Na zdrowie muzułmanów
Uniwersytet Metropolitan w Londynie zamierza rozważyć wprowadzenie
zakazu spożywania alkoholu na terenie studenckich kampusów. Władze uczelni nie
zamierzają robić tego ze względu na nadmierne spożywanie napojów wyskokowych
przez studencką brać, ale po to, aby… przypodobać się muzułmanom.
Jak tłumaczą władze uniwersytetu, blisko jedna piąta studentów ich uczelni
pochodzi z muzułmańskich społeczności, w tym wiele spośród dziewcząt z bardzo
tradycyjnych rodzin. Stąd zrodził się pomysł, aby wprowadzić "strefy wolne od
alkoholu". Pomysłodawcą tego projektu jest profesor Malcolm Gillies, który swoją
postawę motywuje "wrażliwością międzykulturową". Stwierdził, że pomysł ten
konsultował już zarówno ze studentami, jak i radą uczelni, gdzie uzgodniono, że
utworzenie "trzeźwych stref" odbyłoby się w ramach planowanego na najbliższe
sześć miesięcy remontu uczelnianych budynków.
Pobudki samego profesora Gilliesa, który znany jest z wieloletniego
zaangażowania w walkę z nadużywaniem alkoholu przez studentów, są być może
szczere. Tym razem jednak w swojej batalii zamierza podeprzeć się poglądami
muzułmańskiej mniejszości. – Są wśród nas studenci, którzy wywodzą się z
tradycji uznającej alkohol za zło, a przecież oni również muszą czuć, że jest
dla nich miejsce na naszym uniwersytecie – stwierdził Gillies. Także zwolennicy
takiego wytłumaczenia alkoholowych zakazów oceniają, że wprowadzenie podobnych
stref ma służyć nie tylko poprawieniu samopoczucia muzułmanów, ale również coraz
większej rzeszy studentów "podchodzących w sposób bardziej negatywny do
zagadnienia alkoholu niż jeszcze 30-40 lat temu". Dziś, w ich ocenie,
uniwersytet stał się środowiskiem, w którym coraz częściej student czuje się
"przymuszony" do spożywania alkoholu. Ponadto społeczności zaangażowane w
wyrugowanie napojów wyskokowych ze studenckich kampusów podkreślają, że
portretowanie przez media życia studenckiego jako niekończącego się przyjęcia
jest szkodliwym powielaniem stereotypów, a walka z alkoholem służy ich
zwalczaniu.
Pomimo tak pokrętnych tłumaczeń jasne jest, że za podobną postawą stoi chęć
przypodobania się społeczności muzułmańskiej, a także (a może przede wszystkim)
pozyskania ich funduszy. Nie obserwujemy tego jednak po raz pierwszy. Z
najnowszych przypadków tej swoistej islamofilii (choć bardziej pecuniofilii, od
łac. pecunia – pieniądze) warto wspomnieć o zachowaniu władz klubu piłkarskiego
Real Madryt, które planując dużą inwestycję w jednym z krajów arabskich,
zamierzają z klubowego herbu usunąć maleńki krzyżyk widniejący na królewskiej
koronie. Po to, aby bez przeszkód czerpać zyski z nowoczesnego ośrodka
sportowo-wypoczynkowego na jednej z wysp w Zjednoczonych Emiratach Arabskich.
Łukasz Sianożęcki
