoncepcję. I nie był to proces
krótkotrwały… W poradni obserwujemy coraz częściej pary, który zaczynają się
interesować NPR w chwili, gdy chcą, by poczęło się dziecko. Wiele z nich latami
bezskutecznie stara się o poczęcie. Nierzadko mają za sobą doświadczenia z
antykoncepcją…
Piotr, od 14 lat mąż Joanny i tata pięciorga dzieci
not. MJ
