Miłość ukrzyżowana
Piątek, godzina 19.40. Z różnych stron do kościoła seminaryjnego przy Krakowskim Przedmieściu w Warszawie schodzą się ludzie. Idą grupkami albo pojedynczo, widać młodzież, rodziny, duchowieństwo, a także osoby starsze. Ciężkie drzwi co chwilę otwierają się i do środka wchodzą wierni, którzy w Wielkim Poście pragną adorować Chrystusa.
Ławki w świątyni szybko się zapełniają, o godz. 20.00 trzeba mocno wytężyć wzrok, aby znaleźć siedzące miejsce. W półmroku przy dźwiękach pieśni wykonywanej przez kleryków z Wyższego Metropolitalnego Seminarium Duchownego do ołtarza zbliża się procesja, krzyż zostaje umieszczony w prezbiterium. W kościele panuje cisza, jest ciemno, jedyne światło pada na Ukrzyżowanego Chrystusa.
Rozważania, pieśni, Ewangelia
Na drodze krzyżowej spotykamy św. Weronikę, która otarła twarz Jezusowi. – Nikt jej nie przymuszał ani nikt jej nie pouczał, co ma czynić. Współczująca i odważna miłość podyktowała jej ten czyn – lektor czyta tekst rozważania. – Był to zwyczajny ludzki gest wynikający z miłości do drugiego człowieka. To właśnie miłość przemienia rzeczy małe w wielkie, drobne gesty, serdeczny uśmiech, ciepłe słowo w skarby wielkiej wartości – kontynuuje. Alumni intonują jedną z wielkopostnych pieśni. Po chwili w śpiew włączają się wierni. To rodzaj muzycznej kontemplacji Chrystusa, który w przeczytanej Ewangelii mówił o błogosławionych: „Bo byłem głodny, a daliście Mi jeść; byłem spragniony,
a daliście Mi pić; byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie; byłem nagi, a przyodzialiście Mnie; byłem chory, a odwiedziliście Mnie; byłem w więzieniu, a przyszliście do Mnie… Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili” (Mt 25, 35-36, 40).
Po osobistej medytacji następuje kolejna część. Jest to chwila, kiedy każdy może przyjść pod krzyż, pokłonić się i ucałować Miłość ukrzyżowaną.
Bóg walczy na krzyżu
Klerycy z V kursu Wyższego Metropolitalnego Seminarium Duchownego, którzy przygotowywali adorację (w każdym tygodniu inny kurs prowadzi modlitwę), mówili, że poprzez misterium krzyża w Wielkim Poście pragną głębiej spojrzeć na swoje życie, przybliżać siebie i innych ludzi do Jezusa. Od kilku już lat w kościele seminaryjnym z inicjatywy ks. prof. Krzysztofa Pawliny, rektora WMSD, alumni organizują adorację krzyża. Z roku na rok, z tygodnia na tydzień przychodzi coraz więcej osób, nawet około 700.
Kleryk Michał mówi, że poprzez adorację przypomina sobie rzeczywistość miłości Boga, która jest silniejsza niż wszelki grzech. – Ona przełamuje moje słabości, dociera do mnie i chce mnie wyzwalać, walczy za mnie na krzyżu, abym był człowiekiem świętym, wolnym od wszelkiego zła. Dla mnie najbardziej uroczystym momentem w adoracji jest chwila, kiedy klękam przed Jezusem i całuję Jego bolesne ciało. Traktuję to jako wyznanie wiary i wywyższenie Boga w moim życiu – dzieli się swoimi przeżyciami alumn. Kleryk Michał wyznaje, że ten moment spotkania z Jezusem wzywa go do przemiany. Zawsze długo czeka na tę chwilę, bowiem adoracja trwa parę godzin i nie od razu można ucałować krzyż.
Powołani na drodze krzyżowej
„Ukaż mi, Panie, swą twarz, daj mi usłyszeć Twój głos, bo słodki jest Twój głos i twarz pełna wdzięku, ukaż mi, Panie, swą Twarz” – śpiewali klerycy, gdy do Chrystusa podchodzili ludzie.
Kleryk Bogdan z V roku mówi, że poprzez pryzmat krzyża warto jest spojrzeć na swoje życie, na powołanie i odczytać tę drogę, którą Pan Bóg każdemu przeznaczył. – Spoglądam wstecz i utwierdzam się na drodze, którą wybrałem, drodze do kapłaństwa – zaznacza alumn. Myślą przewodnią tegorocznych rozważań jest cytat z Listu do Koryntian: „Przypatrzcie się bracia powołaniu waszemu” (1 Kor 1, 26). Natomiast głównym tematem adoracji jest: „Powołani na drodze krzyżowej”. W pierwszym tygodniu Wielkiego Postu rozważania dotyczyły Matki Bożej, w drugim św. Weroniki, dziś – płaczących niewiast, w kolejne piątki będą poświęcone: św. Marii Magdalenie, św. Janowi Ewangeliście, a także dobremu łotrowi. – Na plakacie informującym o adoracji widoczny jest znak zapytania – mówi kleryk Bogdan. – Bo może była jakaś osoba, którą Chrystus spotkał na drodze, a Ewangelia jej nie wymienia. W znaku zapytania można umieścić każdego człowieka, ponieważ każdy jest powołany przez Jezusa. Bóg nikogo nie przekreśla, mówi nam o tym powołanie dobrego łotra. Nawet ostatnie chwile życia mogą być wygrane, przemienione przez Chrystusa – dopowiada kleryk Bogdan.
Adoracja krzyża w kościele seminaryjnym to przede wszystkim spotkanie Boga z człowiekiem. Dzięki tematyce powołania każdy może zastanowić się nad swoją drogą życia. Wezwani przez Jezusa są nie tylko kapłani, klerycy, osoby konsekrowane, ale także świeccy. Każdy ma swą misję do spełnienia. Aby ją wypełnić, potrzebna jest pomoc Boga, którą można otrzymać między innymi podczas adoracji krzyża.
