Naród odpowiada zniczami

Przed trumnami Pary Prezydenckiej już kolejny dzień i noc przechodzą
rzesze Polaków. Są wśród nich ludzie w różnym wieku: młodzi, starzy, często
małżeństwa z dziećmi na ręku, którzy cierpliwie, w ciszy i skupieniu, godzinami
oczekują, by choć na chwilę wejść do Pałacu Prezydenckiego i złożyć hołd
przywódcy państwa polskiego. Mimo wysiłku i nawet 15 godzin oczekiwania czynią
to z wdzięczności i szacunku.

Poseł PiS Stanisław Ożóg wspomina, że Lecha Kaczyńskiego poznał, kiedy był on
jeszcze ministrem sprawiedliwości. Spotykał się z nim również jako prezydentem
Warszawy, a przez ostatnie lata w Pałacu Prezydenckim. Jak podkreśla, miał
zawsze szacunek dla dokonań Lecha Kaczyńskiego w czasie pełnionych przez niego
funkcji ministra, prezydenta Warszawy i szefa państwa RP. – Był prezydentem
wszystkich Polaków, ale nie wszyscy go doceniali za życia. Bolała mnie
niesprawiedliwa i nieuprawniona nagonka niektórych mediów, które
nieodpowiedzialnymi słowami różnych osób ze świata polityki kreowały
nieprawdziwy wizerunek tego dobrego i prawego człowieka. Dzisiaj te media i ci
politycy mówią inaczej, ale czy trzeba było aż takiego dramatu, czy trzeba było
wypowiedzi największych przywódców świata, by zobaczyć dokonania prezydenta
prof. Lecha Kaczyńskiego takimi, jakie one faktycznie były? – mówi w rozmowie z
„Naszym Dziennikiem” Stanisław Ożóg. W jego odczuciu pokłon dla głowy państwa to
obowiązek wszystkich Polaków. – Stając nad trumną, chcemy złożyć jeszcze raz
hołd, oddać cześć wielkiemu człowiekowi, który był prawdziwym symbolem wolnej
Polski; człowiekowi, który żył i umarł, służąc Ojczyźnie – powiedział Stanisław
Ożóg, który wraz z innymi parlamentarzystami i mieszkańcami Podkarpacia udał się
do Warszawy. Warty przy trumnach Pary Prezydenckiej zaciągnęli też działacze
NSZZ „Solidarność” z poszczególnych regionów. Jednym z nich jest Wojciech
Buczak, przewodniczący Zarządu Regionu Rzeszowskiego NSZZ „Solidarność”. Jak
twierdzi, przybył wraz z innymi w to miejsce, by złożyć hołd prezydentowi za
szczególne dokonania dla Polski. – Dziękujemy za tyle dobra, które prezydent
uczynił dla Polski i dla „Solidarności” – mówi. Wspomina pierwsze spotkanie,
jakie po wyborze w 2005 roku Lech Kaczyński zorganizował w Pałacu Prezydenckim
dla Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność”, podczas którego obiecał, że będzie
bronił interesów robotników, i słowa dotrzymał. – Kiedy obserwowaliśmy te
obrzydliwe, kłamliwe opinie na jego temat, to przyznam, że niejednokrotnie
traciliśmy nadzieję, czy jest coś, co obudzi społeczeństwo i spowoduje, że
ludzie nieprzyjaźni Lechowi Kaczyńskiemu zaczną mówić prawdę. Widać konieczna
była śmierć, by tak się stało – zwierza się przewodniczący Wojciech Buczak.
Podkreśla, że kiedy pełnił wartę przy trumnach Pary Prezydenckiej, wśród
przechodzących w milczeniu ludzi dostrzegł grupkę niewidomych dzieci z Lasek. –
Byłem zbudowany, jak one uklękły i w jakim skupieniu się modliły, składając hołd
Lechowi i Marii Kaczyńskim – dodaje Buczak.

Mariusz Kamieniecki

drukuj