Mord rytualny

Z ks. Waldemarem Cisłą,
dyrektorem polskiej sekcji organizacji Pomoc Kościołowi w Potrzebie,
rozmawia Małgorzata Pabis

Co Kościół stracił razem ze
śmiercią ks. bp. Luigiego Padovese?

– Z jednej strony, patrząc
czysto po ludzku, stracił człowieka, który bardzo dobrze znał ten region
i wiedział, co robić, by przychodzić mu z pomocą. Z drugiej – powiedzmy
to wprost – Kościół zyskał orędownika w Niebie. Wiemy, że krew
męczenników, a ks. bp Padovese był nim na pewno, zawsze przynosi owoce.
Tak będzie na pewno i teraz… Tu jednak chcę powiedzieć bardzo mocno,
że Turcji nie można nazwać krajem cywilizowanym. To, że wciąż mordowani
są w tym kraju chrześcijanie, że nie są tam bezpieczni, źle świadczy o
Turcji i jest to duże wyzwanie dla jej władz.

Jakie
konsekwencje może mieć dla chrześcijan w Turcji zamordowanie ks. bp.
Padovese?

– My wiemy, że chrześcijanie nie stosują zasady: wet za
wet. Nas obowiązuje zasada przebaczenia. Mam nadzieję, że władze
tureckie zareagują teraz w taki sposób, że chrześcijanie nie będą już
prześladowani w tym kraju.

Jakim człowiekiem był zamordowany
biskup?

– To był bardzo życzliwy człowiek. Prowadziliśmy przez
jego ręce wiele projektów na terenie Turcji, np. pomagaliśmy siostrom
klauzurowym. Wiele wysiłku włożył w to, by na terenie Turcji odbudować
struktury Kościoła. Pomagał wszędzie tam, gdzie mógł. Opiekował się
różnymi wspólnotami. Dla niego ważna była prawda, więc kiedy przypominał
władzy tureckiej o ludobójstwie Ormian, mocno się jej narażał. Dziś
możemy powiedzieć, że liczba ciosów, które otrzymał, świadczy o tym, że
było to morderstwo rytualne, ofiarnicze.

Dziękuję za rozmowę.


drukuj